września 27, 2016

Co mnie denerwuje w napotkanych na ulicy ludziach?

Miałam ostatnio trzy sytuacje, które dość mocno wyprowadziły mnie z równowagi. Dziwnym trafem dwie dotyczą osób starszych. 

1. Wracając z przedszkola z Bartkiem czekaliśmy na przystanku na spóźniający sie autobus. Przystanek był pełen ludzi. Głównie osób starszych - kobiet - po 60-tce. Nie zwróciłabym na to specjalnej uwagi, bo rozmawiałam z mamą przez telefon. 
Kiedy autobus podjechał babcie - jak to babcie rzuciły się aby czym prędzej zająć miejsca siedzące. My podeszliśmy do pierwszych drzwi, przy kierowcy. Przede mną wsiadała kobieta o lasce, ledwo poruszająca się, więc cierpliwie czekamy aż wsiądzie. Baboch za mną popycha mnie po plecach. Zdenerwowana odwracam się i pytam czy mam wejść tej przede mną na plecy? Przecież widzi, że kobieta jeszcze nie wsiadła, a ja jestem z dzieckiem. Pani do mnie : - bo rozmawia Pani przez telefon i myślałam, że nie widzi. 
Po pierwsze, nie rozmawiam oczami, tylko ustami, a po drugie to Ona nie widzi, że kobieta przede mną ledwo się rusza, przecież nie wejdę na nią, bo jakiś obłąkany stwór pcha mnie. Usiadł stwór i jeszcze długi czas żalił się na mnie swojej różańcowej koleżance. Wrrr! 



źródło
2. Druga sytuacja miała miejsce w miniony weekend, kiedy to wracaliśmy z przedstawienia Kinder Niespodzianki. Staliśmy na przystanku. Ja, tata i Barti. Rozmawialiśmy o obejrzanym przedstawieniu stojąc blisko rozpiski autobusowej (nie zakrywaliśmy jej). Podszedł Pan (na oko 50 lat) i sprawdza sobie autobusy. Wzrok miał średniej jakości, bo nosem prawie dotykał szyby. 
Nagle znikąd pojawia się beretowa babcia i mówi do Pana : Przepraszam Pana. {kulturalna niby, ale ton kulturalny nie był}. 
Facet na to, że przecież On też sprawdza, że jak zobaczy to sie przesunie. Kobieta zaczęła wykrzykiwać, że ona też chce zobaczyć teraz. Głos podniosła, krzyczy na faceta. Tatowy się wtrącił, żeby przestała, bo stoi tu dziecko. To wskoczyła na tatowego, że jakim tonem się do niej odzywa, gdzie kultura i w ogóle. 
Nie wiem, serio nie wiem, co te beretowe stwory mają w głowach. Czemu sie tak zachowują, czemu chcą być pępkami świata i mieć moc sprawczą w każdym temacie i na każdej istocie. 
Nic nie można im powiedzieć, nic nie można odpowiedzieć, bo zaraz wykrzykują i diagnozują brak kultury, wychowania i jeszcze nie wiadomo czego. 
A same są święte. Od samego chodzenia do kościoła trzy razy w tygodniu. 

źródło

3. Trzecia sytuacja spotkała mnie dzisiaj. Szłam do biedronki na szybkie zakupy. Po chodniku przejechała dziewczyna na deskorolce, a za nią dość mozolnie podążał nie duży, kundelkowaty pies. Kiedy mnie zobaczył, stracił zainteresowanie odjeżdżającą panią i zaczął dość groźnie na mnie szczekać. Był bez smyczy i bez kagańca. 
Lubię psy i biorąc pod uwagę swoje doświadczenie w obcowaniu z nimi, mogę stwierdzić, że nie był nastawiony pozytywnie. Stanęłam nieruchomo i patrzę na dziewczynę (może z 16 lat) znajdującą się około 3m od nas. 
Dziewczyna stoi, patrzy na mnie, woła psa i śmieje się do mnie. Pies miał w du... jej wołanie. Kompletna ignorancja. 
"Co się głupio śmiejesz? Zabierz tego psa, bo zaraz zadzwonię na Straż Miejską i zapłacisz karę za to, że pies bez kagańca biega, a okazuje agresję". 
Mamy psa już 5 lat. Znam dokładnie każde jej zachowanie, każdy jej objaw niechęci do ludzi, do psów. Wiem, kiedy trzeba ją przywołać bo zacznie szczekać na biegacza, rowerzystę i psa sąsiada. 
Denerwuje mnie taka ludzka ignorancja. Ludzko-młodzieżowa. Lubię młodzież, żeby nie było. Ale taką mądrą, z którą idzie pogadać na fajne, dojrzałe tematy. Która ma swoje plany i marzenia. Ale tacy z fiubździu we łbie, to denerwują mnie.. bardzo. 

A Ciebie co denerwuje na ulicy w napotkanych ludziach?

6 komentarzy:

Justyna Justyna pisze...

ludzie w dzisiejszych czasach są bardzo bezczelni. I nie tylko młodzież. Dziadki po 70 też dają się we znaki. Najlepiej nie zwracać uwagi bo jeszcze nam się oberwie za nic.

Magda Bartoszkowo pisze...

Czasami trzeba wziąć głęboki oddech, bo sytuacji, które nas denerwują niestety nieunikniemy.

pożeramstrony pisze...

Oj, mnóstwo jest takich sytuacji, w których poziom adrenaliny podnosi się. Jak to powiedział Albert Einstein: wszechświat i głupota ludzka nie mają granic.

Amanda Niedrich pisze...

Bezczelność to znak rozpoznawczy naprawdę wielkiej części ludzi, któych spotykamy na ulicy...
Także podpinam się pod to co napisała Justyna - czasem lepiej nie zwracać uwagi.

Kobieta Wielozadaniowa pisze...

może nie tyle ludzie mijający mnie na ulicy ale wkurzaja mnie megaaaa kierowcy który gnają 60 tką po drodze osiedlowej gdzie bawią się, chodzą dzieci....

asia amelushka pisze...

Mnie denerwuje mnóstwo rzeczy, a najgorsze q tym wszystkim jest to, że większość z nich wynika z braku uprzejmości, czyli czegoś, co wydawałoby się być podstawą w prawidłowym funkcjonowaniu społeczeństwa.

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger