września 30, 2016

Dziki i potwory w biednej, małej głowie. Czyli koszmary senne u dziecka.

Dziki i potwory w biednej, małej głowie. Czyli koszmary senne u dziecka.
Na początku akcja "koszmar" była jednorazowa, jakoś nie przywiązałam do tego większej uwagi, bo przecież każdemu zdarza się gorsza noc i zły sen. 
Ale kiedy dziki z naklejkami na głowie i bliżej niezidentyfikowane stwory zaczęły odwiedzać Misia niemal każdej nocy - zaniepokoiłam się.

Jak to wygląda?
Nasz 3,5 latek jest dzieckiem wrażliwym, z bujną wyobraźnią, biorącym "do siebie" niemal każde słowo, zachowanie. Wystarczy, że ktoś coś powie, lub krzywo spojrzy - Barti zaraz reaguje. Zawsze jak widzę taką sytuację tłumaczę Mu, że przecież chłopczyk/dziewczynka nic nie zrobili, że nie ma co się denerwować. Z koszmarami zamierzam rozprawić się inaczej. 


września 27, 2016

Co mnie denerwuje w napotkanych na ulicy ludziach?

Co mnie denerwuje w napotkanych na ulicy ludziach?
Miałam ostatnio trzy sytuacje, które dość mocno wyprowadziły mnie z równowagi. Dziwnym trafem dwie dotyczą osób starszych. 

1. Wracając z przedszkola z Bartkiem czekaliśmy na przystanku na spóźniający sie autobus. Przystanek był pełen ludzi. Głównie osób starszych - kobiet - po 60-tce. Nie zwróciłabym na to specjalnej uwagi, bo rozmawiałam z mamą przez telefon. 
Kiedy autobus podjechał babcie - jak to babcie rzuciły się aby czym prędzej zająć miejsca siedzące. My podeszliśmy do pierwszych drzwi, przy kierowcy. Przede mną wsiadała kobieta o lasce, ledwo poruszająca się, więc cierpliwie czekamy aż wsiądzie. Baboch za mną popycha mnie po plecach. Zdenerwowana odwracam się i pytam czy mam wejść tej przede mną na plecy? Przecież widzi, że kobieta jeszcze nie wsiadła, a ja jestem z dzieckiem. Pani do mnie : - bo rozmawia Pani przez telefon i myślałam, że nie widzi. 
Po pierwsze, nie rozmawiam oczami, tylko ustami, a po drugie to Ona nie widzi, że kobieta przede mną ledwo się rusza, przecież nie wejdę na nią, bo jakiś obłąkany stwór pcha mnie. Usiadł stwór i jeszcze długi czas żalił się na mnie swojej różańcowej koleżance. Wrrr! 

września 26, 2016

Skrawki moich myśli #4

Skrawki moich myśli #4
To był ten dzień. 
Dzień w którym coś podpowiadało mi, że powinnam zostać w łóżku. 
Ale nie mogłam, chciałam dziś zaprowadzić Bąka do przedszkola, poza tym miała przyjechać Pani ze specjalnym, komputerowym zleceniem. Ok, wstałam.

Próbowałam zgasić w sobie przeświadczenie, że coś się dziś stanie niedobrego. 
Wzięłam się za zaplanowane czynności i wtedy to się stało. 
Coś, co przelało dzbanek i popłynęły łzy. Szlag by to! 
Tak bardzo nie lubię, kiedy pewne rzeczy mnie przerastają. Kiedy tracę kontrolę. Kiedy mój świat, w którym walczę o każdy promyk słońca gaśnie. I jeszcze poniekąd boleśnie wpływając na mojego Bączka. Ach! 



______________________________________

Zlecenie przyjęte, sporo roboty przede mną, a termin tylko do piątku. Lubię grzebać w grafikach, zdjęciach więc nie sprawi mi to za dużego problemu. Tylko czas znaleźć i skupienie. 
Odebrałam Młodego i zapytałam czy wszystko w porządku.
Pani wychowawczyni odpowiedziała, że tak, że Barti to bardzo grzeczny i sympatyczny chłopak. 
Zdecydowanie tego mi było trzeba. Na dokładkę syn w szatni poinformował mnie, że dzieci się posikały, a on nie. Faktycznie, 80% wieszaków z mokrymi majtasami. Oj, było zbiorowe przebieranie. Humor się poprawił. 
Dumna jestem, że minął miesiąc przedszkola, a Dziubul opuścił tylko cztery dni. To dobrze wróży, prawda?

______________________________________

Wczoraj byliśmy na Kinder Niespodziance. 
Wrażenia z przedstawienia bardzo pozytywne. Kolejny raz wyszliśmy zachwyceni, a Barti przeżywał jeszcze bardzo długo to co obejrzał. 
Udało nam się złapać miejsca w pierwszym rzędzie, gdzie Tata był zaczepiany przez aktorów. Musi młodo wyglądać ;)
Było na prawdę bardzo zabawnie i pouczająco. W przyszłym roku na pewno też się wybierzemy. 
______________________________________





września 23, 2016

Co potrafi 3,5 latek?

Co potrafi 3,5 latek?
W niedzielę licznik mojego Łobuza wskaże 42 miesiące. 
Ło matko kochana, jak to brzmi. Trzy i pół roku, to prawie jak cztery już. A ja wciąż mam przed oczami tą małą łysą kuleczkę. 
Dobra, nie rozckliwiajmy się. 

Bart odkąd nauczył się przemieszczać, nie potrafi usiedzieć na miejscu dłużej. Jest bardzo aktywnym dzieckiem. Procentuje to tym, że :

września 22, 2016

Toy story na faktach autentycznych!

Toy story na faktach autentycznych!
Czy często stwierdzasz, że Twoje dziecko ma za dużo zabawek? Co więcej jakimś magicznym sposobem zawsze przemieszczają się ze swoich miejsc i odnajdujesz je w kuchni, za koszem na pranie. Czasem zastanawiam się czy "Toy Story" nie było przypadkiem na faktach autentycznych. 

Kiedy Barti był mniejszy udawało mi się jakoś zapanować nad tym artystycznym nieładem. Teraz, kiedy mam w domu niemal 3,5 latka jest trudniej. Dużo trudniej. Zabawki w postaci ludzików, robotów, autek (wszelakiej wielkości) puzzli, kolejek, torów, klocków zajmują tyle miejsca, że mam wrażenie, że zachodzi rozmnażanie przez pączkowanie. 

Zawsze kiedy przyjeżdża babcia H. przywozi jakiś drobiazg. Drobiazg w postaci auta, samolotu, helikoptera jest cudowny. Przez 2-3h. Jest szał, radość. A potem ląduje w koszu, pudle i jak cała reszta staje się doskonałym eksponatem ... do zbierania kurzu. 
Gdybym mogła zliczyć ilość drobnych, które zostają wydaje na te pierdoły to dziś Bartek miałby chyba pełną skarbonkę. 

września 20, 2016

Za co lubię Jesień?

Za co lubię Jesień?
Dzisiejszy dzień ewidentnie zwiastuje to, co nie uchronne. 
Jesień przyśpieszyła z kopyta i dziś prócz może dwóch godzin przerwy pokazała, co nas czeka.
Szare niebo, przelotne deszcze, chłodny wiatr. 
Każdego roku stwierdzam uparcie, że nie lubię jesienni. Łatwo łapię jesienne chandry, siedzenie w domu przez deszczową aurę bardzo mnie przytłacza. Za dużo zaczynam myśleć, analizować, snuć domysły. 
Ale żeby nie było, jest kilka rzeczy, które są na PLUS w tej porze roku. 

września 18, 2016

Bostonka.

Bostonka.
Tak się cieszyłam, że za nami dwa i pół tygodnia przedszkola i Młody tak świetnie się trzyma. 
Pośpieszyłam się. 

W piątek na obiad w przedszkolu były pulpety rybne w sosie chrzanowym. Pomyślałam, że drobna wysypka na zewnętrznej stronie lewej ręki to od chrzanu. Misio nigdy nie jadł, więc może tak zareagował. Kupiłam fenistil i smarowałam. Nieco zbledło, ale krostki przeniosły się też na jego gładziutką buźkę, a dokładniej policzki. Skóra się zaczerwieniła. 
Znajoma na Instagramie napisała "Obserwuj czy to nie bostonka". Wpisałam w wujka google : objawy bostonki. No i niestety. 

września 15, 2016

Religia w przedszkolu.

Religia w przedszkolu.
Kilka dni temu mieliśmy w przedszkolu pierwsze zebranie. Prócz poruszenia podstawowych tematów przez Panią dyrektor otrzymaliśmy do wypełnienia druki. 
Druk upoważniający do odbioru naszego dziecka osoby trzecie, druk o alergiach i mocnych stronach dziecka i druczek dot. wyrażenia naszej chęci lub jej braku dot. uczęszczania naszego syna na zajęcia religii. 

Jestem katoliczką, wierzę w Boga. Nie wierzę w Kościół i księży. 
Chodziłam na religię, przyjęłam podstawowe sakramenty jako dziecko, nie mam ślubu kościelnego. 

września 13, 2016

Konkurs "Jesienny Stworek" wygraj nagrody od matek blogerek!

Konkurs "Jesienny Stworek" wygraj nagrody od matek blogerek!
Wraz z moimi Drogimi koleżankami, matkami - blogerkami zapraszamy Was na jesienny konkurs w ktorym do wygrania będą cudne nagrody. 
Każda z nas przygotowała jedną nagrodę dla mamy i jedną dla dziecka. 
Jest to konkurs kreatywny, więc musicie sie troszkę wykazać, a myślę, że jest o co walczyć :) 



Oto przygotowane dla Was nagrody : 


wisiorek oraz krem dla dziecka. 
Wygrywa : Sylwia Walczak Dadacz



dowolny kolor podusi dla mamy


dowolny kolor koszyczka na zabawki dla Dziecka
wędruje do : Anity Balickiej

My - czyli Mother and son 

puzzle i gra karciana czarny piotruś oraz krem wyszczuplająco - ujędrniający dla mamy. 
Otrzyma : Monika Flok 

krem dla dziecka oraz scrub do stóp i dłoni z Avon'u. 
otrzymuje : Kasia Marzantowicz 


Zasady jak zawsze bardzo proste:
1. Udostępniamy PUBLICZNIE plakat widoczny na profilu każdej z mam-blogerek. 
2. Lubimy każdy profil na Facebook'u. 
3. Zapraszamy pod plakatem 3 osoby do zabawy
4. Wykonujemy wraz z dzieckiem, tatą, mamą, babcią, ciocią - z kim chcecie zdjęcie lub rysunek, lub jakąkolwiek inną formą plastyczną pracę przedstawiającą 
JESIENNEGO STWORKA. 
Podpowiedź? Pamiętajcie, że jesień to też halloween, nie tylko kasztany, dynie, liście ;) Więc pole do popisu macie ogromne :) 
Zdjęcie / skan pracy wrzucamy pod plakatem. 
Konkurs trwa do 1.10.2016 do godziny 18. Każda z nas wybierze swojego faworyta. 
Wysyłka nagród w ciągu miesiąca.

Facebook nie jest związany w żaden sposób z naszym konkursem.
Dobrej zabawy i czytajcie dobrze regulamin :) 





września 13, 2016

Koparkowy zawrót głowy.

Koparkowy zawrót głowy.
Bartek jak prawdziwy chłopak z pasjami lubi zabierać wszędzie swoje skarby. Dodatkowo chusteczki, picie. Nie zawsze mam ochotę ja to nosić. Dlatego kiedy otrzymaliśmy możliwość przetestowania plecaczków od emiko-store.com nie mialam właściwie żadnych wątpliwości co do wyboru wzoru. 
Koparki, wywrotki i wszelkie pojazdy budowlane to jego wielka miłość. Uwielbia obserwować prace, które postępują na naszych osiedlowych drogach. Za każdym razem pada milion pytań, na których nie może zabraknąć odpowiedzi. Co więcej nie może to być odpowiedź nieprzemyślana :) 

Wracając do plecaczka, który totalnie zawładnął naszymi sercami.. 
Ogromne plusy za wykonanie. Estetyczne, dopracowane w najmniejszym calu. Wygodny, pojemny. 
Stał się nieodłącznym towarzyszem naszych wycieczek (nie tylko tych do przedszkola). Zresztą popatrzcie sami. 




Możliwość spersonalizowania plecaczka dodatkowo dodaje mu uroku. Bartek był zachwycony tym, że ma plecak ze swoim imieniem i ukochaną koparą!

 










W ofercie emiko-store znajdziecie nie tylko te worko-plecaczki.
Są też ręczniczki, podusie, chustki. 
A wszystko wykonane z ogromną pasją i dbałością o to, aby mali klienci byli pełni zachwytu. 

POLECAMY!
 

września 12, 2016

Kolorowa tablica i kostka. Nauka kolorów poprzez zabawę.

Kolorowa tablica i kostka. Nauka kolorów poprzez zabawę.
Lubię prace plastyczne. Zawsze lubiłam. A teraz lubię podwójnie, bo bardzo motywuje mnie to, że po pierwsze mogę nauczyć czegoś mojego syna, a po drugie radość i zainteresowanie w Jego oczach zawsze mnie mega cieszy. 

Bartek za moment ma trzy i pół roku. Rozróżnia większość kolorów (niebieski, żółty, czerwony, biały, szary, czarny, zielony, pomarańczowy, różowy). Zdarza mu się pomylić, ale zwykle szybko sam się poprawia. Postanowiłam (przygotowując się na jesienne wieczory), że przygotuje mu tablicę i kostkę, którą będziemy mogli wykorzystać w nauce i jednocześnie fajnie sie pobawić. 

Do wykonania tablicy potrzebne nam będą :
- nożyczki
- klej
- gruby karton (kartka może się wyginać)
- kolorowy plusz (ja kupiłam swój w biedronce), może być też kolorowy papier, ale pewnie też pod wpływem kleju będzie się wyginał. 
- kolorowe klocki
- ołówek 



Na kolorowych papierach odrysowujemy kształt klocków. Nie muszą i nie będą mega równe. 
Jak macie dużo czasu to wycinamy wszystkie po kolei, jak mniej to wystarczy odrysować na jednej kartce i wycinać trzymając mocno złączone. 





Następnie naklejamy na karton tworząc jakieś powtarzalne sekwencje. Np. zielony, żółty, niebieski, zielony, żółty i zostawiamy puste miejsce. 
Różnorodność dowolna, możemy zostawić wolne miejsce tam gdzie chcemy, a dla podkręcenia trudności możemy zostawić dwa wolne miejsca :)




Jak widać zainteresowanie jest. Zagraliśmy dwa razy i Młodzież stwierdziła, że fajne i się podoba :)




Drugą zabawą na naukę była kostka. Wykonałam ją z tego samego papieru, ale polecam Wam jednak użycie jakiegoś mocniejszego kleju, bo ten nie poradził sobie zbytnio ze sklejeniem boków kostki.


kostką możemy bawić się na kilka sposobów.

1. Każdy bok to inny kolor. Po wyrzuceniu np. zielonego wypowiadamy magiczną formułkę "Zielony jak ... " i za każdym razem staramy się, aby było to coś innego. 
Ja na dwóch bokach zrobiłam podwójnie kolor, więc trzeba było wymyśleć na dwa kolorki. 

2. Drugim sposobem jest wyrzucenie koloru i poszukaniu w domu np. trzech przedmiotów na ten, który wskazuje kostka. Przykładowo jeśli rzucimy czerwony możemy przynieść : jabłko, sweter, pluszaka w danym kolorze. 
Lub po prostu klocki. 




Jak widać i ta zabawa spodobała się Bartkowi :)










Przed Wami wyniki naszego rozdania w którym do wygrania była sesja zdjęciowa. Gratulujemy!



września 10, 2016

3,2,1 bungee!

3,2,1 bungee!
Voucher dostałam od małżonka już jakiś czas temu. Leżał i się kurzył, czekał na lepszą pogodę, nie było czasu, zawsze jechaliśmy gdzieś nie po drodze, lub po prostu małżonek miał akurat pracującą sobotę.
To był prezent z okazji rocznicy ślubu. Znajomi śmiali się, że chce się mnie pozbyć. 
Prawda jest zupełnie inna. To ja chciałam skoczyć. Było to moim marzeniem, to dla mnie forma umocnienia wiary w samą siebie. Zawsze byłam gdzieś z tyłu, nie wierzyłam w swoje możliwości. Dziś, jestem już pewna, że potrafię wiele. Pokonam każdą przeciwność losu. 


września 08, 2016

Zamień marzenia w cele.

Zamień marzenia w cele.
Nie jestem w stanie zliczyć ile razy słyszałam :
"Nie żyj marzeniami, patrz na świat realistycznie".
"Marzenia to tylko dodatek". 
I cieszę się, wiesz z czego? Z tego, że wyszłam z tych starć obronną ręką. Wciąż po cichu snuję swoje marzenia. Zamieniam je w cele, w bazy do których muszę dobiec, nim stracę siły i możliwości. Nie ścigam się z nikim, bo każdy z nas ma szansę na spełnienie swoich własnych. Każdy ma swój tor, bieg, ścieżkę. 
Jedni wciąż pod górkę, inni mają więcej siły, znajomości, które jak za dotknięciem magicznej różdżki pomagają im. A ja małymi kroczkami. Kilka w górę, kilka w dół. Jeden zastój, drugi. Ale nie zniechęcam się, na przekór każdej przeciwności śmieję się w twarz ocierając swoje łzy. 

Mam magiczne paliwo. Wypełnia moje serce po brzegi i dzięki niemu wiem, że mam dla kogo marzyć i wierzyć, że każde marzenie zamienię w cel, do którego dojdę. Nie ważne czy dziś, czy jutro. Zrobię to. 

Bez paliwa i wiary byłabym nikim. 
Od zawsze moją głowę wypełniały pragnienia. Najpierw dobra szkoła, potem fajny chłopak, wycieczki, zdana matura, zostanie mamą. 
Patrzę wstecz i widzę, że kilka "baz" zaliczonych. Więc musi mi się udać i reszta! Musi!

Jasne, że boję się porażki. 
Oczywiście, że czasem opadam z sił. Nie jestem Herkulesem. 
Czasem walczę sama, a wtedy droga bardzo się wydłuża. Spełnianie marzeń we dwoje jest łatwiejsze. Zwłaszcza jeśli oboje pragniemy tego samego. 



Nie będę wymieniać Wam co aktualnie siedzi w mojej głowie, bo nie o tym jest ten post. Poza tym o tym już było. 
Chcę tylko zapisać kilka tych optymistycznych myśli, po to, aby móc wrócić do tego wpisu w chwili kiedy znów złapie mnie kryzys i osłabnę z sił tuż przed metą. 

Niektóre marzenia leżą na półkach i oczekują. Kurz się na nich zbiera, ale to nie znaczy, że o nich zapominam. Marzę o spełnieniu marzeń. Taka filozofia ciężka. 
Tymczasem schowam twarz w małych rączkach i zacznę ładować siły. Patrzę na to, ile On ich ma, jak jest dzielny i ufam, że zarazi mnie swoim power'em. A może to ja zaraziłam Jego? 
Nauczę Go, że trzeba mieć marzenia, bo to one kolorują naszą rzeczywistość. Dzięki nim otaczamy siebie wielobarwną poświatą, emanujemy ciepłem i przyciągamy do siebie dobroć. Jasne, że nie będzie lekko. Wiele gór przed nami, ale to znaczy, że to właściwa droga. "Jeśli decydujemy się iść na szczyt, nie dziwmy się, że jest pod górkę". 

Wystarczy wierzyć, że los musi się odwrócić. Po każdej burzy wyjdzie słońce i pojawi się tęcza. 
Nie ma innej opcji. 
Po prostu. 


________________________________________
Już w najbliższą niedzielę ja spełnię swoje jedne z największych i najbardziej szalonych marzeń. Kciuki za odwagę wskazane ;)



września 06, 2016

Niania. Jak oczarować rodziców i na co zwracać uwagę.

Niania. Jak oczarować rodziców i na co zwracać uwagę.
Jak większość z Was wie wróciłam do zawodu, który sprawia mi przyjemność i w którym czuję się naprawdę dobrze. Pogodziłam się z tym, że jedynie będąc nianią, nie obawiam się o to, że ktokolwiek mnie zwolni, że nie przedłużą mi umowy {wszak zwykle, niestety jej nie mam}. 
Rodzice zwykle są bardzo zadowoleni z mojej opieki, bo zajmując się maluchem oddaje mu całe swoje serducho i traktuje niemal jak swoje. 

Postanowiłam zdradzić Wam kilka moich sekretów, które być może nie są jakieś spektakularne, ale dają dużą gwarancje tego, że rodzice w Waszym kwestionariuszu postawią Wam duży plus za to :)

Po 1. 
Higiena. 
Nie przychodźcie w brudnych butach, pozdzieranym lakierze na paznokciach (a tym bardziej w krzykliwej czerwieni). Umyjcie głowę aby mieć świeży fryz, użyjcie delikatnych perfum, aby nie drażnić małego noska. Koniecznie przed dotykaniem dziecka umyjcie ręce, by wiedzieli, że dbacie o zdrowie i higienę przyszłego podopiecznego. Rodzice na to wszystko zwracają uwage, nawet jeśli Wam się nie przyznają. 

Po 2. 
Zadawajcie jak najwięcej pytań, na pierwszym dniu próbnym. 
Starajcie się poznać zwyczaje dziecka, co lubi, jak zasypia, czy kremują pupę przy każdej zmianie pieluchy, czy maluch musi zjeść cały podany posiłek, czego nie lubi, czego się boi. Czy możecie spacerować z Nim gdzieś dalej, czy tylko w okolicy domu. To mimo wszystko są bardzo istotne kwestie. 

Po 3. 
Wykazujcie inicjatywę.
Nie tylko w zabawie, bo to oczywiste, że aby rodzice się z Was "zakochali" musicie mieć to coś. Nie tylko Maluch musi Was zaakceptować, ale przede wszystkim rodzice. Jeśli stoicie obok i ukazujecie strach i niepewność w działaniu działa to na Waszą niekorzyść. Ja już pierwszego dnia garnę się do karmienia, przewijania. Rodzice patrzą Wam na ręce i to nie jest fajne, wiadomo, że jest stresujące, ale uśmiech na usta i do przodu ;)

Po 4. 
Właśnie - uśmiech. 
Kiedy bawicie się z dzieckiem koniecznie się uśmiechajcie. Problemy dnia codziennego zostawiajcie za drzwiami, tak aby rodzicie widzieli, że Niania jest radosna i potrafi zarazić uśmiechem brzdąca. 

Po 5. 
Starajcie się zauważać szczegóły i informujcie o nich rodziców. 
Ja dziś np. zauważyłam, że maluchowi wychodzi górna dwójka. Taka spostrzegawczość wobec dziecka świadczy o tym, że skupiacie na nim całą uwagę, że nie pozostawiacie dziecka samemu sobie i macie w nosie np. to, że właśnie zjada paproch z ziemi. 

Po 6. 
Starajcie się uspokajać zestresowanych rodziców.
Wlaśnie pewność w wykonywanych ruchach daje rodzicom odrobinę tego spokoju. Zarażacie nim ich, dodatkowo (i tu mój myk) wyślijcie czasem rodzicom fotkę ich Malucha. Też chciałabym dostać zdjęcie z przedszkola bawiącego się Bartka, więc wiem, że wysłany mms z fotką śpiącego Szkraba rozczuli każdą mamusię. 



Po 7.
Ogarniajcie podłogę po Waszych harcach. 
Wiadomo, cały dzień się bawicie, ale po skończonej zabawie powkładaj zabawki do pudełek. Zmyj na bieżąco używane butelki, łyżeczki. Rodzice wracający z pracy chcą poświęcić czas dziecku, a nie sprzątaniu po niani. 

Po 8. 
Dostosuj się do zasad rodziców. Nawet jeśli masz inne zdanie schowaj je do kieszeni. Ja doradzam, jeśli pytają mnie o zdanie (a zdarza się to bardzo często) ale zawsze działam według pozostawionych wytycznych. Wiadomo, że dziecko często zmienia swój rytm i dzień może się rozjechać, ale staraj się by każdy dzień wyglądał tak samo - zgodnie z rozpiską.

Po 9. 
Chwal dziecko przy rodzicach. Ja dziś zapytałam rodziców Malucha - Czy On w ogóle płacze? bo jest tak grzeczny - 
Odpowiedzieli, że tak , przy nich tak.
Świadczy to o wielu rzeczach, m.in o tym, że był tak zaabsorbowany zabawą ze mną, że nie miał powodu i czasu, po drugie, że chyba mnie zaakceptował ;)

Po 10. 
Wierz w siebie. 
Nauczyłam się przez te wszystkie lata opieki nad dziećmi, że muszę w siebie wierzyć. Mam swoje dziecko, wiec wiem jak przewijać, karmić, nosić na rękach. Rodzice muszą wiedzieć, że nie mają do czynienia z laikiem. Pewna osoba roztoczy wokół ich dziecka płaszcz spokoju i bezpieczeństwa.

Powodzenia! Jak macie jakieś pytania i wątpliwości, chętnie odpowiem :) 



września 05, 2016

Pokonaj jesienną nudę! Dekoracje i zabawy jesienne do wykonania z dzieckiem.

Pokonaj jesienną nudę! Dekoracje i zabawy jesienne do wykonania z dzieckiem.
Ogólnie nie lubię jesieni. Jest zimno, mokro, pada deszcz i jedyne co wywołuje zachwyt to chwilowa tęcza na drzewach. Kiedy spadną jest smutno i wieczory stają się coraz to gorsze. 
Postanowiłam w tym roku szybciej zacząć przygotowywać się na pokonanie jesiennej chandry. Przeszukując internety znalazłam mnóstwo cudownych inspiracji na dekoracje i jesienne zabawy z dziećmi. Podzielę się nimi z Wami oczywiście i mam nadzieję, że też spędzicie fajnie czas ze swoimi pociechami. 


1. Jesienna girlanda. 




szablon.

2. Ptaszki na gałęzi na oknie.


3. Listki oplecione kolorowymi nićmi. 



szablon listków.

4. Zwierzątka z liści.



5. Parasolki i deszczyk.


6. 

7. Jesienne kwiatki z filcu




8. Piękny kolaż z liści.



Dobrej zabawy! :) 




Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger