maja 12, 2017

Trudny związek : matka & dziecko

Od czterech lat jestem mamą. I chociaż były (i nadal są) momenty, że staram się ponad swoje możliwości sprostać temu trudnemu zadaniu, mój syn wiele mnie nauczył. 

Nauczył mnie, że Jego uczucia są bardzo ważne i czasem trudno Mu wprost powiedzieć "Ale jestem wkurzony!". Nauczył mnie tego, że czasem warto, abym to ja podeszła do Niego i powiedziała "Przepraszam". Jesteśmy tylko ludźmi i w niektórych sytuacjach warto, abyśmy byli po prostu na równi. Jak człowiek z człowiekiem. 

Oczywiście, że jako Mama oczekuję względnego posłuszeństwa, ale nie zamierzam wprawiać mojego Dziecka w kompleksy tym, że na każdym krokiem będę pokazywać Mu swoją wyższość. Lubię zniżyć się do Jego poziomu, obserwować i eksplorować świat z niewiele ponad metra. Dzieli nas 60 cm, dla jednych to mało, dla dziecka dużo. Wciąż musi patrzeć na mnie, zadzierając główkę do góry. Ale to nie znaczy, że skoro jest mniejszy i młodszy nie powinnam darzyć go szacunkiem. Zasługuje na niego tak jak każdy. Mimo wieku, mimo łączącej nas relacji. 

30 lat bycia córką pozostawiło w mojej pamięci wiele wspomnień. Tych lepszych i tych gorszych. Niestety ostatnie czasy nie sprzyjają moim relacjom z mamą. Odczuwam Jej brak, jak każda normalna, uczuciowa kobieta. Ale wiecie co? 
Ten czas, a właściwie okresy (bo było ich sporo) kiedy żyjemy bez kontaktu ze sobą, dały mi niezły wycisk. Na przekór łzom cisnącym się kiedyś do oczu postanowiłam sobie, że właśnie ja nie będę dla swojego dziecka taka. 

Nie będę wymagała od niego ciągłej adoracji. Wiadomo, każda matka na stare lata pragnie, aby dziecko pamiętało o niej, ale wychowuje go po to, aby oddać go w ręce jakiejś dobrej kobiety, którą sam sobie wybierze. Nie chcę skupić na sobie całej Jego uwagi, bo wiem, że zbuduje własny dom, założy własną rodzinę, da mi wnuki - pójdzie swoją ścieżką. Oczywiście, że liczę, że zadzwoni do mnie raz w tygodniu i dwa, trzy razy w miesiącu wpadnie na uroczysty obiad. Ale nie wymagam i nie będę wymagać, aby spowiadał mi się z każdego kroku. 

Będę Go słuchać. Jestem typem słuchacza, bardziej niż gaduły. Lubie słuchać zmyślonych opowieści płynących potokiem z Jego ust. 
Jeśli za 20 lat zadzwoni, aby opowiedzieć mi o tym, jak ktoś po raz kolejny złamał Mu serce - wysłucham. Zapomnę o swoim bólu pleców, i nie przygotowanym obiedzie. Usiądę na fotelu i w pełni oddam się tej rozmowie. Jeśli zapyta o radę - doradzę. Jeśli nie, miło mi będzie, że to właśnie do mnie zadzwonił, aby się po prostu wyżalić. 

Zadzwonię, lub wpadnę na kawę kiedy się stęsknię. Nie będę czekała z założonymi rękami, bo droga taka sama dla nas. Nie będę oczekiwać pokłonu i pierwszego kroku. Wpadnę z uśmiechem, z upieczonym ciastem i od progu zapytam "Co słychać?", "Jak się masz?"

Marzy mi się zdrowa relacja między nami. Nie taka ociekająca toksycznym jadem, wypominkami pt. "Coś, ktoś, kiedyś". 
Chcę tylko, żeby wiedział, że może zawsze na mnie liczyć. Będziemy równi, bo oboje jesteśmy ludźmi. I budujemy nasz związek na mądrej miłości od najmłodszych lat. 



3 komentarze:

Niekonwencjonalna pisze...

Mądrze napisane...bardzo często mama jest toksyczna, bo natrętna, bo chce być wyżej, a na starość jeszcze dokłada...

Dziewczynka jak malinka pisze...

Powinnam sie cieszyc, bo moja mama jest na prawde nie do zastapienia, otwarcie i surowo mowiac nie wpiernicza sie w moje zycie, ,a zawsze we wszystkim pomaga, rozmawiamy o wszystkim co kiedys nie bylo na pozadku dziennym. Wszystko to zmienilo sie kiedy wyjechalam do anglii w wieku 18 lat, od tamtej pory zachowujemy sie z mama jak dwie najlepsze przyjaciółki a nie jak mama z corką :) Jesli mowa o mnie i mojej córce, bede sie starala z calych sil aby zbudowac taka sama relacje miedzy nami jaka ja mam ze swoja mama :D

Mama Tosiaczka pisze...

Piękny tekst. Ja również powiem dziecku przepraszam, gdy zdarzy mi się podnieść na nie głos. Naprawdę podoba mi się to, co napisałaś...

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger