września 26, 2016

Skrawki moich myśli #4

To był ten dzień. 
Dzień w którym coś podpowiadało mi, że powinnam zostać w łóżku. 
Ale nie mogłam, chciałam dziś zaprowadzić Bąka do przedszkola, poza tym miała przyjechać Pani ze specjalnym, komputerowym zleceniem. Ok, wstałam.

Próbowałam zgasić w sobie przeświadczenie, że coś się dziś stanie niedobrego. 
Wzięłam się za zaplanowane czynności i wtedy to się stało. 
Coś, co przelało dzbanek i popłynęły łzy. Szlag by to! 
Tak bardzo nie lubię, kiedy pewne rzeczy mnie przerastają. Kiedy tracę kontrolę. Kiedy mój świat, w którym walczę o każdy promyk słońca gaśnie. I jeszcze poniekąd boleśnie wpływając na mojego Bączka. Ach! 



______________________________________

Zlecenie przyjęte, sporo roboty przede mną, a termin tylko do piątku. Lubię grzebać w grafikach, zdjęciach więc nie sprawi mi to za dużego problemu. Tylko czas znaleźć i skupienie. 
Odebrałam Młodego i zapytałam czy wszystko w porządku.
Pani wychowawczyni odpowiedziała, że tak, że Barti to bardzo grzeczny i sympatyczny chłopak. 
Zdecydowanie tego mi było trzeba. Na dokładkę syn w szatni poinformował mnie, że dzieci się posikały, a on nie. Faktycznie, 80% wieszaków z mokrymi majtasami. Oj, było zbiorowe przebieranie. Humor się poprawił. 
Dumna jestem, że minął miesiąc przedszkola, a Dziubul opuścił tylko cztery dni. To dobrze wróży, prawda?

______________________________________

Wczoraj byliśmy na Kinder Niespodziance. 
Wrażenia z przedstawienia bardzo pozytywne. Kolejny raz wyszliśmy zachwyceni, a Barti przeżywał jeszcze bardzo długo to co obejrzał. 
Udało nam się złapać miejsca w pierwszym rzędzie, gdzie Tata był zaczepiany przez aktorów. Musi młodo wyglądać ;)
Było na prawdę bardzo zabawnie i pouczająco. W przyszłym roku na pewno też się wybierzemy. 
______________________________________





Brak komentarzy:

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger