sierpnia 17, 2016

Wakacje na "Zielonej Polanie"

Dziś zapraszam Was na wirtualną wycieczkę po naszej miejscówce wczasowej.
"Zielona Polana" zachwyciła nas wieloma pozytywami. Bliskością od jezior, wszechobecną ciszą, pięknym, niezaśmieconym lasem iglastym i mądrze pomyślanym rozwiązaniem dot. ulokowaniem wczasowiczów. 


Nasz budynek składał się z bodajże z ośmiu mieszkań w skład których wchodziły dwa pokoje. Jeden z aneksem, drugi z balkonem, oraz łazienką. Część mieszkań miała kominki i zadaszone tarasy, my nie mieliśmy ani jednego, ani drugiego bo nad naszą głową na tarasie było dorobione zadaszenie, więc przy deszczu nie mogliśmy posiedzieć. 



Jeśli chodzi o plusy jeszcze : 
- widać, że gospodarze dbają o swój dorobek. Jest czysto, chociaż zdecydowanie przydałby się jakiś chociaż mały odkurzacz na każdym domku, bo wchodzi się i wychodzi w butach i po 4 dniach nasze "obejście" było już ostro zapiaszczone, a miotła niezbyt sobie z tym radziła. 


- dużo rozrywek dla dzieci : trampolina, zjeżdżalnia, przy każdym domku piaskownica, są dwie huśtawki. Gospodarze mieszkają na terenie "Zielonej Polany", i posiadają bardzo duży dom. Mogliby pomyśleć o przygotowaniu w jednym ze swoich pomieszczeń jakiejś mini świetlicy z możliwością obejrzenia bajki na dvd, pogrania w planszówki. Powiedzmy, że byłaby otwarta w deszczowe dni, a tych podczas naszego wyjazdu było dość sporo i dzieciaki trochę jednak się nudziły. 





Na terenie posesji stoi kilka rowerów. Stoją i w deszczu i w słońcu, więc rdza dość mocno je już nadjadła. Można by pomyśleć o jakimś pomieszczeniu dla nich i zlikwidowaniu opłaty za wypożyczenie ich. Od nas nie wzięli, ale ponoć opłata za godzinę to 2 zł. My jeździliśmy dość krótko, bo po godzinę, półtorej. Ale dla zapalonych rowerzystów - dla mnie opłata bez sensu. 

Ogromny minus dla Pani właścicielki. Ledwo weszliśmy do domku, położyliśmy walizki a Pani usiadła z kajetem i wołała o opłaty. Dotychczas na naszych wyjazdach zawsze było tak, że właściciele sami mówili, żeby spokojnie się rozpakować, przyjść jak będziemy mieć wolną chwilę. A tu sytuacja wyglądała tak, jakbyśmy mieli jej uciec i nie zapłacić. Brzydko wyszło. Niesmak pozostał. 

Z drobiazgów w łazience brak podstawowych środków czystości jak płyn do wc czy gąbka do przetarcia zlewu, który wiadomo przy myciu rąk po całodziennej zabawie w piasku - brudzi się. 

Nasza ocena w skali od 1 do 10 to : 

5. 


Mimo tego, że odpoczęliśmy nie zamierzamy kolejny raz skorzystać z usług tego miejsca. Bywaliśmy w lepszych za podobną (lub niższą cenę) i właściciele nie należą do tych, których wspomina się miło. 







część zdjęć pochodzi ze stronki : KLIK  tam też znajdziecie namiary, jeśli jednak mielibyście ochotę się tam wybrać :) 
Zdecydowanie jest to lepsza opcja dla zmotoryzowanych, bo do sklepu czy miasta dość daleko. Dobra baza wypadowa na Kaszuby : Kościerzyna, Wdzydze, Czarlina (skąd można popłynąć stateczkiem po jeziorze). 





5 komentarzy:

Sabina Trzęsiok-Pinna pisze...

Bardzo tam fajnie, chętnie bym się wybrała. Może kiedyś będę miała okazję :).

MatkaBezKitu pisze...

Bardzo często jest tak jak piszesz, jeszcze nie wniosłaś bagaży a już w progu drzwi właściciel stoi i czeka na gotówkę:)

Mother and son pisze...

Nam sie zdarzylo to pierwszy raz. I dlatego taki niesmak.

Mother and son pisze...

Fakt, okolica ladna :)

Magda Bartoszkowo pisze...

Piękne miejsce! Może kiedyś uda nam się je odwiedzić :)

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger