kwietnia 13, 2017

Historia z brzucha wzięta. Czyli co się dzieje przez 9 miesięcy ciąży.

Ostatnio zauważyłam, że na blog zaczęło trafiać sporo osób przez wpisanie słów "etapy ciąży", "jak przebiega ciąża". A zatem, odpowiadając na Waszą potrzebę, oto co się dzieje przez te 9 cudownych miesięcy. 
Ale! Historia z brzucha wzięta - pisana przez wspomnienia Jego mieszkańca ;)



Pamiętam tylko tyle, że tata od rana chodził taki zadowolony. Przy goleniu śpiewał, a kiedy żegnał się z mamą, wychodząc do pracy, szepnął jej coś do ucha.
Mama też dziwnie się zachowywała. Wieczorem zjadła kolację, którą przygotowywała dłużej niż zwykle. Wszystko tak pięknie pachniało…
Po kolacji, tata włączył nastrojową muzykę, zgasił światło i po chwili już brałem udział w tym szaleńczym maratonie.


Wraz z braćmi wyruszyliśmy długimi i wąskimi torami na spotkanie z kulą, która już od połowy trasy emanowała ciepłym i jaskrawym światłem. Kiedy dotarłem do niej jako jeden z pierwszych, nie wiem skąd, wiedziałem co robić.
Przywarłem do niej główką i zacząłem drążyć. Po kilku sekundach udało się! Nie wiem jeszcze co było nagrodą, ale wtargnąłem do jej środka jako pierwszy i od tamtej chwili leżę tu i czekam.

TRYMESTR PIERWSZY.

4-6 TYDZIEŃ

Minęło już trochę czasu odkąd wszelkie odgłosy ucichły, a ja zacząłem się trochę zmieniać. Przykleiłem się do ściany tej dziwnej kuli. Mama była z tatą u lekarza i dowiedziała się, że w jej moczu pojawił się hormon HCG. Oboje się bardzo ucieszyli, więc podejrzewam, że tamten wieczór był planowany właśnie w tym celu.
Jestem rozmiarów główki od szpilki i zaczęły mi się tworzyć zalążki kończyn.
W moim kodzie genetycznym zapisane zostały po równo geny mamy i taty. Wiadomo już także czy będę miał kręcone, czy proste włoski.

7-9 TYDZIEŃ

Mama była na kontroli u lekarza wraz z panią, którą po wyjściu nazwała babcią. Tata nie mógł być, bo był w pracy. Ale pan doktor dał mamie płytkę z moimi pierwszymi zdjęciami. Niewiele na nich widać, bo jestem wielkości ziarenka od kawy i ważę 1,1 grama.  
Ponoć wyglądem przypominam wygiętą w ‘c’ krewetkę. Lekarz pokazał mamie jak szybko bije moje serduszko, a ona na jego dźwięk rozpłakała się.
To już siódmy tydzień jak tu jestem. Zaczął mi się kształtować mózg i oby rósł jak największy, to mądrala ze mnie będzie! Tworzy mi się także kręgosłup i centralny układ nerwowy. Moje palce u nóg i rąk połączone są dziwną błoną i nieco przypominają płetwy.
Formują mi się także zalążki zębów i podniebienia, a wszystko po to, abym mógł jeść potem te wszystkie pyszności, które mama serwuje tacie.
Zaczęły mi także rosnąć uszy - oby nie odstawały za mocno… Rozwijają mi się także narządy wewnętrzne takie jak wątroba, żołądek, zalążki płuc i oskrzeli.
Wszystko mnie to bardzo męczy, więc większość czasu poświęcam na spanie.

10 – 12 TYDZIEŃ.

Pod koniec 10 tygodnia zostałem oficjalnie przemianowany. Nie jestem już zarodkiem, tylko płodem. Mam 3 cm i ważę 14 gram. Zacząłem przybierać bardziej ludzkie kształty, rozwija się mój układ moczowy i rozrodczy i wiadomo już, że będę chłopcem. Tata chyba też tak przypuszcza, bo ostatnio przyłożył ucho do brzucha mamy, zapukał i spytał ‘Groszku, jesteś tam? ‘.Chciałem mu odpowiedzieć, więc otworzyłem usta, ale zamiast wypowiedzieć jakieś słowo, napiłem się płynu owodniowego. Nauczyłem się już robić siusiu, mama byłaby ze mnie dumna. Może to by poprawiło jej humor, bo ostatnio często płacze, a zaraz potem się śmieje. Dziwne te kobiety, dlatego cieszę się, że będę mężczyzną. I to nie byle jakim, bo rosną mi mięśnie na całym ciele.
A i nie żebym zwrócił na to szczególną uwagę, ale wyrosły mi paznokcie i nauczyłem się zaciskać rączkę w piąstkę. Mogę się teraz boksować tyle, że nie mam z kim…



TRYMESTR DRUGI

13-15 TYDZIEŃ

Mama była na badaniu kontrolnym u lekarza, znów robili mi zdjęcia i dowiedziałem się, że jestem wielkości karty kredytowej (8 cm) i ważę około 110 gram. Czyli nadal niewiele. Ostatnio mama zmieniła swój jadłospis i to może dlatego?
Wolałem kiedy jadła słodkie rzeczy, niż te zalecone przez pana doktora. Powiedział, że ma niedobór czegoś tam i ma jeść szpinak. A fe!
A jeszcze wracając do zdjęć to przyłapali mnie akurat jak wykonywałem nową czynność. Takie ze mnie zdolne dziecko, że nauczyłem się … ssać kciuk! Za każdym razem, kiedy moja ręka zawędruje do mych ust, natychmiast wkładam go do buzi. Uspokaja mnie to i powoduje, że staje się senny.
Nauczyłem się też marszczyć nosek, kiedy tata budzi mnie ze snu nawołując:  ‘Groszek, wstawaj! Tatuś wrócił z pracy’. Moje torebki stawowe wypełniły się mazią, więc kopię wtedy z całej siły w brzuch mamy i odpowiadam mu w ten sposób. Zauważyłem, że podoba mu się to.
W moim mózgu, każdego dnia powstaje 360 mln komorek. Stałem się wrażliwy na dotyk i lubię, kiedy mama wieczorami głaszcze mnie przez brzuszek.
Moja trzustka wydziela insulinę, tarczyca tyroksynę a wątroba barwniki żółciowe, więc chyba rozwijam się jak najbardziej książkowo.
Dziwi mnie tylko to, że moje ciało pokryło się dziwnymi włoskami. Może będę małpką?


16 – 18 TYDZIEŃ.

Zacząłem wstawać razem z mamą. Rozpoznaję już kiedy jest dzień, a kiedy noc. Moje powieki są jeszcze zamknięte, ale zacząłem reagować na światło.
Jestem już wielkości owocu awokado, mam jakieś 17 cm i na moich dłoniach pojawiły się dziwne kreski. To chyba linie papilarne.
W 18 tygodniu mama i tata dowiedzieli się, że będą mieć chłopca. Bo wytworzyły się już moje genitalia. Tego samego wieczoru, kiedy leżeli w łóżku zaczęli wymyślać dla mnie imię. Wiele propozycji mi się nie podoba, ale co ja tam mogę.
Najprawdopodobniej będę albo Dawidem, albo Antosiem, albo Konradem. Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła.
Zauważyłem, że intensywnie przybieram na wadze, może jednak ta nowa dieta, to dieta cud?

19-21 TYDZIEŃ.

Gdybym mógł spojrzeć w lustro, pewnie bym się przestraszył. Moja głowa pokryła się czarnymi włoskami! Mam też już brwi i rzęsy, więc kiedy nie śpię mrugam sobie nimi. To dużo fajniejsze niż wtedy, kiedy moje oczka były zamknięte.
Ostatnio stwierdziłem, że wielkością dorównywałbym już dłoni taty i dieta przysporzyła mi dodatkowych 200 gram, więc waga pokazałaby 330. To już całkiem sporo.
Dziś obudził mnie dziwny dźwięk. Tak, dźwięk! Zaczynam już dobrze słyszeć bicie serca mamusi. Było spokojne i miarowe, bo brała ciepły prysznic, co również odczułem. Wiem też kiedy wychodzi na dwór z rozpiętą kurtką nie tylko dlatego, że tata wtedy na nią krzyczy, ale dlatego, że czuję chłód przez powłoki brzuszne.

22-24 TYDZIEŃ.

To już 22 tygodnie. Ach, jak ten czas leci.
Pod moją skórą zaczęła tworzyć się tkanka tłuszczowa. Magazynuje ją na zimę, bo w telewizji mówili, że ma być wyjątkowo mroźna.
Przypominam już coraz bardziej niemowlaka, coraz szybciej mrugam oczami, więcej się ruszam i nawet poczyniłem pewne ustalenia swojego rytmu dnia. Mama coś narzekała, że nie daje jej spać, więc chyba nie bardzo zgraliśmy się w tej kwestii. Cóż, korzystam póki mogę, bo tata odpowiedział jej na to, że po narodzinach (a co to?) mama sobie odeśpi.
Wyobraźcie sobie, że ważę już 630 gram. To już poważna sprawa, co nie?

25 – 27 TYDZIEŃ

Dziś zakręciło mi się w głowie.
Zacząłem rozpoznawać, kiedy mama stoi a kiedy kładzie się zmęczona. Ma już ponoć duży brzuch i sprawiam jej coraz więcej problemów. Lekarz zalecił jej do końca moich narodzin (znów to dziwne słowo, muszę dowiedzieć się co oznacza) zwolnić tempo, bo obawia się, że wyjdę za szybko (ale skąd niby mam wyjść? Nie zamierzam się stąd nigdzie ruszać, tu mi miękko, cieplutko…)
Jestem już wielkości średniego bochenka chleba, mam 26 cm i moje płuca zaczęły nabierać właściwego kształtu. Nadal cały ten proces tworzenia bardzo mnie męczy, więc staram się więcej spać, niż fikać koziołki.


TRYMESTR TRZECI.

28 – 30 TYDZIEŃ.

Dziś zauważyłem, że bardzo urósł mi brzuch, nie wiem czy to dobrze czy źle. Ważę prawie 1200 gram. Moja główka zaczęła przybierać właściwe proporcji i ośmielę się powiedzieć, że wyglądam już całkiem ładnie. Tylko ten brzuszek mnie martwi.
Rozwinęły się też moje płuca oraz mięśnie i stwardniał mi szkielet.
I nie mam już tego dziwnego meszku na ciele, zostały mi tylko włosy na głowie – nadal są ciemne, ale za to zdecydowanie dłuższe.
Przyjechała ta pani, która została nazwana babcią i zapowiedziała, że zostanie do końca ciąży. Mama teraz dużo leży i wychodzi na krótsze spacery. Babcia zakazała jej także wychodzenia na zakupy, więc spędzamy większość czasu na słuchaniu muzyki i czytaniu książek o tematyce ciążowej.
Odwiedziła nas też pani, która rzekomo jest moją ciocią. Zostawiła dużo ubranek i klepiąc mamę lekko w brzuch powiedziała, że już nie może się mnie doczekać. Nic z tego wszystkiego nie rozumiem i mimo rozmiarów mojego mózgu nie potrafię wyjaśnić sobie niektórych rzeczy.

31 – 33 TYDZIEŃ.

Przez to, że mieszka z nami teraz babcia, musiałem nauczyć się rozpoznawać głosy. Wiem teraz kiedy to ona do mnie przemawia, kiedy mama a kiedy tata. Tatę, poznam zawsze, bo mówi do mnie wciąż Groszku, mimo, że od tamtego czasu sporo urosłem.
Mama coraz częściej kiedy jesteśmy sami szepcze do mnie ‘Dawidku’… Zacząłem się przyzwyczajać do tego imienia i chyba nawet mi się podoba..
Zauważyłem, że mój domek stał się za mały, nie mam już miejsca na wszystkie te obroty i koziołki, bo jestem już wielkości melona (38 cm) i ważę 1800 gram.
Wczoraj kiedy się obudziłem zdałem sobie sprawę, że moja główka znajduje się tam, gdzie przed spaniem znajdowały się nogi. Nie wiem jak i dlaczego tak się stało.
Mama spakowała dziś swoje rzeczy i kiedy rozmawiała z babcią powiedziała, że bardzo się boi, że sobie nie poradzi.
Chciałbym ją przytulić, ale w takiej pozycji nie bardzo jest to możliwe.

34 – 36 TYDZIEŃ.

W nocy mama nie mogła spać, a jej nastrój udzielił się i mnie.
Moja główka stanowi już ¼ długości mojego ciała i moje organy są już w pełni gotowe do odpowiedniego funkcjonowania. Zacząłem gromadzić zapasy żelaza w wątrobie (aaa, więc po to była ta cała dieta).
Trenowałem też płuca, ale nadal zachłystuje się płynem, kiedy robię za duży wdech.

37-39 TYDZIEŃ.

W 38 tygodniu jestem wielkości arbuza (46 cm) i ważę ok. 2300 gram.
Nad ranem obudziły mnie dziwne wstrząsy, a tata chwycił mamy torbę i pojechaliśmy do szpitala. Mama jest przerażona, więc dostała jakiś płyn, dzięki któremu czuję się nad wyraz spokojony. Mimo to, wciąż zastanawiam się nad znaczeniem słów poród, narodziny, znieczulenie, bo w tym miejscu jeszcze więcej razy je słyszę.

40 TYDZIEŃ.

Tata cały czas siedzi z mamą i trzyma ją za rękę, powtarzając ‘Udało się nam kochanie, już niedługo’…
Ponoć na dworze jest strasznie zimno, a moja przysadka rozpoczęła uwalniać hormon oksytocyny. Mój domek cały czas się trzęsie, a ja zacząłem ześlizgiwać się w dół. Przez cały czas jest bardzo wąsko i niekiedy bardzo boli, a wtedy krzyczymy razem z mamą.
Na sali pojawił się pan doktor, który robił mi wcześniej zdjęcia, uspokaja mamę podobnie jak tata. I mówi, że jestem gotowy, bo mam aż 55 cm i ważę ponad 3kg. A mnie to nie pociesza, bo nadal tylko czuje jak ciągle mnie coś ciągnie w dół…
‘Aaaaaaaa! Ojej… gdzie ja jestem? O, to ty tatusiu? Gdzie mamusia? O, jest i mamusia, cześć.’
Wygląda na trochę zmęczoną, cóż się dziwić, znam ten ból… Ooo.. ciepły kocyk i  jej ramiona. No dobra, chyba się przyzwyczaję do życia poza brzuszkiem skoro jest tak przyjemnie w ramionach mamy, a głos tatusia mnie uspokaja.   







Brak komentarzy:

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger