maja 07, 2017

Zbuntowany przedszkolak i bezstresowe wychowanie. Nasz sposób na przegnanie złości.

Wielu osobom wychowanie bezstresowe kojarzy się z tym, że rodzice nie dają dzieciom klapsów. Jednak chodzi tu o coś zupełnie innego. 

Wychowaniem bezstresowym nazywa się bezgraniczne tolerowanie tego, jak zachowuje się dziecko. Taka postawa rodziców bywa często wyrazem bezradności wobec występków swoich pociech. Maluchowi niczego się nie zabrania, ani też nie nakazuje. Dziecko może robić wszystko, a mama i tata to akceptują lub nie interesują się tym. Brak jasno określonych granic prowadzi do tego, że dziecko czuje się opuszczone i pozostawione same sobie. Skutkiem może być to, że jako osoba dorosła może cierpieć przez poczucie niższej wartości i mieć trudności w kontaktach z innymi ludźmi. 

Mądre wychowanie nie ma nic wspólnego ani z dawaniem dziecku klapsów (co jest prawnie zabronione w Polsce), ani z bezradnością wobec dziecka.

Powinniśmy wprowadzić jasne zasady i przestrzegać je, a w ich egzekwowaniu pomoże nam konsekwencja, cierpliwość i dopasowanie swoich oczekiwań wobec dziecka do jego wieku i możliwości.

Macie czasem tak, że przez myśl przebiega Wam "Kurde, On robi mi na złość?!".
Jeśli ktoś mówi Ci, że Twoje dziecko zachowuje się karygodnie, złośliwie i płacze żeby Tobą manipulować - nie daj się nabrać. Do takich zachowań są zdolni tylko dorośli. 

Dziecko płacze najczęściej dlatego, że jakaś jego potrzeba nie została zaspokojona. Przecież znasz to, już z okresu niemowlęctwa. Może to być też skutek tego, że Twoje dziecko ma też za mało wiary w siebie. Denerwuje się, bo nie wierzy w swoje możliwości. Bo, ktoś powiedział Mu, że nie potrafi tego zrobić tak dobrze i ładnie jak powinien. U nas taka sytuacja miała miejsce w przedszkolu. Bartek bardzo to przeżył, kiedy koleżanka z grupy powiedziała Mu, że podczas tańca źle podnosi nogę. 

Stres który buzuje w tej małej główce powoduje kompletnie zamykanie klapek w uszkach. Dziecko nie słyszy argumentów rodziców, bo zalewa je fala emocji. Jest ona o wiele silniejsza, niż u dorosłych (którym też często puszczają nerwy). 
Histeria może być skutkiem wcześniejszych doświadczeń. Kilkuletnie dziecko już doskonale pamięta, że krzyk i płacz to jeden z niewielu sposobów, żeby zwrócić na siebie uwagę mamy i taty. 

źródło
Ostatnio zdarzają się u nas momenty na prawdę trudne. Bartek testuje naszą cierpliwość - dobrze, że ja mam jej nad wyraz dużo. Kiedyś zapytałam pewną mądrą osóbkę, co zrobić, kiedy przy zwróceniu uwagi młody śmieje mi się w twarz, wyrzuca zabawki z pokoju i zamiast przygaszać swoje zachowanie, on nakręca się jeszcze bardziej.. 

Dziś już wiem. Dziś rano nie dopuściłam do totalnej katastrofy. Zapobiegłam jej, nim Bartek nakręcił się totalnie, zaczął pluć, bić, kopać. Kiedy wierzgał nogami i nie reagował na moje prośby zaprzestania powiedziałam "Chodź, chcesz się przytulić?" - Wyciągnął swoje łapki i chwycił za szyję. Biorąc go na kolana i przytulając zmieniłam temat. Nie drążyłam czemu się tak zachował, i że to było nie fajne. 
Zaczęłam pytać o plany na dzisiejszy dzień, opowiadałam co zrobimy po śniadaniu. Wygnałam z jego małej główki szare eminencje złości. Odgoniłam ją. I jestem z nas dumna. Z siebie i z Niego, że udało się nam nad tym zapanować.


A Wy, jaki macie sposób na złość swoich dzieci? Co zawsze działa? 

{Dziewczynkajakmalinka - napisz do mnie na @ wiadomość w sprawie podania adresu do wysyłki "Nie śmiej się"} :)

6 komentarzy:

Aleksandra Greszczeszyn pisze...

Przytulanie czasem działa, a czasem nie w takich sytuacjach. Przynajmniej u nas.

Jaśkowe Klimaty pisze...

Ja ostatnio muszę przeczekać swą złość, licze do 10 i zazwyczaj działa. Tłumaczę spokojnie, choć zdarza mi się czasem krzyknąć.

Super dzieciaczki pisze...

Przytulanie bywa pomocne.

Zwykła Matka pisze...

Faktycznie próba odwrócenia uwagi i fakt, by zdążyc przed wybuchem często i u nas jest skuteczny :)

Bookendorfina Izabela Pycio pisze...

Na złość okazywaną przez dzieci staram się reagować jak największym spokojem, tak aby wyciszyć emocje dzieci, dać im chwilę czasu na zapanowanie nad nimi, a później próby wyrażenia słownie co spowodowało tę złość. :)
Bookendorfina

moniowiec pisze...

Oj tak, przytulenie często działa! Też testuję na moich dzieciach.

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger