kwietnia 24, 2017

Nowy cykl : Rozwiążmy wspólnie problem.

Szczerze mówiąc, spodziewałam się większego zainteresowania tym cyklem. Ale najwyraźniej większość mamuś ma bezproblemowe dzieci - i dobrze, tylko się cieszyć :) 



Niemniej jednak pojawiły się trzy pytania, na które Pani Katarzyna odpowiedziała. 
Oto one :

Pytanie pierwsze.

Moje dziecko ma 2 lata i 2 msc. Ciągle karmię piersią. Wszystkie próby bezstresowego odstawienia polegające na tłumaczeniu, że syn jest już duży, że mamę boli itd. Spełzają na niczym, o ograniczeniu nie wspominając. Kiedy syn wraca od niani, rzuca się na mnie jakby nie jadł od tygodnia. Kiedy mowię nie, potrafi płakać przez 1,5h, aż w końcu z bezsilności się uginam. Wszyscy dookoła mówią : "Wyjedź na weekend, zostaw go z tatą, zapomni, ale zastanawiam się czy tym sposobem nie zaburzę Jego poczucia bezpieczeństwa, bo nie dość że nie będzie piersi to jeszcze mamy. Syn zasypia wieczorami właściwie tylko ze mną. Budzi sie kilka razy w nocy, zawsze musi być mama. Nigdy nie został na noc beze mnie. 2-3 razy zdarzyło mu się zasnąć z tatą przy czytaniu. Co robić? Dodam, że karmienie już mnie irytuje, jestem zmęczona i mam zwyczajnie dość. 

Odpowiedź psychoterapeuty : 

W Pani Pytaniu zawieraj się kilka spraw, które wzajemnie na siebie mocno działają tj. Pani plan i plan dziecka, które są rozbieżne. Pani emocje i emocje dziecka, w obu przypadkach ważne i znaczące. Odstawienie od piersi nie jest łatwe i w moim przekonaniu drastyczne odstawianie nie jest dla nikogo dobre, ani dla Pani ani dla maluszka. Pierś to nie tylko mleko, pokarm ale przede wszystkim bliskość, kontakt, obecność. Trzeba to rozdzielić i ten drugi człon zostawić, tj. tak zbudować tą sytuację, żeby dziecko było blisko Pani ale już nie było karmione piersią.  Zestresowana, zła, rozgoryczona mama nie jest najlepsza, więc jak czuje Pani, że Pani granica karmienia się już skończyła to musi Pani tą granicę uszanować. Jak dzieci mają uczyć się swoich granic i dbania o siebie, kiedy my im tego nie pokazujemy?  Najlepiej spróbować dziecku wyjaśnić, że teraz będzie inaczej, że będzie przytulenie, bliskość ale nie będzie już mleczka. Może warto przejść na butelkę na jakiś czas lub zastąpić to jakimś innym rytuałem związanym z bliskością. Początek będzie niewątpliwie trudny, gdyż jak pokazuje reakcja dziecka nie jest z tego powodu zachwycony, jednak bez złości, ucieczek do innego pokoju czy drastycznych opuszczeń dziecka trzeba po woli to znieść. Być przy nim mówiąc rozumiem, że jest to dla Ciebie trudne, widzę, że bardzo Ci tego brakuje itd. Jednocześnie być przy sobie i szanować swoją decyzję ze świadomością że nie robi mu Pani tym krzywdy.
Druga sprawa to pytanie dlaczego nie zasypia z nikim innym? Może nie miał takiej szansy i jest Pani dla niego pierwszoplanowym obiektem? Pewnie tak, jednak 3 razy z tatą to już sukces i należy go kontynuować. Warto dziecku powiedzieć co mamy w planie więc np. dziś tatuś pójdzie poczytać Ci bajkę a ja będę na dole, jakoś dać mu poczucie bezpieczeństwa a nie wprowadzać chaos czy czekać nerwowo za drzwiami czy się uda. Dziecko wyczuwa niepokój więc im bardziej Wy będziecie zrelaksowani i uwierzycie, że to jest możliwe tym bardziej Wasz syn to przyjmie. Nawet jeśli na początku będzie mu trochę ciężko.  To musi być powolna adaptacja do nowej sytuacji dla każdego z Was. Żadne ucieczki z domu nie są cudownym sposobem, choć wiele osób tak robi.
Co do wstawania w nocy, to jeszcze taki czas, że się budzi, proszę zadbać o siebie i może czasem może pójść do niego tato, pytanie dlaczego się budzi, może w ciągu dnia za dużo się dzieje, może jakieś zmiany, musi Pani to zobaczyć. Warto dać dziecku swoją poduszeczkę lub jakiś przedmiot, który będzie pachniał Panią, żeby czuł że mama jest blisko.
To oczywiście takie generalne rozwiązanie sytuacji, pewnie nie bierze pod uwagę wielu aspektów, jednak mam nadzieję, że jakoś skłoni Państwa do refleksji a Panią do utwierdzenia się w przekonaniu, że Pani Nie jest bardzo ważne i nie robi dziecku krzywdy. W razie wątpliwości zapraszam do  indywidualnego kontaktu. Pozdrawiam serdecznie.

http://www.katarzynarejniak.pl/



Pytanie drugie : 

Mam ogromny problem z synkiem, który obecnie ma 3,5 roku. Synek nie chce jeść sam. Z tego co widzę boi się jedzenia. Problem jest bardzo złożony i skomplikowany z długą historią.
Dłużej tak nie dam rady ciągnąć. Cała ta sytuacja i świadomość że nie potrafię pomóc własnemu dziecku powoduje że jestem strzępkiem nerwów.
Synek je obecnie tylko zupy i kaszki którymi karmię go łyżeczką.
Jak dostaje normalne jedzenie na talerzyku to obecnie już dotyka, czasem poliże, mówi że będzie jeść, ale jak już trzeba jeść to się wycofuje. Widzę że się boi, nie potrafi się przełamać i włożyć jedzenia do buzi. Wcześniej nawet nie chciał dotknąć.
Szukaliśmy porady u dietetyka, który radził przegłodzić. Były 2 próby. Pierwsza - cały dzień nie jadł nic. Następnego dnia wstał z wysoką gorączką i wymiotował żółcią i już nawet nie chciał wcale jeść. Po jakimś czasie druga próba i znów gorączka i wymioty. :(
Nasza historia w wielkim skrócie.
Syn urodził się z anemią. Szybko wyszła na jaw też alergia. Z czasem okazało się że jest bardzo silna. 1,5 roku karmiłam piersią, poza tym nie chciał prawie nic jeść. Miał ostre stany zapalne skóry i zapalenie jelit na tle alergicznym. W testach z krwi na alergie wysoko wyszły mleko, jajo, ryba i kilka innych. Reagował skórą lub jelitami na wiele produktów. Waga nie rosła, nie mogliśmy pozbyć się anemii, żeby jakoś jadł zabawialiśmy go na wszelkie możliwe sposoby. Karmiliśmy zmiksowanymi papkami bo tak jadł więcej.  Jakoś cudem udało się wyjść z anemii, ogarnęliśmy temat alergii.
Obecnie syn ma zdrową skórę, zdrowe jelita, jest na diecie bez wielu produktów. Powoli nauczyliśmy go gryźć, bo po jedzeniu papek nie umiał.
Ale nadal nie bierze sam jedzenia do buzi. Je chętnie, ale przy bajkach czy tablecie. Je, a raczej łaskawie otwiera usta żebyśmy mogli go nakarmić. Tak to wygląda.
Synek nie chodzi do przedszkola ze względu na anafilaksję na mleko, jajo i rybę. Reaguje dusznościami na obecność tych produktów więc nie może na razie iść, choć może przy dzieciach właśnie by się jeść nauczył.
Proszę o rady. Jak go zachęcić do próbowania? teraz robię tak że mówię mu że jak zje kawałek np muffinki to pójdziemy na rowerek. Wtedy dotknie rączką mufinki i wsadzi palec do buzi i mówi że dobre. Ale jak dam okruszek mufinnki to nie zje.

Odpowiedź psychoterapeuty : 

Droga Pani jedzenie dla Was związane jest z ogromnym stresem, zarówno dla Pani jak i dla synka, co pewnie spowodowane jest wcześniejszymi doświadczeniami, które były trudne. Proponuję spróbować zabawy przy jedzeniu tj. z luzem i śmiechem przyglądać się jedzeniu, rozgniatać go, brać do rąk, wąchać, gryźć i robić miny, itd. To co robi maluch kiedy uczy się sam jeść, bo ten etap jakby u Was z powodu kłopotów uciekł. Chodzić razem na zakupy, pozwalać wybierać, może coś posadzić w ogródku….jakoś go tym światem jedzenia zaciekawić i zainteresować a jednocześnie zainspirować go to tego, że to nie jest przymus, stres, nieprzyjemna sytuacja. Może możecie razem piec jakieś ciasto, może jeśli nie chodzi do przedszkola jakiś kolega z placu zabaw może przyjść do Was, to prawda, że przy innym dziecku byłoby mu pewnie łatwiej, może chce sam posmarować chleb lub posolić pomidora… Trochę z nim też pobawić się w jedzenie okruszków, albo w opowieści o jednym ptaszku, który nie wiedział czym są okruszki i drugim, który mu o tym opowiadał, po prostu rozbudzić w nim ciekawość, zmienić klimat emocjonalny tego posiłku, nie wymuszać a bawić się. Być pod kontrolą lekarza i dietetyka, zapisywać sobie co rzeczywiście zjadł, gdyż czasem wydaje nam się że dzieci nic nie jadły a jak zrobimy spis dnia to okazuje się, że nie jest tak źle.  Dać sobie trochę czasu, cierpliwości i luzu i pozwolić na kreatywność w wymyślaniu zabaw związanych z jedzeniem, może konkurs kto zrobi najlepszą minę po przełknięciu ogórka, albo cokolwiek w co lubi bawić się syn połączyć z zabawą, podążać ze jego ciekawością i zainteresowaniami. Nie kontynuować raczej sposobu jedzenia bez świadomości tj. przy tablecie, bo to tylko będzie generowało kłopot. Proszę spróbować i dać znać jak poszło, zapraszam też w razie kłopotów i trudności do indywidualnej konsultacji, gdyż nie jest to łatwa sytuacja i być może zalecone rozwiązanie nie będzie najskuteczniejsze, życzę jednak spokoju, luzu, i kreatywności w zabawie. Pozdrawiam.

http://www.katarzynarejniak.pl/



Pytanie trzecie : 

Mój synek ma cztery lata. Jest przedszkolakiem. Od pewnego czasu zauważyłam, że przynosi negatywne zachowania z przedszkola i tłumaczy je tym, że "Kolega X tak robi". Pytam Go zawsze wtedy "A Ty jesteś X czy Y?" Nie pomagają tłumaczenia, że wytykanie języka, branie do ust cudzych szczoteczek, plucie, nieposłuszeństwo i uciekanie rodzicom to złe zachowania i lepiej brać od ludzi te dobre. W stylu "X ładnie buduje z klocków - poproś niech Cię tego nauczy, a nie plucia". Ja wiem, że to minie, ale może mam złe podejście? Mąż uważa, że syn powinien dostać klapsa, a ja próbuje rozwiązywać te sytuacje rozmową, zaprowadzeniem do pokoju na wyciszenie. Tylko ostatnio zamiast wyciszania - syn się śmiał, że dostał karę. Podsumowując jak jeszcze można przyhamować przynoszenie i kopiowanie złych zachowań z przedszkola? 

Odpowiedź

Absolutnie nie jest rozwiązaniem klaps ani żadna siłowa wersja walki pt.”Kto wygra”. Dzieci nie wolno bić !!! klaps też jest biciem, nie uczy jednak szacunku do siebie wzajemnie a tylko poddanie na jakiś czas wynikające z lęku i krzywdy. Klaps to też rozwiązanie polegające na rozładowaniu emocjonalnym osoby, która go daje a nie żadna metoda wychowawcza. Absolutnie nie.
Wiek lat 4 to krótko mówiąc ogólnie wiek bardzo trudny tzn. dzieci w tym wieku często są bardzo trudne do „opanowania”. Jest to czas kiedy trzeba uzbroić się w cierpliwość i mądrość i poczekać tłumacząc jednocześnie negatywne zachowania, wskazując pożądane itd.
Dziecko w tym wieku właśnie może śmiać się z nadanej mu kary, co jeszcze bardziej może wyprowadzać rodziców z równowagi. To okres niezwykle istotny i ważny w sprawdzaniu co można, jak zbudowany jest świat, co ja mogę jako dziecko itd. Naśladowanie rówieśników, jest też normalne a że naśladuje zachowania, które dla Państwa są mało akceptowalne ma pewnie taki sens, że one są bardziej spektakularne, bardziej zauważalne, a co za tym idzie ciekawsze. Jakoś często nie zwracamy na nasze dzieci uwagi, kiedy robią coś co dla nas jest ok. a bardziej jesteśmy skłonni do reakcji kiedy to nas oburza, denerwuje itd. Czasem negatywna uwaga rodzica też jest uwagą więc być może ma to też i taki wymiar, żeby być widocznym, obecnym, zauważonym.
Reasumując nie należy tego akceptować ale spokojnie i z dystansem mówić o tym co to zachowanie znaczy dla nas, jak się z tym mamy, pytać dziecko co w tym jest fajnego dla niego, trochę wejść w świat jego fascynacji tym co robi, wtedy być może znajdzie się odpowiedź na wiele potrzeb dziecka, który przez „niewłaściwe” zachowanie chce zaspokoić bądź też zaspakaja. Trzeba też ufać swojemu dziecku i widzieć w nim dobrego człowieka, który nie jest „niegrzecznym złośnikiem” tylko bardzo dynamicznie  rozwijającym się człowiekiem, próbującym, sprawdzającym, tworzącym swój świat który musi mieć tak samo dużo doświadczeń na które reagujemy z aprobatą i tak samo dużo na które reagujemy z dezaprobatą. Zaufajcie mu w tym, że „miły chłopiec” nie zniknął tylko teraz ma inną sprawę do załatwienia, podążajcie za jego pasjami, pomysłami, gadajcie o tym i mówcie o swoich uczuciach, wrażeniach, zgodzie lub nie na pewne działania czy pomysły. Bądźcie blisko siebie i jego jednocześnie łącząc oba wasze światy ale metodą kompromisu i dyskusji a nie siły i władzy. Ostatecznie nikomu nic się nie stanie od pokazania języka…..takie jest moje zdanie i oczywiście decyzja należy do Państwa jednak to po prostu taki czas i on na pewno minie! Powodzenia!  

http://www.katarzynarejniak.pl/

Jeśli macie jakieś pytania, nasza skrzynka pozostaje dla Was otwarta! 

3 komentarze:

Anka z MATREK pisze...

Bardzo fajny cykl. Też się dziwię, że mamy nie korzystają z takiej formy pomocy czy wsparcia. Dla mnie super. Sama mam już większe dzieci i często borykałam się z problemami czy po prostu wątpliwościami.

Rock n Rollowy Autyzm Tata pisze...

Rewelacja wpis. Jestem ojcem ale zaangażowanym. Sam jestem z zawodu przedszkolanka. Pięknie

Nasze Bąbelkowo pisze...

Cykl rewelacja ! Muszę powiedzieć, ze odpowiedź na ostatnie pytanie na pewno okaże mi się przydatna, bo nasz trzyletni synek też ostatnio jest strasznie trudny do opanowania i naśladuje pewne zachowania, które niekoniecznie nam się podobają. Cierpliwość czasami już w deficycie - ale staram się, jak mogę :) Dziękuję bardzo za wszystkie wskazówki !

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger