września 15, 2016

Religia w przedszkolu.

Kilka dni temu mieliśmy w przedszkolu pierwsze zebranie. Prócz poruszenia podstawowych tematów przez Panią dyrektor otrzymaliśmy do wypełnienia druki. 
Druk upoważniający do odbioru naszego dziecka osoby trzecie, druk o alergiach i mocnych stronach dziecka i druczek dot. wyrażenia naszej chęci lub jej braku dot. uczęszczania naszego syna na zajęcia religii. 

Jestem katoliczką, wierzę w Boga. Nie wierzę w Kościół i księży. 
Chodziłam na religię, przyjęłam podstawowe sakramenty jako dziecko, nie mam ślubu kościelnego. 

Szczerze mówiąc to, czy Bartek będzie uczestniczył w tych zajęciach czy nie było trochę takim tematem odsuwanym przez nas - rodziców. 
Wiadomo, że takich katechez nie będzie prowadził nawiedzony kapłan przypominający Rydzyka.  
W sumie mam średnie wyobrażenie na temat tego jak to wygląda z takimi trzylatkami. Sama swoją "przygodę" z religią zaczęłam mając dopiero 6 lat (nie chodziłam do przedszkola, dopiero do zerówki przedszkolnej) i nie pamiętam z tego zbyt wiele. Wiem, że rysowaliśmy Boga, Jezusa, owieczki symbolizujące nas - dzieci prowadzone przez Jezusa pasterza. 



W internetach znalazłam przykłady podstawy programowej takich zajęć : 

1. - rozpoznaje znaki miłości Boga w odniesieniu do siebie i swoich najbliższych,
- wyjaśnia, iż wszyscy ludzie są kochani przez Boga,
- podaje przykłady miłości Boga do ludzi.

2. - potrafi wykonać podstawowe znaki czynione podczas Mszy Świętej,
- wyjaśnia swoimi słowami, dlaczego w kościele trzeba zachowywać się godnie i z szacunkiem,
- rozpoznaje podstawowe przedmioty znajdujące się w kościele: krzyż, ołtarz, tabernakulum itp.

3. - wyróżnia proste znaki religijne (krzyż, obraz, różaniec itp.) wśród innych znaków,
- włącza się z innymi w śpiew prostych pieśni liturgicznych,
- rozumie i wyjaśnia symbolikę krzyża jako znaku miłości Jezusa,
- wyjaśnia znaczenie symbolu światła,
- wykonuje proste ozdoby na Boże Narodzenie i Wielkanoc.

4. - zna modlitwy: znak krzyża i Aniele Boży,
- rozpoznaje wśród różnych wypowiadanych tekstów modlitwę: Ojcze Nasz i Zdrowaś Maryjo,
- modli się z grupą śpiewem, gestami, zabawą, tańcem, pracą plastyczną.

Dla Bartka będzie to kompletna nowość. 
Nie chodzimy do kościoła na niedzielne msze. Syn wie, że na krzyżu jest Pan Jezus, a dzwony biją w kościele. 
Obchodzimy Wielkanoc i w zeszłą zaczęłam wprowadzać Go w jej tajniki (że to symbole są w koszyczku, że jajko to symbol odrodzenia itd.). Najbardziej celebrujemy jednak Boże Narodzenie (wiadomo!), w mieszkaniu rozbrzmiewają kolędy (które w zeszłe święta Młody już podśpiewywał). 
Wydaje mi się, że całe to nauczanie religii będzie dla Niego dobrym wstępem w poznanie naszej wiary. Nie chciałabym, aby rozpoczynał tą drogę od styczności z jakimiś nawiedzonymi ludźmi, którym uszami wypływają religijne modły i zabobony. 
Niech stawia te kroczki powoli, niech pozna świat od początku. 

Te tematy nie są poruszane w naszym domu ot tak, naturalnie. Niedługo znów święta Bożego Narodzenia, na które cieszę się najbardziej, więc w przedszkolu będą mówić o nich dużo. 

Bartek jest ochrzczony i pójdzie do komunii. O bierzmowaniu pozwolimy zadecydować Mu samemu, uświadamiając Go, że jeśli nie przyjmie odczuje tego konsekwencje (np. nie będzie mógł być chrzestnym żadnego dziecka). 

Temat religii, to ciężki temat. Może dlatego, że została tak zepsuta, wyolbrzymiona, ukazana w krzywym zwierciadle. Kościół i księża to już nie Dom Boży i wysłannicy Ojca. To instytucja, to ciągłe wołanie o koperty z pieniędzmi. Kiedyś tak nie było. I pewnie kiedyś, jak Bartek dorośnie i wyrobi sobie swoje własne zdanie na ten temat opowiem Mu jak wyglądały moje początki z tą sferą życia. 

A Wasze dzieci chodzą na religię w szkołach / przedszkolach? Jakie macie zdanie na ten temat? 

2 komentarze:

Sonia Chmielewska pisze...

W zeszłym roku podpisując zgodę, żeby Darek uczestniczył w zajęciach religii nie zagłębiałam się zbytnio wten temat. Później w domu obserwowałam jak podśpiewuje sobie piosenki wyniesione z tych zajęć.
Gdy w tym roku znów była potrzebna taka zgoda zapytałam wychowawczynie jak wyglądają takis zajęcia - prowadzone są bardziej przez zabawę i dzieci dużo śpiewają, a zajęcia trwają jedynie 15 min.
Ja również przystąpiłam do wszystkich podstawowych sakramentów, mój Jurek nie ma bierzmowania, ślubu kościelnego też nie mamy. Darek jest ochrzczony choć jak mam być szczera to z perspektywy czasu żałuje tej decyzji.
Natomiast jeśli chodzi o niemożliwość bycia chrzestnym nie mając bierzmowania to ostatnio moja wiedza pogłębiła się w tym temacie - wedle kościoła przy braku bierzmowania nie można być rodzicem chrzestnym, ale za to można być świadkiem chrztu.

Sonia Chmielewska pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger