lutego 03, 2017

Postanawiam : Nie postanawiać!

Zeszły Rok totalnie mnie przytłoczył. Okazał się nie lepszy od 2015. Z perspektywy czasu odnoszę wrażenie, że z roku na rok zamiast lepiej było coraz gorzej.
Tak to jest, kiedy starasz się być idealną częścią układanki, pasującą do wszystkich puzzli. 

W 2017, w moje 30-te urodziny postanowiłam, że ... Nie będę postanawiać. Przestanę spinać pośladki, by każdemu dogodzić nawet wbrew temu co tak naprawdę myślę. Totalnie odpuściłam. 
Zajęłam się tym co sprawia mi przyjemność, poświęcam się dla tych, którzy są zawsze przy mnie. 
Dla których nie muszę udawać, że jestem silna, że mogę sama przenieść największe głazy, które spadają mi pod nogi. 

Odpuściłam i przestałam się przejmować. Zauważyłam, że przejmowanie się tym co myślą o nas inni, jest jak choroba. Im bardziej się przejmujesz tym gorzej się czujesz. To zjada nas od środka jak rak. Powiększająca się dziura w sercu. 
Nasz czas tak szybko leci. Dziś poniedziałek a jak zamykam oczy, jest już czwartek. Milion spraw na pierdoły, a On tak szybko rośnie. Zaczęłam celebrować, doceniać każdą chwilę spędzoną z Nim. 

Staram się nie denerwować. Dowiedziałam się na mądrym spotkaniu, że nerwy szkodzą mojej tarczycy. Prócz tego, że zmieniam sposób swojego żywienia odsuwam się od nerwotwórczych zażyłości i przestaje kłębić swoje smutki w głowie. Za mała jest na to, by pomieścić pomysły, uczucia i jeszcze nerwy. Potem łażę jak sparaliżowana, bo ból rozsadza mnie pod czaszką.


Skupiam się na tym co daje mi radość. Wypełniam kalendarz spotkaniami, eventami, na które wybiorę się z radością. Kontroluje siebie (przywołuje do porządku często wyrywające się na przód serce), by dojść do perfekcji w tym, co staram się osiągnąć. Wewnętrzny spokój. Powinnam zapisać się na jakąś jogę. Oczyścić swoją kartę. Raz na 30 lat to chyba dobre rozwiązanie?

Nie, nie dążę do czegoś nieosiągalnego, bo nadal jest we mnie mała marzycielka. Postanowiłam nie postanawiać, by nie czuć rozczarowania. By nie siadać w kącie i nie ocierać rękawem łez, bo i tak nikt ich nie dostrzega. Jakby były niewidzialne. 

Nadal cicho pod kopułką świergolą niczym małe wróbelki moje pragnienia. 
Wciąż cholernie bolą kolejne wiadomości o kolejnych ciążach i narodzinach. Na tyle, że po głupim filmie potrafię zasnąć na mokrej od łez poduszce. To mi nie przejdzie - jestem tego pewna, ale staram się to kontrolować. Ustalać priorytety, bo przecież ważne jest tu i teraz. 
To co wydarzy się jutro może być miłym zaskoczeniem, radosną nowiną, dniem w którym spełni się jedno z tych marzeń. 

Sami musimy kreować swój świat. Jesteśmy odpowiedzialni tylko za siebie. Nie wychylę się poza swój szereg, nie pokażę swojej słabości. Ona nie wyjdzie poza nasze cztery ściany. 
Bo tylko tu i teraz, i tylko na sobie możemy polegać. Jeśli nie ma prócz nas nikogo, kto dobrowolnie podaje dłoń, nie zasługuje na naszą uwagę. 

Postanawiam nie postanawiać. Niech ten rok płynie swoim korytem, jak dzika rzeka. Niech los plecie swoje nici, niech stawia na mojej drodze to co uzna za stosowne i niech dzieje się co chce. 
Ja odpuszczam. Zbyt dużo i zbyt długo traciłam siły, czas i zdrowie na to, co nie było tego warte. 
Potrzebuje odpocząć. Złapać oddech. Uwierzyć w siebie i swoje możliwości. 
Odkryć tajemnice do osiągnięcia sukcesu i spełnienia. 


Oto trzy osoby, które wygrały w naszym Facebookowym konkursie!
Proszę zgłosić się na priv do mnie na fanpagu (czekam do niedzieli wieczora).

1. Bożena Mądrowska
2. Kasia Ćwikałowska
3. Aleksandra Rzyszkowska

Gratulujemy! 

12 komentarzy:

Beata WĘGRZYNIAK pisze...

Kochana to tak jak ja też nic nie postanawiam,to co przyniesie nam dany dzień z tego jestem zadowolona.Jeat on raz lepszy raz gorszy,właśnie super slowa niech życie plynie tak jak dzika rzeka.

Agata Wierzgacz pisze...

Im bardziej się czymś przejmowałam tym bardziej byłam rozczarowana .Każdy chciał czegoś ode mnie anikt nie przejmował się tym o czym marzę , nikt nie otarł mi łez po kolejnej porażce .Lata lecą a moja marzenia są coraz mniej osiągalne .Mam kochającego męża i dwójkę cudownych dzieci ale jestem nikim , tylko zwykłą kurą domową.

Smiley Project pisze...

Ja też w nowym roku postanowiłam nie postanawiać ;)

Emilka B pisze...

Gratulacje

celina461 pisze...

Gratulacje ��

Unknown pisze...

Dziekuje milo ze wygralam .chce do pani napisac wiadomosc prywatna aczkolwiek nigdzie nie widze takiej mozliwosci nie wiem dlaczego ..ktos pomoze ?

Żyć nie umierać pisze...

W zakładce WSPÓŁPRACA jest email : zaneta.bomba87@gmail.com a jak co to przecież przez profil na fb można się skontaktować :) I jeszcze zapomniałabym - gratuluję wygranej :)

Adam Kwiatkowski pisze...

A ja Ci powiem : Miej cele i mierz wysoko. W najgorszym wypadku po prostu Ci nie wyjdzie. W najlepszym - sama wiesz :) Przegrywa tylko ten, który się poddaje.

taka ja pisze...

Dziekuje.napisalam emaila i czekam na odpowiedz..a z tym iz przez profil fb mozna sie skontaktowac to wlasnie nie mozna ja nie widze tam ikonki wiadomosc jak u kazdego..wie c dla mnie dziwne ..

Żaneta B. pisze...

Masz rację, ale należę chyba do osób, które ciężko znoszą porażki. Tej sztuki nie opanowałam ;)

Żaneta B. pisze...

Dokładnie! Przejmowanie a potem rozczarowanie.. I niepotrzebny ból. A kury domowe też bywają niezwykłe :) I nie jesteś nikim. Dla dwóch maluchów i męża jesteś bardzo ważna!

Żaneta B. pisze...

I dobrze! Oby były tylko lepsze! :)

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger