września 08, 2016

Zamień marzenia w cele.

Nie jestem w stanie zliczyć ile razy słyszałam :
"Nie żyj marzeniami, patrz na świat realistycznie".
"Marzenia to tylko dodatek". 
I cieszę się, wiesz z czego? Z tego, że wyszłam z tych starć obronną ręką. Wciąż po cichu snuję swoje marzenia. Zamieniam je w cele, w bazy do których muszę dobiec, nim stracę siły i możliwości. Nie ścigam się z nikim, bo każdy z nas ma szansę na spełnienie swoich własnych. Każdy ma swój tor, bieg, ścieżkę. 
Jedni wciąż pod górkę, inni mają więcej siły, znajomości, które jak za dotknięciem magicznej różdżki pomagają im. A ja małymi kroczkami. Kilka w górę, kilka w dół. Jeden zastój, drugi. Ale nie zniechęcam się, na przekór każdej przeciwności śmieję się w twarz ocierając swoje łzy. 

Mam magiczne paliwo. Wypełnia moje serce po brzegi i dzięki niemu wiem, że mam dla kogo marzyć i wierzyć, że każde marzenie zamienię w cel, do którego dojdę. Nie ważne czy dziś, czy jutro. Zrobię to. 

Bez paliwa i wiary byłabym nikim. 
Od zawsze moją głowę wypełniały pragnienia. Najpierw dobra szkoła, potem fajny chłopak, wycieczki, zdana matura, zostanie mamą. 
Patrzę wstecz i widzę, że kilka "baz" zaliczonych. Więc musi mi się udać i reszta! Musi!

Jasne, że boję się porażki. 
Oczywiście, że czasem opadam z sił. Nie jestem Herkulesem. 
Czasem walczę sama, a wtedy droga bardzo się wydłuża. Spełnianie marzeń we dwoje jest łatwiejsze. Zwłaszcza jeśli oboje pragniemy tego samego. 



Nie będę wymieniać Wam co aktualnie siedzi w mojej głowie, bo nie o tym jest ten post. Poza tym o tym już było. 
Chcę tylko zapisać kilka tych optymistycznych myśli, po to, aby móc wrócić do tego wpisu w chwili kiedy znów złapie mnie kryzys i osłabnę z sił tuż przed metą. 

Niektóre marzenia leżą na półkach i oczekują. Kurz się na nich zbiera, ale to nie znaczy, że o nich zapominam. Marzę o spełnieniu marzeń. Taka filozofia ciężka. 
Tymczasem schowam twarz w małych rączkach i zacznę ładować siły. Patrzę na to, ile On ich ma, jak jest dzielny i ufam, że zarazi mnie swoim power'em. A może to ja zaraziłam Jego? 
Nauczę Go, że trzeba mieć marzenia, bo to one kolorują naszą rzeczywistość. Dzięki nim otaczamy siebie wielobarwną poświatą, emanujemy ciepłem i przyciągamy do siebie dobroć. Jasne, że nie będzie lekko. Wiele gór przed nami, ale to znaczy, że to właściwa droga. "Jeśli decydujemy się iść na szczyt, nie dziwmy się, że jest pod górkę". 

Wystarczy wierzyć, że los musi się odwrócić. Po każdej burzy wyjdzie słońce i pojawi się tęcza. 
Nie ma innej opcji. 
Po prostu. 


________________________________________
Już w najbliższą niedzielę ja spełnię swoje jedne z największych i najbardziej szalonych marzeń. Kciuki za odwagę wskazane ;)



4 komentarze:

Yakie Fayne pisze...

marzenia są bardzo ważne w życiu osób dorosłych oraz dzieci, ważne by zamieniać je na cele które można i jesteśmy w stanie zrealizować :)

Mama Calineczki pisze...

Marzenia są po to by je realizować ;) Trzymam kciuki za skok! ;)

Biegun Wschodni pisze...

Fajnie mieć marzenia realne do zrealizowania. To zawsze motywuje, kiedy odhaczy się kolejne :)

AgaGr -JANulkowo pisze...

Marzenia są najwspanialsze co nas w życiu spotyka, a jak się spełniają to juz w ogóle.

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger