lipca 05, 2016

Piknik z blogującą mamą .


Bałam się tego wyjazdu. Trzygodzinna droga w pociągu z Małą torpedą? W życiu bym nie pomyślała, że przejdzie tak "gładko". Owszem, próbowałam Go namówić na małą drzemkę (w związku z tym, że obudził się o 6:30 i wiadomo było, że dość wcześnie wieczorem rozpocznie się mentalny zjazd.. ) ale się nie udało. Wrażenia całego dnia dodały mu sił niczym redbull. {W powrotną drogę, w niedziele zasnął, ale nie była to regeneracja, raczej przerywnik.} Jestem dumna z mojego Malucha. Był grzeczny, świetnie dostosował się do nowych warunków, z zainteresowaniem zwiedzał i doskonale się bawił, a o to przede wszystkim mi chodziło :) 

powrotna droga i mała drzemeczka. 

Z dworca odebrała nas Marta (jeszcze raz dzięki!), droga autem była o wiele dłuższa niż przypuszczałam, ale minęła przyjemnie. 
Na miejscu po wstępnym rekonesansie zjedliśmy obiad i mimo niezbyt atrakcyjnej pogody stanęliśmy do udziału w grze terenowej, która rozpoczynała się ubijaniem białka z jajka. Nawet nie wiedziałam, że potrafię w niewiele ponad minutę ubić pianę z niego ręczną trzepaczką :) Grze przewodniczył Łukasz
Niestety ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne nie ukończyliśmy "poszukiwania skarbów" jak to nazywał Barti. Burza z bardzo silnym wiatrem i sypiącym po oczach piaskiem przerwała (nie tylko nam) poszukiwania. Ale i tak było bardzo fajnie! Uwielbiam takie piękne, wiejskie klimaty - widoki boskie!







Uciekliśmy do świetlicy, gdzie po dość długiej pauzie (dobrze, że dzieci nie rozniosły tej świetliczki) i oczekiwaniu na powrót zaginionych uczestników gry terenowej zasiedliśmy do konsumpcji ciacha i kawy. 
Na nasze szczęście aura się odmieniła na jakieś 2h i zdążyliśmy rozpalić ognisko i wszamać pyszne kiełbaski. 


Zrezygnowaliśmy ze spania pod namiotem ze względu na dalsze wichury. Czy żałuję? Tak, ale nie przy takiej pogodzie. Zlądowaliśmy z Tosinkową rodzinką w biskupinowym zajeździe, gdzie Maleństwo padło jak kawka i spało snem sprawiedliwym całą nockę nad wyraz spokojnie. Rano śniadanko i dalsza część atrakcji pod postacią wycieczki krajoznawczej do Grodu Biskupina. Był rejs statkiem, wycieczka kolejką wąskotorową. 






Do Ośna, na boisko wróciliśmy kiedy dmuchane zamki już stały, na scenie grał Zespół Muzyczny Starling , zabawy ruchowe zapewniło Kinimodo. Bartosz najbardziej upodobał sobie możliwość postrzelania bramek :) 








Był wóz strażacki, motocykle i pyszne, domowe ciasta. Była loteria na której wylosowałam dziewczęce rajstopki. Były konkursy i bardzo zabawny konferansjer Karol Wagner, który jednocześnie ufundował główną nagrodę - pobyt w Sośnica Zakopane Centrum dla całej rodziny. Żałuję, że się nie udało. Ciekawe kto wygrał :)

Odbył się też pokaz tańca brzucha, wykonany przez Panią Nailah Bellydance  oraz czarodziejski pokaz Pani iluzjonistki Michelle, na którym ze względu na pociąg do domu nie mogliśmy już zostać. 
Żałuję bardzo, bo lubię takie czary - mary :)




Sponsorzy i ofiarodawcy giftów : 

3. Tovago







Dziękujemy, za możliwość wzięcia udziału w Pikniku :) 




Brak komentarzy:

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger