stycznia 03, 2017

Kilka rad dla rodzica przedszkolaka.

Często spotykam się z pytaniami o to, jak Bartek radzi sobie w przedszkolu. Jak się zaklimatyzował, czy chętnie chodzi. Odpowiedzi o dziwo są bardzo proste i wierzcie mi, że cieszące moje serce niezmiernie. 
Postanowiłam zebrać Wam kilka rad, taki mały dekalog rodzica przedszkolaka, który bankowo pomoże oswoić się Waszemu dziecku z placówką. 

1. NIGDY nie strasz dziecka przedszkolem. Nie mów, że koledzy przestaną Go lubić jeśli nie zje na obiad brokułów. Nie porównuj też Jego "przedszkolnego" zachowania do tego w domu. Dziecko w rówieśniczej grupie społecznej zachowuje się inaczej niż przy rodzicach. Nie oczekuj, że skoro w przedszkolu leżakuje, w domu też będzie to robić (lub na odwrót) u nas jest akurat tak, że Bart w domu absolutnie się nie położy, a w przedszkolu po wielu aktywnościach (rzekomo) grzecznie leży, nie śpi, ale też nie przeszkadza innym dzieciom. 

2. NIGDY nie porównuj swojego przedszkola i panujących tam zwyczajów do przedszkola Twojego dziecka. Ja chodziłam do zerówki przedszkolnej. W sumie niewiele pamiętam, prócz tego, że kiedy mieliśmy religię i sięgałam zeszyt z półki wysypało się z niego pełno małych larw. Nie wiem czego. Pamiętam ten widok dokładnie. I chociaż placówka należała do czystych, jakimś sposobem się tam dostały. Kiedyś czasy były inne, oświata poszła do przodu. Ufam, że moje dziecko jest w dobrych rękach. Jeśli by tak nie było, te 8h w pracy byłoby dla mnie męką, a On nie chodziłby tam ze spokojem i radością w oczach.

zródło

3. NIE zaprowadzaj dziecka chorego czy przeziębionego. Temat rzeka, poruszany bardzo często - gęsto. Czy katar to już choroba? Czy skurcze oskrzelowe po dwu tygodniowym pobycie w domu, wywołujące kaszel kwalifikują dziecko do dalszego siedzenia w nim? 
Nie ukrywam, że my bardzo tego pilnujemy. Bartosz jest alergikiem. Tuż po ostatnich silnych wiatrach aktywował się jego suchy kaszel i lekki katar. Został w domu 5 dni. Byliśmy u lekarza, bo wolałam to skonsultować i zapobiegać od razu niż potem bujać się z mocniejszymi lekami. Potwierdziło się, że to niestety alergiczne. Więc mimo, że pokasłuje chodzi do placówki. Bo mamy pewność, że nie zaraża. Alergia nie jest zaraźliwa, tylko dziedziczna (na nasze nieszczęście). 
Wracając do meritum.. Nie zaprowadzajcie dziecka jeśli dzień wcześniej wymiotowało (zostawcie je dzień na obserwacji), nie zaprowadzajcie z zielonym, gęstym katarem i nie daj Bóg z gorączką. To pociąga za sobą wiele konsekwencji. Po pierwsze Wasze dziecko się męczy, po drugie zaraża inne dzieci, a po trzecie zaraża też opiekunki, wychowawczynie. Ci ludzie nie są niezniszczalni, a w takich skupiskach wirusy roznoszą się w tempie ekspresowym. Dzieci się przytulają, nie zakrywają buzi kaszląc. Ja rozumiem, że często nie ma kto zostać z dzieckiem w domu, ale myślcie o konsekwencjach i o tym, że z bagatelizowanego kataru może wyjść zapalenie oskrzeli.

4. NIE posyłaj malucha, który nigdy nie został sam bez najbliższych. 
Przygotuj je na takie rozstanie. Zaangażuj w sierpniu babcię, ciocię. Niech posiedzi raz 2 godziny, innym razem 4. Może jakaś znajoma sąsiadka z równoletnim dzieckiem mogłaby się zająć Twoją pociechą? 

5. NIE przekładaj swoich obaw na dziecko. Myśl pozytywnie i tym zarażaj przyszłego przedszkolaka. Absolutnie nie bagatelizuj Jego obaw, ale postaraj się je załagodzić miłymi akcentami. Rozmawiajcie o placówce w superlatywach, o nowych kolegach o wielkim atrakcyjnym placu zabaw. 
Nie stawiaj dziecku też za wysokich wymagań. Miej świadomość, że dla takiego Malucha to ogromna zmiana w życiu, którą musi przejść z Twoją małą pomocą z dzielnie podniesioną głową.

Każdy kolejny tydzień będzie lepszy. Początki mogą być trudne, ale może być zaskakująco dobrze - jak u nas :) 

My ostatnio byliśmy świadkami tego, jak koledzy niemal pobili się o to, który będzie się bawił z Bartkiem. Nie martwcie się! Nikt nie ucierpiał :) 
To nieco śmieszne, ale i ogromnie cieszy, jak wie się, jak Twoje dziecko jest lubiane w swojej grupie. 


4 komentarze:

Karolina Tuchalska-Siermińska pisze...

Bardzo trafne wskazówki. Zdecydowanie rodzice świeżych przedszkolaczów skorzystają. To co myślę, że jest jeszcze ważne, to to żeby nie obiecywać dziecku rzeczy o których nie mamy pewności, że tak wlasnie będą wyglądały. Mam na myśli sformułowania typu "dlaczego nie chcesz iść w przedszkolu będzie fajnie", "w przedszkolu czeka Cię super zabawa". Nie mamy pewności czy rzeczywiście bedzie fajnie, tym bardziej, że to co dla nas jest ok dla
Malucha wcale być takie nie musi. Lepiej unikać takich zapewnień- po co zabirzać dziecięce zaufanie.
Z perspektywy dziecka ważnym etapem jest również okres adaptacyjny, czas asymilacji do nowej sytuacji. Jezeli w przedszkolu nie ma takiego zwyczaju to dobrze gdybyśmy w pierwszym przedszkolnym okresie odbierali dziecko szybciej. Określanie czasu to kolejna ważna sprawa. Naszemu przedszkolaczkowi nic nie mówi sformułowanie "mamusia odbierze Cię o 14". w precyzowaniu ram czasowych lepiej jest posługiwać się charakterystycznymi wydarzeniami, ktore mają miejsce w życiu przedszkolaka- "odbiorę Cię po obiedzie" "po spacerze" to zdecydowanie daje dziecku poczucie bezpieczeństwa i kontroli nad sytuacją. Ostatnim co przychodzi mi do głowy jest pożegnanie. Pozostawiając malucha w przedszkolu żegnajmy się z nim, nie uciekajmy w popłochu korzystając z chwili nieuwagi dziecka, nie mówmy mu, że idziemy na chwile i zaraz wrócimy bo to nie prawda. Spotkałam się z sytuacją kiedy to mama powiedziała, że idzie na chwilę do toalety, i dziecko cały dzien spędziło pod drzwiami czekając aż mama wyjdzie...Nasze maluchy zwracają uwagę na drobiazgi...
Pozdrawiam serdecznie
Odnova.net

Młoda Mama Pisze pisze...

Podpisuje się pod każdą radą. Pracowałam jako opiekunka w żłobku i wiem, że przyprowadzanie chorych dzieci to duży problem. U nas dyrektorka była z wykształcenia pielęgniarką, wiec zwracala na to uwagę. Nie raz kazała mi poinformować rodziców, że jutro dziecko ma zostać w domu, albo przynieść zaświadczenie od lekarza że naprawdę jest zdrowe. Bo nie raz zdarzało się tak, że przychodziło dziecko z gorączką, rodzice zrzucali winę na ząbkowanie i wychodzili... A po naszym telefonie, że to raczej choroba to przyjeżdżali po 2,3 godzinach.

Sabina Trzęsiok-Pinna pisze...

Najgorsza sprawa to te przeziębione dzieci. To się chyba nigdy nie skończy. Rodzice posyłają chore maluchy do przedszkola i mają gdzieś, że inne się zarażą. Ja się poddałam, opadły mi ręce. W niektórych przedszkolach co prawda jest warunek, że chore dzieci do przedszkola nie wejdą, ale to wyjątki. Zazwyczaj nikt się tym nie przejmuje. A co do reszty, to moja córka uwielbia przedszkole. Na szczęście.

Kobieta Wielozadaniowa pisze...

Cenne wskazówki. Dotyczą zresztą nie tylko przedszkola ale i żłobka. Mam dwie córki, obie w placówkach oświatowych, kiedyś starsza w prywatnym przedszkolu i jedna obserwacje w pracówkach prywatnych ludzie cześciej przyprowadzają chore dzieci. Wizja opłat ?? czy braku rozsądku nie wiem? ale gorączka czy kaszel były normą

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger