maja 30, 2016

Adaptacja przedszkolna ... rodziców.

Adaptacja przedszkolna ... rodziców.
Im bliżej rozpoczęcia przygody z nowym przedszkolem, tym bardziej zastanawiam się czy te spotkania przed 1 września są tak na prawdę organizowane dla dzieci, czy dla rodziców? 
Ostatnio każdego wieczoru przeglądając listę wyprawkową przed oczami staje mi wizja tego, jak będzie wyglądać ten nowy etap. 
Czy w związku z tym, że od listopada Barti jest już w prywatnej placówce będzie nam łatwiej? Czy będzie przeżywał fakt, że będą inne Panie i nie będzie już dobrze znanych kolegów i koleżanek? Czy będzie płacz z efektu domina przez "świeżaki"? Czy czeka nas (a może mnie) jesienny armagedon? Jeden przeżyłam, czy dam radę kolejny? Na szczęście nie ja będę zaprowadzała Go rano, choć może to nieszczęście, bo wolałabym mieć 100% pewność, że zostawiam uśmiechnięte dziecko. 

Stworzyłam dla siebie i dla Was - dla tych, którzy będą zamykać razem ze mną drżącą ręką drzwi za sobą 8 Zasad dla Rodziców przedszkolaków. (Wszak, my też potrzebujemy adaptacji). 

8 ZASAD Adaptacji przedszkolnej dla Rodziców. 

1. Nie pokazuj dziecku łez. Jeśli czujesz narastającą gulkę w gardle, daj upust słonemu morzu dopiero za zamkniętymi drzwiami. Dopóki ich nie zamkniesz przyklej na twarz uśmiech. 

2. Nie spaceruj dookoła placówki. Idź do galerii handlowej, kup sobie lody, nową bluzkę. Zajmij się czymś przyjemnym. 

3. Nie siedź w krzakach, kiedy przedszkolaki wyjdą na plac zabaw. Odrapiesz sobie twarz i jeszcze kleszcz wejdzie Ci w gatki. 

4. Zadzwoń do koleżanki. Najlepiej takiej, która przeżywała lub przeżywa podobne emocje. Umów się z nią na kawę. Popłaczcie razem. 


5. Nie wkładaj kamerki do ulubionego pluszaka. Jeśli chcesz kontroli, zapisz dziecko do przedszkola z monitoringiem. 

6. Wpakuj do torebki Stoperan i chusteczki higieniczne. Spaceruj blisko miejsc, w których można skorzystać z toalety. 
7. Wykorzystaj ten czas dla siebie. Jeśli masz wolne poczytaj książkę, posprzątaj mieszkanie, zrób porządek w szafach. Uwierz, że jak się czymś zajmiesz czas szybciej zleci.

8. Kiedy już odbierzesz swoją Pociechę nie okazuj, ile nerwów kosztowała Cię ta rozłąka. Pamiętaj, żeby wychwalać pod niebiosa Malucha, że był bardzo dzielny.
(Tak jak Ty, - bo byłeś. Dałeś radę Rodzicu!)


maja 27, 2016

Pomocnicy kuchenni cz.I

Pomocnicy kuchenni cz.I
Lubię gotować, eksperymentować. 
Cenię sobie produkty, które szybko i łatwo pomagają mi utrzymywać porządek podczas i po tych eksperymentach.
Zwykle do umycia maszynki używałam płynu z ręcznikami kuchennymi. Jednak ostatnio do grona moich (naj) pomocników kuchennych dołączyły produkty Stella . Firma ma bardzo bogatą ofertę i przystępne ceny, więc każda Pani domu na pewno będzie uszczęśliwiona kiedy jej armia powiększy się o perfekcyjnych żołnierzy do zadań specjalnych. 
Sami zobaczcie!

 

Ściereczki uniwersalne na rolce możecie kupić TUTAJ 
Są one mięciutkie i delikatne, a mimo to doskonale radzą sobie z ciężkimi zabrudzeniami na gładkich powierzchniach. Dodatkowo są bardzo chłonne, wystarczy kilka razy przetrzeć i już !






Świetnie zbierają, nie rysują a co więcej są wielokrotnego użytku bo można je prać w 60 stopniach w pralce! Jedna rolka to 40 ściereczek, które dzięki perforacji odrywają się z łatwością jedną ręką. 





Jedyny minus? 
Jak dla mnie 40 to za mało :) Myjąc dość często maszynkę przydałoby się grubsza rolka :) 

maja 26, 2016

Moje macierzyństwo.

Moje macierzyństwo.
Dziś moje małe święto. Na lodówce wisi laurka zrobiona w przedszkolu, a w łóżeczku w drugim pokoju zasypia moje szczęście, mój powód radości i dumy. 

To mój trzeci Dzień Matki. Każdy rok mojego macierzyństwa czegoś mnie uczy, dopisuje do swojej listy nowe sytuacje, które mnie bawią, cieszą i śmieszą. 

Jakie było moje macierzyństwo?
Wymarzone, wyczekane, świadome. Bardzo chciałam zostać mamą, przez niedoczynność tarczycy i inne towarzyszące jej dolegliwości miałam problem z rosnącymi pęcherzykami. A raczej ich brakiem. Biegi na monitoringi cyklu i ta niepewność czy urosło, ile, czy pękło. Nigdy tego nie zapomnę, jak cieszyłam się z każdego mm. 

Przygotowywałam się do niego nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Pogłębiałam swoją wiedzę teoretyczną powiększając swoją biblioteczkę o coraz to nowsze książki i czasopisma dla mam. 

Mimo, że wyczekane, wystarane to było ono totalną niespodzianką. Bo kiedy nadzieja zaczęła zanikać - nagle się udało. Ba! nawet pierwszy zrobiony test był negatywny, dopiero drugi zrobiony tydzień później okazał się tym szczęśliwym. 



Pierwsze spacery z wózkiem totalnie mnie wyciszyły, karmienie piersią dawało mi uczucie totalnego spełnienia w roli matki. Pierwsze słowa, pierwszy ząbek, pierwsze kroki okazały się gwarancją niezapomnianych wspomnień. Często wracam do tych zdjęć i uśmiecham się pod nosem, kiedy widzę małego, szczerbatego brzdąca.



Jakie jest? 
Macierzyństwo zmieniło mój pogląd na wiele rzeczy, sytuacji i ludzi. Nauczyłam się widzieć inaczej, wydoroślałam, bo stałam się odpowiedzialna za małą, kruchą istotkę. Nie tylko za siebie. Musiałam przewartościować swój świat, i ustanowić hierarchię na której czele stanął mój syn. 
Macierzyństwo nadało sens mojemu życiu. Niejednokrotnie miewałam załamania, jako wrażliwa osoba często borykam się z wahaniami nastrojów. Jednak wystarczy kilka chwil zabawy, śmiechu czy przytulańce z moim małym mężczyzną i znów wszystko staje sie prostsze, a problemy tracą na wadze. 
Kocham i jestem kochana. Każda miłość może przeminąć, ale ja czuję się kochana bezgranicznie i bezwarunkowo. Wiem, że jestem Mu potrzebna, moje pocałunki mają magiczną moc, bo odpędzają nocne strachy, ból zbitego kolanka. Miło jest mieć tą świadomość, że jest na świecie ktoś, kto potrzebuje mnie i moich ramion. 



Nie jest łatwe. Zdarzają się trudne momenty, bo jestem tylko człowiekiem. Bywam zmęczona, obolała, marzę o dłuższej chwili ciszy i wyspania się do 10. Ale nie potrafię zrezygnować ze wspólnego weekendu i oddać Go na całe dwa dni do babci. Przecież bym oszalała z nudów. Kto by zadawał mi tysiąc pytań na minutę i wołał osiemset razy "mamooo, przyjdź do mnie"? 

Macierzyństwo to moja życiowa rola i praca na pełen etat. To moja wielka księga, droga którą idę razem z moim Synem. 



Jakie będzie? 
Staram się być mamą, która pokazuje Mu życie takim jakim jest naprawdę. Zabieram Go w różne miejsca, stawiam w różnych (również trudnych) sytuacjach, dając podpowiedź jak należy z nich wyjść z jak najmniejszym szwankiem. Gdybym mogła dałabym Mu o wiele więcej, bo zasługuje na to, za to, jak uszczęśliwia mnie każdym "kocham Cię mamusiu", "Tęskniłem za Tobą mamusiu". 

Wiem, że w moim sercu jest jeszcze jedno miejsce. I coraz częściej znów o tym myślę. Chciałabym zapełnić tą lukę. Chciałabym pozwolić być Mu starszym bratem. 

Chciałabym nie być matką, która nie pozwoli Mu rozpostrzeć skrzydeł, by wylecieć z gniazda. Pragnę nauczyć Go jak szanować kobiety i jak być dobrym mężem, by usłyszeć kiedyś od swojej synowej "Dzięki, wychowałaś Go na porządnego faceta!".






maja 25, 2016

Dzień mamy. O was, dla Was.

Dzień mamy. O was, dla Was.
Zadałam kilku moim czytelniczkom pięć pytań związanych z macierzyństwem.
I właściwie odpowiedzi były bardzo podobne, tak czy siak, życzę sobie i Wam - moje Drogie mamy, aby Nasze pragnienia dot. naszych dzieci się spełniły. Nie połowicznie - w całości.

Marzena Mazur i córeczka Lenka. 



1. Jakie wspomnienie z okresu bycia mamą wspominasz najczęściej?
Najpiekniejsze wspomnienie to pierwszy usmiech mojej córki. Cudowne uczucie kiedy taka mała istotka zaczyna się uśmiechać

2. Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w byciu mamą?
Najtrudniejsze to momenty kiedy córka zachoruje i po mimo podawania leków zostaje to uczucie gdzie nic więcej dla niej nie mogę zrobić a on cierpi. Brrr

3. Gdybyś mogła pokazać swojemu dziecku jedno miejsce na świecie, dokąd byś je zabrała?
Gdybym miała pokazać córce tylko jedno miejsce na świecie, to zabrałabym ją do Disneylandu w Paryżu

4. Gdybyś posiadała magiczną moc usuwania przykrych i złych sytuacji przed czym najchętniej uchroniłabyś swoje dziecko? 
Gdybym posiadała magiczną moc usowania przykrych i złych sytuacji na pewno uchroniłabym swoja córkę przed chorobami i złymi ludźmi.

5. Największe marzenie każdej matki, to …. ?
Hmm największe marzenie każdej matki, to na pewno szczęście i radość własnego dziecka


Honorata Osowska i synek Olinek



1.Najczęściej wspominam z bycia mama okres kiedy mój synek stanął na nogi.ugo to trwało bo jak miał prawie roczek ale płakałam wtedy jak bóbr z dumy, radości i Jego uśmiechu gdy to zrobił.

2. Najtrudniejsze w byciu mama jest cierpliwość... 
Nauczyłam się jej przy moim rozbrykanym synku ale czasem jest ciężko...
3. Gdybym mogła pokazać synków jedno miejsce byłby to Rzym i grób naszego Papieża Jana Pawła II dlaczego? Bo to historia i zarazem autorytet mój i nas wszystkich. 
Chciałabym by osobiście dzięki matce czyli mnie poznał historię o tym niezwykłym człowieku.
4. Gdybym miała moc usuwania złych mocy i sytuacji ochroniłabym swoje dziecko by nie doświadczyło żadnego wypadku zdrowotnego i tego by żaden człowiek nie zrobił mu nigdy krzywdy.
5.Największe marzenie każdej matki to (bynajmniej dla mnie) by to dziecko pochowało matkę po śmierci, a nie matka dziecko! To największy ból chyba stracić dziecko! Nie chciałabym tego i wierze, ze nigdy tak się nie stanie.

Ewelina Majka z córeczką Amelką i synkiem Filipem.


 1. Jakie wspomnienie z okresu bycia mamą wspominasz najczęściej?
Pierwszy uśmiech, pierwsze słowo i kroki. 

2. Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w byciu mamą?
 Wpajanie dzieciom zasad dobrego wychowania tak by w przyszłości poradzili sobie z problemami i trudnościami.

3. Gdybyś mogła pokazać swojemu dziecku jedno miejsce na świecie, dokąd byś je zabrała?
                                                          Disneyland w Paryżu.


4. Gdybyś posiadała magiczną moc usuwania przykrych i złych sytuacji przed czym najchętniej uchroniłabyś swoje dziecko? 
 Syna przed docinkami dzieci w przedszkolu gdy zaczął nosić okulary. Córkę przed niefortunnym upadkiem podczas którego straciła fragment zęba. 

5. Największe marzenie każdej matki, to …. ?
Uszczęśliwienie swoich dzieci


Iza Teodorczuk i córeczka Natalka.


 1. Jakie wspomnienie z okresu bycia mamą wspominasz najczęściej?
Jest wiele takich rzeczy o których wspominam często, ale jedną wspominam i pamiętam najmocniej a mianowicie moment kiedy po cesarce usłyszałam jak moje dziecko płacze, wtedy płakałam razem z Nią. Kiedy przyłożyli mi ją do policzka najpierw odetchnęłam z ulgą a potem dalej płakałam ciesząc się, że już jest (jestem po dwóch poronieniach dlatego ten moment był dla mnie taki ważny, wtedy wiedziałam że jest bezpieczna).


2. Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w byciu mamą?
Najtrudniejsza jest bezsilność kiedy Twoje dziecko płacze a Ty juz wyczerpałeś wszystkie środki by mu pomóc...


3. Gdybyś mogła pokazać swojemu dziecku jedno miejsce na świecie, dokąd byś je zabrała?
Zabrałabym ją do afrykańskiej wioski, by pokazać że żyć można różnie i że nie ważne jest
co masz ale jaki jesteś i co robisz dla innych
Emotikon smile


4. Gdybyś posiadała magiczną moc usuwania przykrych i złych sytuacji przed czym najchętniej uchroniłabyś swoje dziecko? 
Chciałabym ja uchronić przed chorobami, by nigdy nic ją nie dopadło by nigdy ani dnia nie spędziła na oddziale szpitalnym, bo kiedy ma się zdrowie wszystko jest prostsze

5. Największe marzenie każdej matki, to …. ?
szczęśliwe, spełnione dziecko... Mam nadzieje, że będę dla niej wsparciem a nie przeszkodą w dążeniu do realizacji marzeń
Emotikon smile


Aleksandra Gulbas
autorka bloga Gulbaska



1. Jakie wspomnienie z okresu bycia mamą wspominasz najczęściej?

Ze względu na ciężkie przeżycia związane z ciążą bliźniaczą, porodem i powrotem do normalności w życiu rodzinnym w mojej głowie ciągle krążą najgorsze wspomnienia związane z byciem mamą.

Jednak gdy myślę o najlepszych momentach związanych z macierzyństwem, to przed oczami pojawia mi się okres karmienia piersią mojego pierwszego syna. Pomimo początkowego bólu i nawału pokarmu, który doprowadzał mnie do bardzo złego samopoczucia, udało mi się karmić syna przez 9 miesięcy. Gdy wracam do zdjęć z tamtego okresu uważam, że każde z nich jest równie piękne. Przyznam szczerze, że z chęcią przeżyłabym ten moment jeszcze raz.



2. Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w byciu mamą?

Najtrudniejsze w byciu mamą jest poradzenie sobie z uczuciem bezradności. Jako matki chcemy naszym dzieciom nieba przychylić. Chcemy by nasze dzieci miały cudowne dzieciństwo okraszone jedyne śmiechem i samymi cudownymi chwilami. Chcemy, by nasze dzieci tryskały dobrym humorem od otworzenia o świcie oczu i zamknięcia ich późnym wieczorem.

Niestety rzeczywistość bywa brutalna. Pomimo naszych najszczerszych chęci dziecko może rano wstać lewą nogą i nawet stawanie na głowie nie pomoże poprawić mu humoru. I pal licho jeśli takie dni zdarzają się raz na jakiś czas! Bo gdy takie dni ciągną się w nieskończoność (czyli np. tydzień pod rząd) każdy z rodziców ma ochotę uciec na drugi koniec świata lub usiąść i siarczyście zapłakać nad swoim losem. Na szczęście, po pewnym czasie, zawsze wszystko wraca do normy.



3. Gdybyś mogła pokazać swojemu dziecku jedno miejsce na świecie, dokąd byś je zabrała?

Nie mam pojęcia! Sama nie mam takiego miejsca, które muszę zobaczyć w trakcie swojego życia.

Chciałabym, żeby moje dzieci dobrze czuły się na łonie natury. Chciałabym pokazać im nieskalane ludzką ręką tereny całego świata. Chciałabym, by nauczyli się doceniać miejsce, w którym przyszło nam żyć.



4. Gdybyś posiadała magiczną moc usuwania przykrych i złych sytuacji przed czym najchętniej uchroniłabyś swoje dziecko?

Gdybym miała moc usuwania przykrych wspomnień, to uchroniłabym dzieci przed tęsknotą i bólem rozstania. Nie chodzi mi tu o naturalną tęsknotę za rodzicem, gdy ten idzie do pracy. Mam tutaj na myśli tęsknotę za rodzicem, który znika. Z dnia na dzień ląduje na długi okres czasu w szpitalu, odchodzi od rodziny lub umiera... To samo dotyczy rozstań dziecka z innymi bliskimi osobami jak dziadkowie czy przyjaciele.



5. Największe marzenie każdej matki, to …. ?

Ciężko jest mi wypowiadać się w imieniu wszystkich matek. Myślę jednak, że nie pomylę się, gdy powiem, że największym marzeniem każdej matki jest to, by jej dziecko było szczęśliwe. A co oznacza szczęście dziecka?

Ja wyobrażam sobie to szczęście przez danie dziecku możliwości realizowania własnych marzeń. Ja mogę sobie marzyć o gromadce wnuków i dzieciach mieszkających blisko mnie. Ale jeśli moi synowie będą chcieli wyjechać na drugi koniec świata i tam rozwijać karierę bez potrzeby realizacji siebie na polu rodzinnym, to będę musiała to przyjąć do wiadomości i moim obowiązkiem będzie wspieranie dzieci w realizacji własnego planu na życie. Nie ma nic gorszego niż realizowanie siebie poprzez dzieci. A jak wspominałam na początku, każda matka marzy o tym by jej dziecko było szczęśliwe.


Myy :)


1. Jakie wspomnienie z okresu bycia mamą wspominasz najczęściej?
Najczęściej wspominam okres kiedy Barti był Maluszkiem cyckowo - wózkowym. Nasze spacerki w gondoli i karmienie na żądanie w różnych niespodziewanych miejscach, bo był małym cycoholikiem :) 


2. Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w byciu mamą?
Najtrudniejsze momenty, to te kiedy Mały ma wysoką gorączkę, zaraz zaczynam panikować i chcę nas wieźć na IP. To też te chwile, kiedy z braku środków finansowych muszę Mu wiele rzeczy odmówić.
3. Gdybyś mogła pokazać swojemu dziecku jedno miejsce na świecie, dokąd byś je zabrała?
Pewnie byłaby to Afryka. Ale taka dzika, gdzie po sawannie chodzą lwy, słonie i żyrafy. Gdzie słowa "świeże powietrze" nabierają zupełnie innego wymiaru :) 

Miejsce, gdzie ludzie nie przywiązują uwagi do tego ile i co mają. Żyją chwilą, cieszą się drobnostkami. Kochają siebie i świat, których ich otacza.

4. Gdybyś posiadała magiczną moc usuwania przykrych i złych sytuacji przed czym najchętniej uchroniłabyś swoje dziecko?
Uchroniłabym Go przed wysłuchiwaniem kłótni Jego rodziców. Wiem, że to złe, że musi w nich uczestniczyć.


5. Największe marzenie każdej matki, to …. ?

Aby Jej dziecko było szczęśliwe, spełniało swoje marzenia i potrafiło walczyć o swoje zdanie. Żeby było sobą każdego dnia, a nie musiało zakładać maski w wyścigu szczurów o dobry byt.







maja 23, 2016

Wege mama, wege synek.

Wege mama, wege synek.
Specjalnie dla Was postanowiłam przeprowadzić mini wywiad z pewną bardzo fajną mamą.
"Poznałam" Ją na instagramie i od początku zyskała moją ogromną sympatię. Czemu? i czemu jest wyjątkowa?
Mamuta ma podobne podejście do wychowania jak ja. Oczywiście różnimy się pod niektórymi względami, ale bardzo szanuję Ją za to w jak zdrowy, zrównoważony i mądry sposób dba o dietę swojego synka - Adasia.
Adaś jest niewiele młodszy od Bartka i jak podglądam ich na instagramie to często myślę jak wiele bym dała, żeby Mój Młody wciągał te wszystkie szejki warzywne tak jak Adaś :)
Co więcej Mamutka i Adaś nie jadają mięsa. Są wegetarianami. I fajnie! Poznajcie więc odpowiedzi na 5 pytań, które zadałam tej fajnej mamie!
Mamuta nie jada mięsa od 15.05.2015 roku.







1. Czy jak byłas w ciąży planowałaś już to, że Adaś nie bedzie jadł mięsa? 


Naprawdę ciężko powiedzieć. Przed ciążą nie jadłam mięsa jakieś 1,5 roku. Ciąża była bardzo wypragniona, ja rozdygotana i nieco wystraszona... dałam się przekonać do tego by jeść mięso. Jadłam ale zawsze miałam poczucie że to nie jest OK. Zdecydowaliśmy się na odstawienie mięsa całkowicie jak Adaś miał 17 miesięcy.

2. Jak wyglądało rozszerzanie diety u Adasia? Czy jadł mięso i produkty zwierzęce? Jajko np.? rybę?

Myślę że dość standardowo, bo jak wspominałam Adaś długo jadł w sposób tradycyjny. Dość szybko zaczęłam jednak wprowadzać pokarmy stałe ze względu na Jego refluks. Zmiksowaną marchewkę łatwiej było Mu utrzymać w brzuszku niż mleko modyfikowane. Od 4 miesiąca jeden posiłek był stały. Od 6 miesiąca weszło BLW a z nim jajko i ryba. Niestety zarówno z jajkiem jak i rybą pojawił się problem - uczulenie.

3. Czy zdajesz sobie sprawę z pozytywów i negatywów tej diety i czy zauważasz
jakieś odmienności w związku z tym, w sensie różnice między Adasiem a Jego rówieśnikami? (mam na mysli odporność np.)

Gdybym uważała że dieta ta (a w zasadzie styl życia) są złe to bym nie stosowała jej zarówno u siebie ja i synka. Więc chyba nie widzę negatywnych aspektów.
Jestem świadoma że nie jedząc produktów odzwierzęcych muszę uzupełniać B12 i odpowiednio komponować posiłki i w zasadzie to tyle. Adaś jest taki sam jak Jego rówieśnicy: choruje tak samo często jak Jego koledzy, jest tak samo aktywny, rozwija się prawidłowo i łobuzuje nadprogramowo. Nie widzę większych różnic, po za tym że On w sklepie prosi o ogórka, jabłko albo gorzką czekoladę z pomarańczą, ale myślę że to nie ze względu na to że nie je mięsa.

4. Jakie jest Adasia i Twoje ulubione danie?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie, bo Adaś nie ma większych problemów z jedzeniem i lubi w zasadzie wszystko. Preferuje proste formy: brokuł, fasola, kasza. Bez wymyślnych sosów czy przypraw. Uwielbia banany i zjada ich 5 dziennie. Lubi szejki warzywno-owocowe. Je wszystkie owoce. Zimą królowały placuszki i pieczone bataty.


5. Czy jeśli Adanio bedzie chciał kiedyś zjeść mięso nie pozwolisz?

Jak dorośnie to ja nie będę miała nic do gadania w żadnej sprawie. Jak zechce to zje i nie będę wzbudzać w Nim poczucia winy. Wiem jednak że Adaś już dziś wykazuje dużą wrażliwość i kojarzy, że mięso związane jest z wywołaniem bólu u zwierząt.





A co Wy sądzicie o wegetarianizmie? Czy Wasze dzieci jedzą mięso? Czy jeśli Wy jesteście, przestawiacie "pod siebie" dziecko? Czy macie znajomych którzy preferują ten styl żywienia?



Dzięki mamutka za ten wywiad :) 





maja 19, 2016

Jaki prezent na dzień dziecka?

Jaki prezent na dzień dziecka?
- Ależ byłeś Maleńki synku! - rzekłam do Bartka, kiedy przypadkiem zajrzałam do naszej skrzyni wspomnień. 
Skrywam w niej pierwszą ukochaną grzechotkę, pierwszy smoczek, kilka zdjęć, i śpioszki w rozmiarze 56 cm. Z żalem serca przytulam je za każdym razem kiedy wpadną w moje ręce. Czemu z żalem? Bo czas tak szybko pędzi i boję się, że niedługo zapomnę jak cudowny był czas, kiedy moje Maleństwo było takim Okruszkiem. 

Nie doczekanie! Znalazłam świetny sposób na zachowanie, a właściwie dla mnie to "zaczarowanie" tych momentów i to pod jaką postacią?! 
Pod postacią maskotki. O ile przyjemniej przytulić się do Kaczuszki, Hipopotama czy Króliczka, który będzie pachniał jak Twoje Maleństwo tuż po urodzeniu. Wszyscy dobrze wiemy, że 3 letniego Łobuziaka nie wcisnę już w rozmiar 56, ale milutki Pluszak uszczęśliwi nie tylko mnie, ale i Bartka. 

Jak to działa? 
Wystarczy przeszukać swoją szafę i dokonać wyboru wśród ubranek, na widok których serce topi się jak masełko na rozgrzanej patelni. 

Następnie wejść na stronę Twojazszywka.pl  i wybrać interesujący nas wzór maskotki. Może być to jak wyżej wspominałam m.in Kaczuszka czy Hipcio. Każda jest urocza, więc zapewniam, że będziecie mieć nie lada problem z kliknięciem na jedną z nich (to może lepiej przygotujcie kilka ubranek, tak jakbyście nie mogli się zdecydować ;) ) 
Kiedy już podejmiecie decyzję, spakujcie ubranko i wyślijcie je do siedziby czarodziejów, którzy zaraz jak tylko je otrzymają chwycą za swoje magiczne różdżki i wyczarują z nich Waszego nowego lokatora. 

Każde zamówienie traktowane jest bardzo poważnie i z czułością, więc musicie poczekać chwilkę (od dwóch do trzech tygodni) na to, aby móc cieszyć się ze swojej pamiątki. 

Nie wiem jak Wy, ale uważam, że taka maskotka, to idealny prezent na zbliżający się Dzień Dziecka. 
Potrafię sobie wyobrazić zdziwienie Dzieciaków, malujące się na ich roześmianych buziakach, kiedy zobaczą swoje zdjęcie w ubranku, z którego wyczarowany jest ich nowy pluszowy Przyjaciel. 

maja 16, 2016

Pewniaki prezentowe dla Dzieci 3+ na Dzień Dziecka!

Pewniaki prezentowe dla Dzieci 3+ na Dzień Dziecka!
Już niedługo nasze Szkraby obchodzą swoje święto.
Przygotowałam dla Was 6 propozycji prezentowych, które bankowo zachwycą każdego 3 i czterolatka. Jak wiadomo takie Dzieciaki są cały czas w ruchu, więc skupiłam się właśnie na zabawkach tego typu, które rozwijają w nich poczucie koncentracji, i świetnie kształtują np. błędnik :)

Maluchy w tym wieku uwielbiają się wspinać, bujać, szaleć na zjeżdżalniach. Ale do rzeczy, oto 6 prezentów, które u nas byłyby HITAMI.


1. Drabinka Lil'Monkey. 
Jak zobaczyłam tą drabinkę od razu pomyślałam "O, to jest coś mega! Młody byłby w siódmym niebie". Ostatnio pokochał ścianki wspinaczkowe, a na swoim przedszkolnym placu zabaw wspiął się na piramidzie sznurkowej na najwyższy poziom. 
do kupienia TUTAJ 

2. Drewniany domek.
Nasze marzenie na działeczkę. Najlepiej ze zjeżdżalnią, ścianką wspinaczkową, piaskownicą. W sezonie wiosenno-letnim w internecie można znaleźć ich multum. Jeśli ktoś z Was potrafi sam zbudować - zazdroszczę talentu, bo koszty są wysokie - nie da się ukryć. 

3. Huśtawka bocianie gniazdo.
Bardzo fajna, pojemna huśtawka, która może być pirackim statkiem np. ;) 
do kupienia TUTAJ


4. Rowerek biegowy
 Jeśli Wasze Dziecko nie posiada jeszcze tego sprzętu, bo nie chciało, lub Wy zastanawiacie się czy to dobry prezent.. Odpowiedź brzmi : TAK.
Bart kocha swój rowerek. Najchętniej jeździłby codziennie i wszędzie. Mamy właśnie ten od Weeride i nie zamieniłabym go na żaden inny. 
polecamy TEN MODEL

5. Zabawki ogrodowe - taczka, wózek do ciągnięcia.
Możemy zapakować swoje skarby i wyruszyć na wycieczkę do lasu, lub pozbierać owoce na działce. Wader zawsze i wszędzie się sprawdza. Zachwyca trwałością i różnorodnością. 
do kupienia TUTAJ

6. Trampolina ogrodowa
Ten prezent uszczęśliwi nie tylko dziecko - bądźmy szczerzy ;)
do kupienia TUTAJ


a Wy co planujecie kupić swoim Dzieciakom?




maja 15, 2016

Co z tą Colą?

Co z tą Colą?
Jakiś czas temu na (chyba) TLC oglądałam późnym wieczorem program o Coca Coli. 
Program ogólnie bardzo "naskakiwał" na koncern przy czym ja dopatrywałam się słuszności w tej akcji. Czemu?

Pani prowadząca program objechała kilka państw, w których Coca cola wiedzie prym na rynku. Największą ilość fanów odnaleziono w ... Meksyku. 
Wyobraźcie sobie, że na odległości 42 km było 25 punktów (sklepy, kioski, bary) w których można było zakupić ten napój. Co więcej ! ... Była tańsza niż butelkowana woda. Dziwne, prawda?
A wiecie dlaczego? 
W Meksyku brązowy napój zaczyna zastępować mleko i wodę. Ludzie cierpią przez brak wody w kranie, bo koncern wydobywa z gruntów takie jej ilości, że pozostaje tylko zbierać deszczówkę, która wywołuje bóle brzucha, biegunki i wymioty. Dodatkowo Cola ma na to pozwolenie i płaci władzom pieniądze nieporównywalnie niższe niż tamtejsi mieszkańcy. 

Wchodząc na stronę Coca coli przeczytać możemy : 

Wspólne posiłki, to chwile w których możemy poczuć się naprawdę razem. I do tego "poczucia" właśnie jest nam niezbędny napój, który świetnie udrażnia rury. 

Głównym składnikiem tego typu napojów jest cukier. Jest go tam bardzo dużo. Na szklankę napoju przypada 6-7 łyżeczek. Biorąc pod uwagę, że w dzisiejszych czasach cukier jest namiętnie dodawany do wszystkiego co się da, łatwo przekroczyć jego zapotrzebowanie. A badania wskazują, że to właśnie cukier, a nie tłuszcze, jest w głównej mierze odpowiedzialny za otyłość, cukrzycę i wiele innych powiązanych chorób. 

Cola zawiera kofeinę, która według różnych badań ma zarówno dobroczynne jak i negatywne działanie. Jest jej mniej niż w kawie, czy herbacie, ale to nie znaczy, że mało. Niemniej kofeina nie jest wskazana dla dzieci. Ich organizm znacznie wolniej rozkłada kofeinę przez co efekty jej działania utrzymują się u nich dłużej (stąd mogą brać się np. problemy ze snem czy nadpobudliwość). Ponadto kofeina powoduje uzależnienie, a dzieci są podatne na takie rzeczy.

Kwas fosforowy faktycznie jest stosowany jako odrdzewiacz. Co prawda w większych stężeniach, ale ten w napojach też za zdrowy nie jest. Zbyt dużo kwasu w organizmie może wywoływać zaburzenia gospodarki mineralnej (wapń, magnez), które są ważne zwłaszcza dla rozwijającego się organizmu. Kwas fosforowy źle wpływa na szkliwo zębów (można sobie zrobić w domu mały eksperyment - gdy dziecku wypadnie ząb mleczny wrzućcie go do coli i sprawdźcie po trzech dniach efekty), a w skrajnych wypadkach może powodować osłabienie kości.

Karmel E150d jest dość popularnym barwnikiem stosowanym w różnych produktach, które mają brązowy lub czarny kolor. Jest uzyskiwany sztucznie i w dużych ilościach może mieć negatywne działanie. Co ciekawe, zawartość barwnika różni się w zależności od kraju. Przykładowo, w puszce Coca-Coli kupionej w Kalifornii, ze względu na bardziej restrykcyjne regulacje prawne, jest go dużo mniej, niż w puszce Coca-Coli kupionej we Francji.

W tym temacie jeszcze gorsze są tańsze zamienniki coli. Zawierają często zamiast cukru (lub dodatkowo) syrop glukozowo-fruktozowy, który przyczynia się do rozwoju otyłości jeszcze bardziej. Zawierają czasami też konserwanty jak chociażby benzoesan sodu, który uważany jest za szkodliwy i ogólnie niepolecany.

Napoje "dietetyczne" czyli bez cukru zawierają to wszystko co powyżej z tym, że słodzone są słodzikami. Bezpieczeństwo ich długofalowego spożywania jest co najmniej kontrowersyjne, ponieważ jedni naukowcy donoszą o ich szkodliwym działaniu zaś inni o całkowitym bezpieczeństwie ich stosowania.

Charles Salter w latach 70. znalazł w starym zeszycie przepis na Coca-Colę, zawierający liście koki i opublikował go w jednej z amerykańskich gazet. W 2011 roku przypomniały go niektóre gazety, jednak (znowu) koncern Coca-Coli nie potwierdził ani nie zaprzeczył prawdziwości przepisu. Ray Rogers, przedstawiciel organizacji Killer Coke, która zwalcza Coca-Colę, uważa jednak, że firma nadal importuje liście koki. Tylko firmy farmaceutyczne i Coca-Cola mają prawo do tego importu, a po co im liście koki, jeśli nie do „ulepszenia” coli?

Zapytałam swoich czytelników na Facebooku czy Wasze dzieci piją Colę? 
Zainspirowała mnie do tego sytuacja mająca miejsce w autobusie. Chłopiec niespełna dwuletni jadący z mamą i babcią. Mama sięga do siatki i żłopie pół butelki Hop coli. Chłopiec zapatrzony zaczyna krzyczeć "Coli, coli daj!" 
Mama bez przekonania odpowiada " Masz swój soczek przecież?!" - po czym otwiera ponownie butelkę i bez skrupułów daje dziecku wypić drugą połowę. 

Ja rozumiem, że jeśli starsze dziecko gdzieś sięgnie u kolegi na urodzinach, czy kupi sobie w szkolnym sklepiku to nie mamy na to wpływu. Ale u młodszych Dzieci mamy i takie bezmyślne narażanie ich zdrowia (zębów, kości, rozbudzanie ich nadpobudliwości) jest po prostu obrzydliwie nieodpowiedzialne!


Na pytanie na Facebooku odpowiedziało mi 46 osób.

40,5% odpowiedziało, że tak, dało dziecku, lub pije co jakiś czas.
59,5% odpowiedziało, że nie, absolutnie, lub nigdy nie poda. 

Pozostawiam te wyniki do Waszej analizy. Bo mnie mimo przewagi odpowiedzi "NIE" nie cieszą. 




Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger