maja 29, 2017

Jak poszukiwania pewnego rogacza odmieniły moje zdanie nt. Poznania. {BLOG CONFERENCE POZNAŃ}

Poznań w piątkowy wieczór przywitał mnie tłumem na dworcu, ogromnym przerażeniem i dezorientacją. Nie lubię jeździć w miejsca w których nie potrafię się sprawnie (czytaj bez gps-u) poruszać. Czuję się wtedy jeszcze mniejsza niż w rzeczywistości jestem. Dosłownie boję się, że się zgubię (co niestety mi się zdarzyło podczas powrotu do Hostelu). 

Kiedy już dotarłam do Dobranoc Hostel i padłam na łóżko, poczułam ulgę. Byłam skonana 6h podróżą, ale wieczór był właściwie dość młody, więc żal byłoby zalec na podusi i pójść w kimę. (choć miałam na to wielką ochotę - starość, nie radość ;) ) 

HOSTEL.

Ładny jest. Owszem, przeżyłam jednak szok, bo myślałam (sama nie wiem czemu), że będę mieć łazienkę w pokoju. Kiedy moje myślenie zostało brutalnie rozmyte nieco się zawiodłam. No, ale! Na szczęście nie było nigdy sytuacji, żeby była jakaś kolejka (czy pod prysznic, czy do wc) więc wybaczam ;) I jeszcze to trzecie piętro bez windy z walizką po schodach ... Koszmar! 
Miałam w cenie pobytu śniadania (bułeczki z wędliną, ogórkiem, pomidor - bez szaleństwa) a w niedzielę nie znalazłam swojego talerza z numerkiem "5". Pani w recepcji zadziałała dość szybko, ale sam fakt się liczy. 
Dobranoc Hostel jest czysty, dość cichy, ale odległość od ulicy, środków komunikacji miejskiej jest bardzo bliska, więc w nocy bardzo się niesie. Pierwszą noc spałam kiepsko właśnie ze względu na hałas. W sobotę po afterze byłam nie żywa, więc padłam i spałam jak dziecko ;) Ogólnie wszędzie blisko (sklepy, przystanek, stary rynek) więc jeśli nie nastawiacie sie na luksusy i zamierzacie tylko tam spać - mogę polecić ;) Chociaż cena mogłaby być nieco niższa ;) 




Miałam przyjemność wziąć udział w prelekcjach : Piotra Kosteckiego, Pawła Lipiec, Ilony Kosteckiej, Natalii Sławek, Konrada Jureckiego, Kamila Nowaka, Izy Kozak. Harmonogram napięty. Prelekcje bardzo merytoryczne, bywało i poważnie i śmiesznie. Po prowadzących i prelegentach nie było widać tremy, stresu. Właściwi ludzie na właściwych miejscach. Sposoby dzielenia się wiedzą były bardzo przystępne, wyciągnęłam z nich bardzo dużo, przydatnych porad, które zamierzam wprowadzić w życie. Wzięłam też udział w konkursie foto, w którym do wygrania jest 5 zegarków marki Rosefield , poproszę o kciuki ;) 






W piątek nim dojechały towarzyszki wyjazdu, w oczekiwaniu na nie wybrałam sie na spacer. Zaszłam na bifor, jednak jakoś tak średnio przyjaźnie było, więc posiedziałam, popatrzyłam na Wartę, która zaparła dech w moich piersiach. Dla takich widoków warto żyć. Serio, dla niektórych z Was to niewiele, ale ze mnie nędzny podróżnik i pobyt w Poznaniu był moim pierwszym, samotnym wyjazdem od 4 lat. Nigdy tam nie byłam i zachwycały mnie miejsca, które dla innych są po prostu zwykłe :)



POZNAŃ.

Kiedy dojechały towarzyszki wybrałyśmy się na własny Bifor do Republika Róż


Rozkosz dla zmysłów. Bardzo klimatyczne miejsce, z pysznym jedzeniem, bardzo miłą obsługą. Posiadają bogatą i smaczną ofertę dań, kącik dla dzieci.  Jeśli będziecie w Poznaniu na pewno jest to miejsce, które warto odwiedzić. W piątek stwierdziłam, że Poznań jest bardzo podobny do Gdańska, przez co nie punktuje zbyt dobrze w moich oczach. Niezliczona ilość starych kamienic nieco mnie przytłaczała. W dodatku problemy z orientacją w terenie i obawa "Czy trafię" przyćmiewała mój zmęczony umysł. 





Sobotni After nie zapowiadał się dla mnie dobrze (bo jakże mogło by być lekko i przyjemnie). Ubierając rano trampki nie przeszło mi nawet przez myśl, że te cholery obetrą mi stopy, porobią mi się pęcherze i będę ledwo chodzić. A jednak. Po prelekcjach zajechałam tramwajem do Hostelu i starałam się ratować. Chyba mi się udało, bo od 22 szalałam na parkiecie. Zatraciłam się w tańcu, jak za starych, dobrych czasów, kiedy to schodziło się z parkietu zmęczoną, niemal na kolanach :) 
Fajnie było! Serio! Jedyne co, to Lech Lite nie zachwycił. Zdecydowanie lepiej wchodził bezalkoholowy (chyba) o smaku limonki :) 





Niedzielę rozpoczęłam bardzo szybko, bo miałam bojowe zadanie. Wyjeżdżając obiecałam Misiowi, że przywiozę Mu pluszowego koziołka. Symbol poznańskich koziołków, których niestety nie miałam okazji ujrzeć. Dlatego też, wymeldowałam się już z Hostelu o 9:00 i ruszyłam na poszukiwania. Miła Pani z recepcji hotelu zapytana o to, gdzie warto szukać skierowała mnie na Stary Rynek. Obawiałam się, że w niedzielny, tak wczesny poranek nikogo tam nie zastanę. Nie chciałam sprawić Misiowi przykrości i nie spełnić obietnicy. 

Wpadając na Stary Rynek moim oczom ukazał się widok, na który warto było czekać 2 dni. Gdybym zaczęła zwiedzać Poznań od tego miejsca , nigdy nie powiedziałabym "Poznań mi się nie podoba". Dzięki tym poszukiwaniom diametralnie zmieniłam zdanie. Owszem, stare kamieniczki nadal mnie przytłaczają, ale Stary Rynek kompletnie mnie oczarował, dodatkowo pan ze rozkładającego się dopiero co straganiku spełnił moje poszukiwawcze marzenie i kupiłam małego, brązowego rogacza z bródką. Czego się nie robi dla ukochanego synka :)




Byłam przekonana, że przez tą wyprawę spóźnię się na niedzielne prelekcje, ale wpadłam niemal na czas w dodatku załapałam się na pyszne śniadanie serwowane przez Lidl'a

Co mogę powiedzieć więcej. Poznań, prawdziwe miasto doznań. Chciałabym tam wrócić. Odwiedzić Zoo, zabrać Misia nad Wartę. Pokazać mężowi Stary Rynek, zjeść w Republice Róż. 
Miło było poznać i zobaczyć blogerów, których "zna" się przez laptopowy ekran. Sporo osób rozpoznałam, kilkoro poznałam. 
Weekend udany, wspomnienia zostaną na pewno miłe! Dzięki za możliwość udziału w BLOG CONFERENCE POZNAŃ! 






Brak komentarzy:

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger