czerwca 02, 2016

Bułeczka z dżemikiem i szkółka z dzwoneczkiem.

Czekam na autobus. Obok mnie rodzina z dwójką dzieci. Jeden chłopczyk nie chodzący na rękach ojca, drugi na oko drugoklasista z plecakiem szkolnym na plecach. Mama stoi obok. Podjeżdża "mój" autobus, wsiadam ja i tata z dziećmi. Mama czeka na kolejny, ale rozmawia z nimi stojąc w drzwiach. 
Mama zwraca się do syna "Sebastianku, mamusia przyjedzie po Ciebie z Alankiem do szkółki, po obiadku, dobrze?" 
Uszy mi zwiędły. 

Zastanawiałam się czy matka robi to świadomie? 
Nigdy nie lubiłam mówić do Bartka takimi zmiękczeniami. Uważam je za "naciągane" i sztuczne. Bułka rzadko była bułeczką, a dżemik jest od zawsze dżemem. Ok, zdrabniajmy ale nie do 9cio letniego dziecka. 

Zdrabnianie często ma zaklinać rzeczywistość. Zmiękczać ją, więc zakładam, że chłopiec nie lubi chodzić do szkoły dlatego stała się ona szkółką. Ładniej brzmi, prawda? 



Podejrzewam, że Młody łyknie od mamusi manierę zdrabniania i też będzie tak mówkał. A potem w szkółce będą się śmieszkać z niego. Ojć! Sorry, ale sami zobaczcie, czy to nie denerwujące? :)

Zdrabnianie zbyt dużej ilości słów może utrwalić w dziecku ich błędne brzmienie. Nazywając rzeczy niewłaściwie (przerabiając je na własne zdrobnienia) możemy wyrobić w dziecku nawyk używania tylko znanego nam języka. Często właśnie w okresie szkolnym, dziecko w grupie rówieśniczej musi zapoznawać się z nowym, właściwym językiem, co bywa dla niego dość frustrujące i może być przyczyną niechęci do placówki. 

Zwracając się do dziecka zbyt długo w języku "pieszczotliwym", dajemy Mu do zrozumienia, że wciąż widzimy w nim maluszka. Może się zdarzyć tak, że Maluch zacznie się cofać w rozwoju i udawać, że faktycznie jest niemowlakiem. 

Oczywiście każdy przypadek jest inny. Wyważona ilość zdrobnień nikomu nie zaszkodzi, ale należy zachować umiar i pozwolić Dziecku na poznawanie jak piękny jest nasz język ojczysty :)

A Wy? Zdrabniacie? 

6 komentarzy:

Sonia Chmielewska pisze...

Szczerze mówiąc to dotychczas chyba nie zwracałam na to zbytniej uwagi. Na pewno jakichś zdrobnień używam, ale na pewno nie w formie zdania na początku wpisu. Jest tak przesłodzone aż z niego kapie. Swoją drogą mam w domu niespełna 4-latka, więc formy językowe są inne niż jak już będzie 8-mio czy 9-cio latkiem :)

Yakie Fayne pisze...

nie ma opcji, są wyjątki ale tak sporadyczne, że prawie niezauważalne :D

Nature by Me pisze...

A ja zwracam na to uwagę od urodzenia. Przyznaję, używam zmiękczeń, ale staram się ich nie nadużywać. Ale jak już słyszę jak jakąś mama tworzy nowe wyrazy, typu cysio, to mi też uszy wiedną. Albo idziemy papuciać i inne głupoty.

włóczykijka pisze...

no,ja również bardzo zdrobnień nie lubię, i mam to szczęście, że moi rodzice nigdy ich nie nadużywali! :)bo co prawda, to prawda - są niezwykle męczące...
marcepanowe recenzje

Mother and son pisze...

no to oczywiste, ale z tym kapanem to racja :D

Mother and son pisze...

Pa co? Papuciać a co to ? :D

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger