lutego 26, 2017

Dlaczego moje dziecko chodzi spać o 20:00?

Bartosz to istny wulkan energii. Cały dzień w biegu, cały dzień nie zamyka Mu się buzia. Wiele osób dziwi to, że o godzinie 20:00 zwykle drzwi Jego pokoju są zamknięte, a Jego mała, blond główka leży grzecznie na podusi. Inni z kolei komentują, że jest to bez sensu. Otóż nie, uwierzcie mi, że nie jest bez sensu. Wytłumaczę Wam dlaczego tak to u nas wygląda.

Codziennie od poniedziałku, do piątku wstajemy o 6:55. Pobudka, lekkie śniadanie przedprzedszkolne, ciepła herbata z miodem, toaleta i pędzimy do placówki. Tam kilka godzin zajęć, zabaw z kolegami, wśród wysokich decybeli, które wydaje grupa żywotnych 4 latków. Wierzcie mi, nie jest lekko. Zwłaszcza dla bębenków w uszach.

Potem powrót do domu, trochę zabawy, bajka w tv. 
Od początku dbaliśmy o to, aby pilnować naszego rytualnego schematu dnia i właściwie mało sytuacji jest w stanie go zmienić. 

Dlaczego?

Dzieci potrzebują dużo snu. Odpowiednia Jego ilość uzależniona od wieku, pozwala im zdrowo rosnąć i rozwijać się. Brak odpowiedniej ilości wpływa na ich układ immunologiczny i nastrój. Nie po to zdrowo odżywiam syna, wydaje krocie na kasze jaglane i inne zdrowe przekąski, żeby z drugiej strony nie dbać o Jego wysypianie. 
Po drugie, jestem pracującą mamą. Praca, obowiązki domowe wyciskają ze mnie spore dawki energii. Do godziny 20:00 chodzę na pełnych obrotach. Sprzątam, piorę, gotuje, wymyślam zabawy, robię zakupy. Poświęcam się w 100% temu co robię, bo nie lubię wypełniać obowiązków na pół gwizdka. Ale jak już widzę na zegarku zbliżającą się godzinę "0", mam wrażenie, że uchodzi ze mnie powietrze i jedyne o czym zaczynam myśleć to relaks, książka, film i nic nie robienie.

Po trzecie, znam swojego syna. Późniejsze chodzenie spać ma jak kij - dwa końce. Po pierwsze Jego zmęczenie objawia się tym, że zaczynają wpadać Mu do główki głupie i niebezpieczne pomysły na zabawę. Czasem obawiam się, że złamie sobie kark np. Jak zsuwa się z kanapy bez używania rąk - samą głową. 
Jest marudny, nie posłuszny, płaczliwy. 

Jeśli nie wyśpi swojej normy, podobna sytuacja ma miejsce rano. Zamiast uśmiechu witającego mnie rano, spod kołdry wyskakuje jęczące zombi. I na co nam to? 

Chodzenie spać o 20:00 służy nam obojgu. Ja mam czas nabrać siły na kolejny dzień, a On podładować swoje bateryjki, by przywitać kolejny dzień z radością. 

A Wasze dzieci, o której chodzą spać? Pilnujecie stałej godziny?

10 komentarzy:

Małgorzata Hajnysz pisze...

Bardzo mądre podejście. Chwalę bo sama tez stosuję;) zapraszam do przeczytania: http://geeway.pl/2016/12/27/szczesliwi-rodzice-klada-swoje-dzieci-wczesnie-spac/

Kobieca Myślodsiewnia pisze...

Brawo, brawo, brawo!!!
Moje dziewczyny (niecałe 5 i całe 2 latka ;)) lądują w łóżku mniej więcej kwadrans po 19 a do 20 już smacznie śpią. Wstają obie około 6:50 (czasem 7:15), młodsza ma jeszcze drzemkę w ciągu dnia. I popieram całym sercem i rozumem - trzymanie się takie grafiku, rytuału sprawdza się rewelacyjnie!

alla84 pisze...

Bardzo pilnuję schematu dnia dzieci. I o ile, gdy miałam jednego synka - dziwiłam się problemom znajomych, których dzieci nie chciały spać. My zawsze wstawaliśmy o tej samej porze, drzemkę mieliśmy zawsze o 11.30, a spać chodziliśmy o 19.30. Gdy pojawiła się córka - rytm dnia synka pozostał bez zmian. A córka - 1,5 roku młodsza ( obecnie 18 miesięcy) śpi jak chce, nie śpi też jak chce. Usypianie, kołysanie, noszenie w nosidle, wożenie w wózku - nic nie działa. Taki typ. Ale twardo pilnuję godzin kładzenia do snu - i tak 19.30 lezymy w łożku. 20. 30 syn śpi, a my dalej lezymy w łożku. 21.30 ja przysypiam, a córka dalej gada w swoim języku. od 22. to nie wiem co się dzieje, ae o 6.30 nie idzie jej obudzić, więc do żlobka ubieram ją na śpiocha. Ehh.

Parafrazuje pisze...

Moja starsza córka zawsze o 19.30 już spała - jak była mała. Teraz też chodzi spać maksymalnie o 21 :) Ale z młodszą nie było tak słodko i nie jest :) 22 to cud jak śpi
A niby wychowywane identycznie! Jednak różnice indywidualne w charakterze i temperamencie robią swoje. Młodsza wstaje o 6 i chodzi spać o 22 i snu jej wystarcza. Starsza potrzebuje spać dłużej, dlatego chodzi spać wcześniej :) Ale i wcześnie wstaje

Agni M pisze...

Jak najbardziej popieram - moja 3 letnia prawie córka chodzi od lutego do przedszkola na kilka godzin, więc również musieliśmy wprowadzić wcześniejsze spanie bo po 6 trzeba wstać. I to też fakt, że kiedy jest śpiąca zaczyna jej "odbijać" mówiąc brzydko i tyczy się to nawet drzemki w ciągu dnia, które jej się jeszcze zdarzają. Czasem nawet żałuję, że od początku nie udało nam się wprowadzić zasady chodzenia spać max o 21, ale jak dziś patrzę na moje żywiołowe dziecko to nie wiem czy to by się udało :) pozdrawiam

http://matkowac-nie-zwariowac.blogspot.com/

Barbara Słok pisze...

U nas jest dokladnie to samo. Nasz synek ma niecałe 5 miesięcy i znajomi dziwią się często, że idzie spać o 20 a wstaje o 7. Przecież lepiej, żeby dał nam rano pospać... Nie wiedzą, że dzięki temu my mamy wolny wieczór, a mały od zawsze przyzwyczajony w przyszłości nie będzie miał kłopotów ze snem.

Nasze Bąbelkowo pisze...

U nas obowiązuje bardzo podobny schemat - czasami ta pora snu przeciąga się do godziny 21, ale rzadko i raczej staramy się takich sytuacji unikać. Nie ukrywam, że kieruję się tutaj nie tylko dobrem dziecka - ale również własnym zmęczeniem i chęcią posiadania choć kilku wieczornych godzinek tylko dla siebie ;) A najbardziej nie lubię niezapowiedzianych gości, którym dawniej zdarzało się wpadać do nas w późnych godzinach popołudniowych - aktualnie tępię ich jak zarazę i zawsze wymagam wcześniejszego ustalenia konkretnego terminu i pory wizyty ;)

Klaudyna Maciąg pisze...

Wyznaję podobną zasadę - nie ma to jak solidny plan dnia i rutyna, która pozwala organizmowi dziecka przyzwyczaić się do pewnych norm.

Moja córa ma prawie 26 miesięcy. Odkąd skończyła 3 miesiące ma ukształtowane stałe pory snu - od 18:30 do 8:00. Oczywiście znajdują się ludzie, którym to nie pasuje, np. moi teściowie, którzy uważają, że dziecko powinno chodzić spać później, żeby móc, np. dłużej siedzieć w gościach. Nam na tym jednak nie zależy. Podczas ostatnich świąt kładliśmy ją później i później przez tydzień nie umiała uregulować swojego snu, zasypiała o 23, budziła się po nocach, a potem spała całe przedpołudnie. Więcej tego błędu nie popełnię i żadnej presji miłośników świąt nie ulegnę ;)

Mamoholiczka pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Wiola Skawińska pisze...

U nas podobnie, też Ala kładzie się koło 20 i wstaje koło 7 i fakt rano nie chce się za bardzo nam wstawać, ale zawsze wieczorem można coś zrobić

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger