lutego 28, 2017

Jak wychować sobie geniusza?

Niemal każdy rodzic pragnie, wychować swoje maleństwo na geniusza. Aby można było wysyłać go na olimpiady, wszelkiej maści zawody sportowe, a już najlepiej by jego nazwisko znalazło się w encyklopedii.
Wielu rodziców na spotkaniach towarzyskich licytuje się na zdolności swych pociech, często zapominając o wszystkich możliwościach rozwojowych.
Aby wspomóc rozwój cudownego dziecka, warto rozpocząć z nim swoistą pracę już w okresie niemowlęctwa.
Od momentu poczęcia do 6 roku życia, mózg Waszego dziecka jest chłonny jak gąbka i w tym właśnie okresie najlepiej przyswaja sobie wiadomości z wszelakich dziedzin.
Dziecko rodzi się z żądzą wiedzy i to w jaki sposób wspomożemy naturalne zdolności jego mózgu, w dużej mierze zależy od nas – rodziców, ponieważ rozwijanie nastawienia nieograniczonego potencjału zaczyna się właśnie w tym miejscu.
Powinniśmy rozpocząć od stworzenia odpowiedniego środowiska do poznawania świata. Przez pierwszy okres swojego życia smyk musi mieć nieograniczone pole do zapoznania się z tym co go otacza za pomocą wszystkich zmysłów. To dzięki nim zdobędzie pierwsze doświadczenia oraz zacznie ukierunkowywać swoje preferencje na wiele tematów. Wszystkie bliskie spotkania z nowymi rzeczami i sytuacjami tworzą fundamenty pod dalszą wiedzę.


Otrzymana swoboda działa stymulująco na rozwój fizyczny naszego malucha. Pozwalając dziecku na przemieszczanie się po mieszkaniu za pomocą pełzania, raczkowania wzmacniamy jego mięśnie, układ kostny, pobudzamy koncentrację, kojarzenie oraz zapamiętywanie. Oczywiście należy pamiętać, że ruchliwe dziecko to podwójna praca dla nas, nie zapominajmy więc o zapewnieniu bezpiecznych warunków do tych podbojów.
Postarajmy się ograniczyć do minimum nasze ingerencje w działania małego odkrywcy. Nadmierny strach rodziców o maleństwo często prowadzi do nieuzasadnionej izolacji, która działa hamująco na rozwój psychomotoryczny.
Nasze współczesne społeczeństwo od pierwszego tchnienia nowego życia, traktuje je ‘porcelanowo’. Zawijając szczelnie kocykiem, a potem umieszczając je na z niezliczoną ilością zabawek na macie, lub w łóżeczku z karuzelą nad głową powodujemy zastój rozwoju fizycznego i neurologicznego. Niewielu z rodziców wie, że tak naprawdę to co podoba się nam – wszystkie kolorowe zabawki – niekoniecznie są potrzebne naszemu dziecku. Większość z nich rozwija tylko wzrok. Do zdobywania wiedzy o otoczeniu i stymulacji rozwoju wystarczy wsparcie opiekunów, oraz czuwanie nad bezpieczeństwem.
Maluch uczy się działając samodzielnie. Podczas takiej zabawy czyni liczne obserwacje, ćwiczy swoje umiejętności. Dajmy mu szansę na wyciąganie własnych wniosków z zabawy. W miarę możliwości nie ingerujmy w te fascynujące momenty, które mogą się już nie powtórzyć. Obserwujmy, gdy będzie potrzebna nasza pomoc, nie odmawiajmy - niech ma świadomość, że może liczyć na wsparcie w ogarnięciu i potwierdzeniu własnych tez.
Jedną z nowoczesnych metod, które zostały opracowane z myślą o małych geniuszach, jest Metoda Domana.
Metoda ta przyjmuje wczesne usprawnianie dzieci. Dzięki niej stymuluje się rozwój mózgu odpowiedzialny za między innymi rozwój obszarów służących do pełnego funkcjonowania istoty ludzkiej: wzroku, słuchu, dotyku, mowy, sprawności rąk.
System hipotetycznie zakłada, że rozwój ruchowy dziecka przebiega etapami, każdy etap stymuluje jeden z wymienionych obszarów.
Usprawnianie polega na bodźcowaniu mózgu takimi sygnałami, jakie powinien on otrzymywać przy normalnym rozwoju. Usprawnianie wzroku przebiega dzięki stosowaniu np. kolorowych świateł, pokazywaniu różnych kształtów, wielkości, liter i liczb, dalszym etapem jest czytanie. Usprawnianie słuchu przebiega przez stosowanie różnego rodzaju dźwięków. Dotyk rozwija się przez ukłucia, szczotkowania itp. Do rozwijania węchu stosuje się ostre, nieszkodliwe zapachy.
Glenn Doman opracował także niekonwencjonalną metodę nauki czytania, którą można rozpocząć już z 3 miesięcznym dzieckiem.
Do nauki potrzebne są tablice, na których piszemy wyrazy ośmiocentymetrowym drukiem. Taka wielkość liter jest najlepsza do nauki najmniejszych maluchów. Każdego dnia rodzic pokazuje 5 słów, jednocześnie wymawiając je z entuzjazmem na głos. Następnego dnia jeden z wyrazów zastępuje się nowym. Jeśli metoda ma przynieść efekty, musi być stosowana systematycznie. Wystarczy od 3 do 5 kilkunastominutowych sesji.
Wraz z wiekiem dziecka nauka nieco się zmienia. Najpierw maluchowi pokazujemy pojedyncze słowa. Najlepiej te z jego otoczenia, np. pies, mama, domek. Gdy dziecko jest starsze, słowa łączy się w proste zdania. W tym celu używa się mniejszych liter niż te których używaliśmy na początku.
Metoda Domana jest przeznaczona dla dzieci od 3 miesiąca do 6 roku życia. Stosowanie się do zaleceń i regularne ćwiczenia zaowocują tym, że dziecko 3-4-letnie będzie w stanie samodzielnie przeczytać nam ulubioną bajkę.
Aby nauka przynosiła efekty, warto przestrzegać kilku prostych zasad. Po pierwsze zabawa z literami powinna odbywać się tylko wtedy, oboje jesteście wypoczęci i zdrowi. Gdy maluch jest chory, lub nauczyciel zmęczony, naukę lepiej tymczasowo zawiesić. Uczymy w miejscu cichym i spokojnym. Podczas sesji unikamy "rozpraszaczy” takich, jak włączony telewizor czy radio. Malucha trzeba chwalić! Zarówno w trakcie nauki, jak i po jej zakończeniu. Co ważne, dziecka nie powinno się sprawdzać czy testować. Maluchy kochają przyswajać nową wiedzę, lecz nie ulegaj także pokusie, by kazać dziecku czytać na głos. Głośne czytanie spowalnia naukę i pogarsza rozumienie.
Cierpliwie oczekujcie efektów, które pojawią się szybciej niż myślicie.


1 komentarz:

Andrzej Maj pisze...

Jak ja się cieszę, że należę do mniejszości rodziców. Szczerze mam w d.. całe te wyścigi. OO bo Ola dostałą 5, a ty 4, bo ten biega szybciej, bo ta skacze dalej, bo takie zadanie powinieneś rozwiązać. Bo tamten zna 6 języków, a Ty tylko 4. Później rośnie nam gromada niesamodzielnych ludzi.. Bo całe życie stawiane wymagania. Zamiast się bawić po szkole. Grać w klasy czy piłkę, to dziecko uczy się gry na jakiejś lutni, albo powtrza gramatykę Suahili.
Chcemy wspierać dzieci? Super. Tylko, czy się przy tym nie zapętlimy? Poświęcając nie wiadomo ile czasu na ćwiczenia z dzieckiem w domu, później zaczynamy coraz wyżej stawiać poprzeczkę. Bo przecież Ty już to umiesz! Jak zobaczyłem, że ktoś chce uczyć 3 miesięczne dziecko czytać, to pierwsza myśl, że ten ktoś jest delikatnie mówiać jebnięty. Geniusza nie da się wypracować w żaden sposób. Geniuszem się trzeba urodzić.
Napisane tu jest coś takiego "Pozwalając dziecku na przemieszczanie się po mieszkaniu za pomocą pełzania, raczkowania wzmacniamy jego mięśnie, układ kostny, pobudzamy koncentrację, kojarzenie oraz zapamiętywanie" Nie rozumiem :) bo jak mamy nie pozwalać? Przywiązać? i nie my wzmacniamy dziecku mięśnie tym, że pozwalamy, tylko dziecko samo je sobie wzmacnia.. :)

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger