czerwca 21, 2017

Jak poradzić sobie z nieproszonymi gośćmi? Osy i pszczoły.

Osy zakładają gniazda w różnych miejscach, np. na strychach, w komórkach, pod okapami dachów, w pustych ulach lub pod ich daszkami, w dziuplach, budkach lęgowych dla ptaków, pod gałęziami drzew lub w norach ziemnych.

Gniazdo os trwa tylko jeden sezon – od wiosny do wczesnej jesieni. Początek rodzinie daje zapłodniona ubiegłego roku matka, która przezimowała gdzieś w ukryciu. Po wyszukaniu odpowiedniego miejsca przymocowuje ona do stropu cienkie wrzeciono z masy papierowej, na końcu którego buduje kilka płytkich otwartych ku dołowi komórek i w każdej z nich składa po jednym jaju. Do pierwszych komórek dobudowuje następne, tworząc jednostronny okrągły plaster. I właśnie ten plaster znaleziony został w naszej szafce, na balkonie.

A było to tak..
Otóż pewnego dnia postanowiłam zlikwidować z parapetu balkonowego uschnięte kwiaty. Doniczki trzymam właśnie we wspomnianej szafce. Jak zawsze otworzyłam jedną z szuflad. I wtedy zezłoszczone dwie robotnice wyskoczyły na mnie i z uporem przyczepiły się do mojej bluzki. Możecie sobie wyobrazić ile decybeli wydostało się z mojego gardła. Lubię miód. Wierzę w jego zdrowotne właściwości, ale tych przeklętych owadów nigdy nie lubiłam i od zawsze sie ich panicznie boję. 

Przekazałam mężowi wieść, że w naszej szafce zadomowiły się osy. Pewnie budują gniazdo.
- Jasne, od razu gniazdo. Ty jak coś wymyślisz ... - usłyszałam standardowo. Jednak wysłałam małżonka na polowanie i okazało się, że faktycznie wciąż wracały te małe potwory. 
Za radą znajomej postawić chciałam kubeczek z octem, od którego unoszącego się zapachu pszczółki miały sie ulotnić. 

Minęło kilka dni, przekonana, że poleciały w cholerę, poprosiłam o wstawienie doniczek, które wciąż nie wróciły do szafki. Mąż otworzył szufladę, z której znów wyleciały dwie osy i w dodatku znalazł wspomniany mały plaster. I dzięki Bogu, że teraz. Póki był tak mały. Bo z tego co wyczytałam w internecie budowa takiego gniazda przez robotnice trwa od maja do września. Ludzie zwykle znajdują go właśnie przy końcu budowy, a wtedy jest już za późno, bo te małe pioruny zapamiętują dokładnie gdzie mogą sobie budować. Skoro zostało usunięte teraz, we wczesnym okresie lęgu powinny odpuścić, bo nie mają już do czego wracać. Ale czy tak będzie, skoro przy każdym otwarciu szuflady jedna, dwie wylatują?

Poszukuję więc aktualnie preparatów, którymi mogłabym spryskać szafkę. Musi być to coś nie zagrażającego dziecku i na pewno skutecznego.

Może takie coś?


Bierzemy puste, plastikowe butelki po wodzie mineralnej (bez korków) i odcinamy ich szyjki. Następnie szyjkę odciętą od butelki wkładamy do niej z powrotem ale odwróconą do góry nogami (czyli gwintem do dołu).
W ten sposób utworzymy lejek, po którym owady będą zmierzać do wnętrza butelki. Ponieważ drogi wyjścia osy i szerszenie szukają zazwyczaj poruszając się przy ściankach butelki, nie będzie im tak łatwo się wydostać. Do wnętrza butelki wlewamy słodki sok lub napój, stanowiący przynętę dla os. Bardzo dobrze w tej roli sprawdza się też piwo.

W sytuacjach wyjątkowych możemy wezwać na pomoc strażaków. Często jednak interweniują wyłącznie , jeśli gniazda są zlokalizowane naprawdę blisko budynków mieszkalnych, w miastach, gdzie zagęszczenie ludności jest duże. Warto jednak spróbować skorzystać z ich pomocy, szczególnie jeśli gniazdo szerszeni jest zlokalizowane wysoko i ciężko będzie się nam do niego dostać. Niestety nie pomogą nam, jeżeli będzie to gniazdo os.

Pamiętajcie, że jeżeli zdecydujecie się samodzielnie zlikwidować gniazdo os lub szerszeni, musicie być bardzo ostrożni. Przede wszystkim należy pamiętać o założeniu odzieży ochronnej, tak aby szczelnie okrywała ona całe ciało, w tym głowę i twarz oraz dłonie. Jeżeli będziecie mieć do czynienia z szerszeniami, warstwa odzieży musi być bardzo gruba (kilka warstw), gdyż żądła tych owadów potrafią wbić się bardzo głęboko.

Do niszczenia gniazd os i szerszeni przystępuje się późnym wieczorem lub nocą, gdy owady te są w uśpieniu. W żadnym wypadku nie wolno tego robić za dnia. Odradzam też stosowanie wszelkich domowych sposobów na osy i szerszenie, jak polewanie gniazd wodą, które są nieskuteczne i jedynie rozwścieczą kąsające owady.


Znacie jakiś skuteczny preparat, którym mogłabym popryskać szafkę i pozbyć się tych latających potworków? 




4 komentarze:

Iza Damsé www.nietylkorozowo.pl pisze...

Niestety nie znam, na szczęście nigdy nie musiałam się z tym zmagać. I obym nigdy nie musiała. Boję się tych owadów, jednak trzeba pamiętać, że pszczoły są pożyteczne i jest ich coraz mniej.

Zwykła Matka pisze...

Nie znam sposobu na pszczoły, u nas robiły sobie gniazda pod stołem tarasowym :( Szukam teraz metody na mrówki :)

m. pisze...

Strasznie się boję os. Z drugiej strony szkoda, że likwidacja gniazda = zabicie owadów. Wiem, że koleżanka, u której zadomowiły się dzikie pszczoły wynajęła profesjonalną firmę, która bez zabijania zlikwidowała (albo przeniosła?) gniazdo. Wiązało się to na pewno z wydatkiem, ale 1) problem został rozwiązany szybko i profesjonalnie 2) obyło się bez trucia owadów.

Anonimowy pisze...

Pani nie odróżnia os od pszczół. Naprawdę? Lekcje biologii z podstawówki. Pszczoły robią miód. Osy nie.

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger