kwietnia 30, 2017

Powrót do przeszłości? Czy na pewno chcę do niej wracać? Recenzja z pobytu w Parku.

29.04.2017 w Rumii, przy ulicy Kosynierów, 100 m od przystanka "Zapolskiej" otworzony został plac zwany Parkiem Powrotu do przeszłości
Z czym się Wam kojarzy ta nazwa? Moje pierwsze trzy skojarzenia : kaseta magnetofonowa, dyskietka, dinozaury. W sumie mogłabym wymienić dużo więcej.. 

Park wykorzystuje swój potencjał rozwoju i z miesiąca na miesiąc modernizuje się i upiększa. W naszym wpisie możecie sami to sprawdzić. Na przestrzeni okresu kwiecień-maj-czerwiec-lipiec w Parku pojawiło się wiele nowości, a minusy, które znaleźliśmy i o których napisaliśmy zostały naprawione. Obsługa bierze sobie do serca dobre i konstruktywne rady, co również bardzo dobrze wróży na przyszłość. 


Jak było w KWIETNIU, tuż po otwarciu? 

Obsługa i ceny biletów.
W kasie siedzi bardzo miła Pani. Bilet ulgowy kosztuje 17 zł, bilet normalny 21 zł. Dla porównania ceny biletów gdańskiego Zoo : ulgowy w sezonie 20 zł, normalny 30 zł.
Profesjonalni przewodnicy, którzy według informacji na stronie oprowadzą Cię po parku, to bardzo starająca się dobrze wypaść, lecz mocno zestresowana młodzież. Są bardzo mili i pomocni, jednak wydaje mi się, że nie są kompetentni by opowiedzieć mi historię przeszłości, zwłaszcza, że ja jestem od nich dużo starsza... 

Atrakcje.
Na początku odwiedzamy Domek Kaszuba. Suche treści na wiszących kartkach, kilka eksponatów. Wiecie czego mi brakowało? Powiedzmy co godzinnych występów pary tańczącej kaszubski taniec. To by było coś!


Następnie, krocząc po śladach Yeti trafiamy na 3 Dinozaury oraz kilku jaskiniowców, którzy zapraszają na wspólne ploteczki na ławce. No i fajnie. Szkoda, że tak mało i szkoda, że na dzień dobry przywita Was kartka "Prosimy nie dotykać eksponatów". No, ale że jak?! Helloł! Tam wchodzą ciekawskie dzieci, które chcą dotknąć, pogłaskać, przytulić Dinusia. No, ale nie wolno, to nie wolno. Tata zaryzykował i usiadł z Panem aborygenem. 




Po krótkiej (3 minutowej) lekcji prehistorii traficie do chatki z weżami, pająkami i innymi okropnie fajnymi istotkami. 
Mnie zachwyciły kameleony. Ich gracja w przemieszczaniu się. W sumie, mogłabym mieć takiego w domu ;) 


Następna na liście jest strefa zabawy. Ogromna piaskownica z zabawkami, mini plac zabaw, zamek do skakania (a właściwie kura), gogarty, trampoliny i minigolf.  

Ale po kolei. Do piaskownicy nie wchodziliśmy - żałuję, bo zabawki fajne. Plac zabaw pod dachem. (w tym miejscu chwytam sie za głowę) - o co do cholery chodzi?! 
W kwietniu był dość mocno nie dopracowany. Kulek było mało, zapach nie zachęcał do dłuższej zabawy, dach przeciekał i powstało kilka kałuż. 





Dmuchaniec - kura. Wypłowiały, nie nadmuchany jak trzeba. Też mokry, zapiaszczony - ja rozumiem, że pogoda nie sprzyjała, ale co godzinę mogłby ktoś wskoczyć z miotłą i odpiaszczyć. Nie widziałam przy nim żadnej obsługi. 

W minigolfa nie graliśmy. Kaucja zwrotna za wypożyczenie piłeczki i kija : 20 zł.  

Na trampolinę nie weszliśmy, bo mimo że była jedna wolna, nie można było z niej skorzystać, bo była dla starszych dzieci. Cokolwiek to znaczyło. 

Gogarty - fajna zabawa, Bartek niestety średnio sobie radził. 

W dalszym zwiedzaniu pobiegliśmy do Labiryntu Minotaura. Wow! Brzmi zabójczo. I tak też właśnie jest. Belki powbijane w ziemie imitujące labirynt mogą pokaleczyć dłonie. Żadna, ani jedna nie została oszlifowana, wystają z niej zadziory i drzazgi. Uważajcie!






W Parku znajdziecie też Chatę Restauracyjną z goframi, lodami i kawą. Oraz czyste (jeszcze, bo dwa dni używane) Toi-toi'e.

AKTUALIZACJA - lipiec 2017.

W związku z modernizacją, unowocześnieniem i pojawieniem się wielu zmian w Parku otrzymaliśmy specjalnie zaproszenie, aby przyjechać i sprawdzić czy nasze oceny wystawione w kwietniu są aktualne. Dostaliśmy zapewnienia, że będziemy świetnie się bawić. Więc pojechaliśmy. Zabraliśmy ze sobą kuzynów Bartka, oraz ciocię. 
Fajnie, bo oko 10-latków też mogło wyrazić swoją opinię. 

Na początku wysłaliśmy Kamila i Rafała do Escape Room'u. Chłopcy mieli wykombinować jak wydostać się z niego, wykonując zagadkowe zadania. My kibicowaliśmy im przez okna i trochę też podpowiadałyśmy. Chłopaki zachwyceni - Kamil chciał powtórzyć zabawę. 







Po rozruszaniu mózgów wyruszyliśmy na reserch. I co widzę? A właściwie czego nie widzę? Nie ma tabliczki "Prosimy nie dotykać eksponatów." Brawo, brawo! Fajnie, że kierownictwo zaufało rodzicom w kwestii zapanowania nad dziećmi. 

W chatce Kaszuba pojawiły się nowe eksponaty, Bartkowi najbardziej spodobał się telefon z tarczą :) 




Następną nowością jest mini zagroda z wiejskimi zwierzaczkami. Znajdziemy tam kozicę Matyldę, którą możemy pokarmić liśćmi z gałązki, zajączki, kurki. W zagrodzie przy labiryncie jest też Baranek.  Fajnie! Mały miał radoszkę z karmienia Matyldy. 





Pozostając w temacie zwierząt idziemy do gadziarni. Mieliśmy możliwość pogłaskania węża i zrobienia sobie z nim zdjęcia. Ja się nie odważyłam, ale pogłaskaliśmy z Bartim i nam wystarczyło ;) 

Tym razem skorzystaliśmy także z mini golfa (kaucja zwrotna obniżona z 20 zł do 5 zł (brawo!
Zbudowaliśmy wspólnie ogromny domek z klocków i skakaliśmy na trampolinach. Kulkolandia i Dmuchany zamek też zdecydowanie na plus tym razem. Zapachu w Kulkolandii brak, Dmuchana kura porządnie nadmuchana i na ławce siedzi obsługujący ją pan. 




Co jeszcze mogę Wam powiedzieć?

- Przybyło toi toiów ;) Choć zapach w środku jest do przyjęcia, podłogi trzeba by było wyszorować. Duży plus za deskę sedesową dla małych gości (nie wiedziałam że jest, można by napisać na toi toiu w którym jest, że to toaleta dla dzieci. 




- Dla grup zorganizowanych istnieje możliwość rozpalenia ogniska. Czekają naostrzone kije. 

- Przy placu zabaw pojawiła się strefa malucha do lat 3. Są huśtawki, koniki, ślizgawki.

- Przy gadziarni znajdziecie stoisko z zabawkami. My wyszliśmy bogatsi o pajączka.

- BARDZO WAŻNE! Labirynt Minotaura został porządnie wyszlifowany i pomalowany specjalną farbą. Nie poranicie sobie już rąk! 




- Lody, frytki i kawa bardzo smaczne :)  

Park organizuje też urodzinki i imprezy plenerowe, z tego co się dowiedziałam jest dużo pomysłów na tematyczne dni i zabawy, więc wypatrujcie informacji na fanpage'u Parku. 



Co na minus? 

- Nasi 10 letni kuzyni chcieli pojeździć autkiem na akumulator. Niestety chyba by się nie zmieścili. Można by skombinować jeden quad dla starszaków.

- Miałam problem z lokalizowaniem śmietników. Wytarłam Bartkowi ręce przy trampolinach i szłam z mokrą chusteczką aż do wyjścia. 

- Mega klocki. Masakrycznie brudne! Przydałaby się im kąpiel :) 

- Wyszorować podłogę w toi toi'ach. 

To są drobnostki. Serio. Jeśli chodzi o obsługę i różnice które pojawiły się w okresie tych 3 miesięcy widzę, że starania aby wyjść na przysłowiową prostą zostały poczynione. Potencjał Parku zostaje małymi kroczkami wykorzystywany. Jestem ciekawa dalszego rozwoju. 

Czy polecamy? 

Tak, zdecydowanie polecamy na rodzinne przedpołudnie lub popołudnie. Dzieciaki były zadowolone, wybiegane i wybawione. 
Dziękujemy za możliwość ponownego odwiedzenia i sprawdzenia czy nasze rady zostały wprowadzone w życie.
Zostały! Bardzo się cieszymy! :) 



13 komentarzy:

Monika Flok pisze...

Oj,powiem Ci ze lubieCie czytać właśnie za ta szczerość😀

Żaneta B. pisze...

Dzięki :*

Natalia Majewska pisze...

Jeny jak dobrze że nie pojechaliśmy..jednak kawalek mamy a bylabym mega,zla jakbym to zobaczyla :( Dzieki za szczera opinie :*

Bookendorfina Izabela Pycio pisze...

Rozbudzone nadzieje, szkoda, że nie w pełni atrakcje parku usatysfakcjonowały.

Agata vel Miniaturowa pisze...

Oj czyli wychodzi na to, że pierwotny pomysł jest fajny, ale już wykonanie miało pewne niedociągnięcia. Może w przyszłości właściciel popracuje nad poprawą całości i odwiedzanie tego miejsca będzie już tylko i wyłącznie niczym niezakłóconą przyjemnością :)

Natalia Róża Świat Tomskiego pisze...

Uuuu... Słabiutko! Kto w takim razie dał pozwolenie na otwarcie skoro taka lipa?

pani Arnoldzikowa pisze...

Bylam dziś z opinią zgadzam się w zupelności - dodam, że jak córka weszła na plac zabawe pod dachem z kulkami to wyszła zniesmaczona i powiedziała ze tam brudno (4 latka) a moj znajomy powiedzial ze takie atrakcje mozna zrobic w ogródku i nie za taka cene... duże rozczarowanie.

Anonimowy pisze...

Byliśmy dzisiaj i zupełnie się nie zgadzam z opinią, bo atrakcji jest na prawdę sporo, muszą jeszcze na pewno trochę zainwestować w kwiatki i ozdoby ale zabawa dla mnie w pokoju zagadek i gadach i mini golfie była a o dzieciach to już nie wspomnę bo już marudzą, że chcą wrócić.

Waleria Gierulska pisze...

Ja własnie jestem w Parku,dzieci się bawią wiec mam chwilkę, przeczytałam Pani recenzje przed wejściem i długo się zastanawiałam czy wejść ale na Pani zdjęciach wygląda to całkiem fajnie, zgadzam się że w tej kulkolandii to mogli by częściej sprzątać po dzieciach ale po za tym to jestem w szoku bo miejsce na prawdę bardzo przyjemne dla rodzin z dziećmi, dlatego polecam sprawdzić samemu i ocenić ;)

Pozdrawiam

Żaneta B. pisze...

Droga Pani Anonimowa oraz Pani Walerio. Dziękujemy za komentarze, zamierzamy sprawdzić i zweryfikować swoją ocenę :)

Tadek Marczyński pisze...

Bardzo fajnie opisane, zgadzam się z Panią w 100%, Park jest na prawdę fajnym i przyjaznym miejscem dla rodzin, my tam na pewno wrócimy za rok i nie ukrywam liczymy na nowości jakieś bo miejsca trochę zostało jeszcze ;)

Ania pisze...

Witam serdecznie. Ja mam takie pytanie...ile czasu trwa obejście całego parku jeżeli zaliczy się wszystkie atrakcje? Pozdrawiam ☺

Żaneta B. pisze...

Pani Aniu, to zależy ile czasu spędzają dzieci na atrakcjach. Nie ma określonego czasu na skakanie na trampolinach czy w kulokolandii. My korzystaliśmy ze wszystkich do oporu (aż się znudziło, lub padali ze zmęczenia :) )
Ciężko mi powiedzieć ile czasu spędzi Pani w Parku.
Szacunkowo przy dłuższej, nie ograniczonej zabawie 4h na pewno z przerwą na posiłek :)

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger