sierpnia 14, 2016

Zima w związku.

Nie wiem czy to reguła, czy po 5 latach małżeństwa wszystkie związki wyglądają tak jak nasz? 
Jest zimno.
Jest nudno.
Jest kłótliwie. 

Nadchodzi wieczór, a my zamiast spędzić wspólnie czas siadamy do swoich kątów i zamykamy się w swoich, odrębnych światach. 

Nie ma między nami chemii. Choć każdego dnia wypatruje przelotnego pocałunku, łudzę się, że dotyk dłoni na moim udzie znów pozostawi płonący odcisk. Tymczasem przeciąg między nami przypomina front z Antarktydy. 
Zgubiliśmy gdzieś te namiętne spojrzenia, nie jesteśmy dla siebie Misiami, Kotkami, Kochaniami. 

Sama nie wiem kim dla siebie jesteśmy. Choć każde z nas na swój sposób próbuje zrobić krok w przód i wyciągnąć rękę do siebie.. Most na sparciałych linach wciąż się rwie. 
Wisi na nitkach, które każdego dnia grożą całkowitym zerwaniem. 



Odpoczywaliśmy siedem dni. 
Siedem nocy spaliśmy w miejscu, które pozwoliło nam oderwać się od codzienności. Zapomnieć, że tu - w domu - czekają na nas problemy. 
Tymczasem sen nadchodził szybciej niż przewiduje jakakolwiek ustawa i ja spędzałam namiętne wieczory z książką, a małżonek z poduszką. 

Czy jest mi smutno? 
Oczywiście, że tak. Mam 29 lat i nie tak wyobrażałam sobie swoje małżeństwo. I nie chodzi tu tylko o pieniądze, o ich brak. 
Uczuć nie możemy kupić. Albo są, albo ich nie ma. 
Chwycenie za rękę, ciepłe słowo, schowanie twarzy w dłoniach, uśmiech do drugiej osoby.. nazwanie "Kochaniem" ... jest bezcenne. 

Mijając się nie budujemy, lecz oddalamy się od siebie. Każdego dnia mniej nam zależy i nie pomoże tu wyjazd, nie pomoże rozmowa, bo te odbywały się już niejednokrotnie. 
Właściwie nie wiem czy cokolwiek jest w stanie nam pomóc. 


4 komentarze:

Kasia7212 pisze...

Żaneta, a może powinniście pomyśleć o wyjeździe tylko we dwoje :) to buduje :*

Aleksandra Greszczeszyn pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Aleksandra Greszczeszyn pisze...

Żaneta... Co ci napisać? ja jestem 10 lat po ślubie i różnie między nami bywało, naprawdę. Jednak przetrwaliśmy i choć nie słodzimy sobie na każdym kroku, to chemia między nami jest cały czas. Problemy są i będą, a związek jest po to między innymi, by łatwiej było je pokonywać niż w pojedynkę... Nas bardzo umocniła dwuletnia rozłąka... Czasem tak jest, że wtedy docenisz, kiedy "stracisz"... P.S. A Misiami i Kochaniami nie byliśmy chyba nigdy dla siebie... Ja od początku mówię na męża... Grzechu :D Aż mi głupio czasami, bo nawet koledzy mu grześkują, ale znamy się jak łyse konie i tak mówiłam na niego, kiedy byliśmy tylko kumplami i tak mi już zostało :P

Katarzyna Anna Dębowska pisze...

Wprawdzie nie mam aż tak długich doświadczeń, jednak ja polecam czasem po prostu na siebie przez minutę-dwie popatrzeć. Prosto w oczy i pomyśleć, co ja kochałam w tym człowieku, a on co kochał we mnie. Takie bezrefleksyjne zapatrzenie się w partnera. Może to pomoże... a jak nie to zawsze zostaje mizianie, jak przechodzicie obok siebie :D.

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger