września 22, 2016

Toy story na faktach autentycznych!

Czy często stwierdzasz, że Twoje dziecko ma za dużo zabawek? Co więcej jakimś magicznym sposobem zawsze przemieszczają się ze swoich miejsc i odnajdujesz je w kuchni, za koszem na pranie. Czasem zastanawiam się czy "Toy Story" nie było przypadkiem na faktach autentycznych. 

Kiedy Barti był mniejszy udawało mi się jakoś zapanować nad tym artystycznym nieładem. Teraz, kiedy mam w domu niemal 3,5 latka jest trudniej. Dużo trudniej. Zabawki w postaci ludzików, robotów, autek (wszelakiej wielkości) puzzli, kolejek, torów, klocków zajmują tyle miejsca, że mam wrażenie, że zachodzi rozmnażanie przez pączkowanie. 

Zawsze kiedy przyjeżdża babcia H. przywozi jakiś drobiazg. Drobiazg w postaci auta, samolotu, helikoptera jest cudowny. Przez 2-3h. Jest szał, radość. A potem ląduje w koszu, pudle i jak cała reszta staje się doskonałym eksponatem ... do zbierania kurzu. 
Gdybym mogła zliczyć ilość drobnych, które zostają wydaje na te pierdoły to dziś Bartek miałby chyba pełną skarbonkę. 

Podjęłam decyzję. KONIEC. Muszę zapanować nad tym bałaganem. I najlepiej zrobić to, kiedy Młody jest w przedszkolu.



Po 1. SEGREGACJA.
Z zabawkami jest jak z ubraniami. Jeśli w szafce leży bluzka, której nie ubrałaś od 3 miesięcy - nie założysz jej już. Jeśli zabawka leży 3 miesiące - Młody jej już nie tknie. Siup do worka. Albo oddamy młodszym kolegom, albo wyniosę i postawie koło śmietnika. Zabawki na szczęście są szanowane, więc ucieszą jeszcze niejednego spadkobiercę. 

Po 2. JAK SKOŃCZYMY SIĘ BAWIĆ - CHOWAMY!
Nie ma, że nie mam czasu, że mi się nie chce. 
Autka się znudziły i chcesz układać puzzle? Schowaj autka, bo nie ma gdzie ich rozłożyć. To ma wiele plusów. Po pierwsze uczymy dziecko szanowania porządku, po drugie panujemy nad bałaganem, po trzecie dziecko uczy się ogarniać przestrzeń wokół siebie. Wpajam tą zasadę od bardzo długiego czasu i działa!

Po 3. DOSTAŁEŚ NOWE - POZBĄDŹ SIĘ STAREGO.
W stosunku 1:1. Stare, nie czytane książki na półce muszą ustąpić miejsca nowym egzemplarzom. Ostatnio była właśnie akcja wyprzedażowa w tym temacie, bo Franklin i przyjaciele stracili już na atrakcyjności. Za zyskane pieniążki kupiliśmy nowości!

Po 4. DOSTOSOWANE DO WIEKU.
Jak Bartosz był malutki żałowaliśmy, że nie możemy kupić Mu jakiejś zabawki z przedziału 3+. Jakoś wydawało się nam, że wszystkie te fajniejsze mają właśnie takie oznaczenie. Teraz już możemy, ba nawet to robimy. Kolejne puzzle oznaczone symbolem 6+ wylądują w szafie i będą czekać 3 lata aż Młody ogarnie 64 elementowy obrazek. Serio? Nie wiem jak przemówić do rozumku kupującym, że nasz syn ma 3 lata, nie 6. Zamiast takiej zabawki wolimy zdecydowanie worek jabłek, blok rysunkowy z kredkami czy książkę.

Po 5. NIE SUGERUJEMY SIĘ REKLAMAMI.
Nie, nie kupię Ci gumy do kąpieli, bo dla mnie to sama chemia i niszczy skórę. 
Reklama dźwignią handlu , ale puszczanie ich między bajkami to strzał w kolano wymierzony rodzicom. Więc wielkie dzięki!

A Wy? Jak panujecie nad Waszymi zabawkowymi chaosami? :)

4 komentarze:

Madelline pisze...

super blog :))

Z naciskiem na szczęście pisze...

Ważna zasada jest- Chowamy! Babcia zawsze wpajała mi to do głowi i chociaż mam czasem z tym problem staram się o tym pamietać. :)
Pozdarwiam

Domcia pisze...

nie panuje:))
a tak powaznie, to raz na rok, robie wymiane zabawek, ktore wlasnie dostosowuje do wieku dziecka, zwykle nastepuje to po urodzinach córki, gdy dostaje tonę nowych zabawek:)

kitty green pisze...

u nas jest szał ciał :) ale dwa razy do roku przebieramy - a raczej ja przebieram zabawki i dajemy potrzebującym dzieciom lub oddaje kolejnym w rodzinie :)zazwyczaj sprzatanie jest na bierząco i mamy mnóstwo pudeł, pudełeczek, do których się fajnie wkłada

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger