kwietnia 26, 2016

Jestem dobrą mamą!

Przez skromność nie zaprzeczę. 
Jestem dobrą mamą, każdego dnia staram się, by nie stracić tego miana. Każdego dnia walczę ze swoimi słabościami i problemami, aby odsunąć swój smutek od Niego. On i tak za dużo jak na swój wiek rozumie. Jeszcze zdąży zmagać się z prywatnymi kłodami, pod swoimi nogami. Tymczasem ja stoję niczym betonowy mur i hamuje każdą większą falę, by nie dotarła do mojego Skarbu. 


1. Słucham co mówi, łącze fakty i staram się pomóc.
Ostatnie sytuacje w przedszkolu wymagały od nas dużego zaangażowania. Wydobycie i zrozumienie tego, na czym polega problem, który Go trapi nie było łatwe. Każdego dnia dochodziły nowe elementy układanki, w końcu w niedzielę wieczorem mieliśmy już wszystkie. Połączyliśmy je w całość i tym sposobem mogliśmy zadziałać. Bart kilkakrotnie utwierdzał się czy porozmawiamy z nauczycielką o tych wydarzeniach. Podeszliśmy do tego poważnie. Jako wrażliwy chłopiec przyjmuje do siebie to, co dla innego dziecka może być błahostką. 


2. Określam wyraźne i mądre zasady
Nie zjesz obiadku, nie idziemy na rower. Pozbierasz zabawki, włączymy bajkę. Nic nie dzieje się ot tak. Na niektóre rzeczy trzeba zasłużyć. Każdy z nas ma jakieś obowiązki. 


3. Staram się spełniać marzenia 
Oczywiście nie wszystkie i nie na raz :) 
Aktualnie mamy fazę, że między bajkami na reklamach zabawek słyszę "a kupimy to ... ", "a kupimy tamto?".. Oczywiście. I będzie leżało jak trzy tysiące innych niepotrzebnych zabawek. Nie ulegamy wpływom, kupujemy to co Młodzież lubi, nie hurtowo by nie rozpieścić, ale kilka niespodzianek w miesiącu na pewno się trafia. I błysk w oku mówi bezgłośnie o tym, że prezenty są trafione :)


4. Pozwalam dokonywać wyborów i podejmować decyzje
Wybiera ksiązkę, którą będziemy czytać, owoca którego zje na podwieczorek, jogurt do przedszkola, gazetkę w kiosku. Staram sie Mu pokazać, że jego wybór ma znaczenie, że ja się z nim liczę. Jedno co zauważyłam i co mnie bardzo cieszy, to sytuacja z kiosku. Bart zapytany którą chce gazetkę nie wybiera trzech. Wybiera faktycznie jedną. Kiedyś zaproponowałam Mu, że może wziąć jeszcze drugą. Odmówił :)



5. Puszczam rękę i pozwalam by pokonywał sam przeszkody.
Przeszkody i aby zdobywał nowe umiejętności. Ostatnia z nich to wchodzenie na zjeżdżalnie od drugiej strony. Wiem, niezbyt bezpieczne i generalnie na to nie pozwalałam, nie plac zabaw był pusty i Jego determinacja i zacięcie w tym, aby w końcu wejść po stromej zjeżdżalni na sam szczyt. Udało Mu się. A ja byłam dumna :) 


7. Dbam o zdrowy i zbilansowany rozwoj 
Temat wałkowany od zawsze. Nie jestem fanatyczką. Po prostu pielęgnując swoje zasady i Jego zdrowie nie pozwalam na jedzenie mamby, batonów, chipsów, przypadkowych jogurtów. Mamy swoje typy, wolimy sami "zmyszkować" (znaczy zmiksować) ciasto czy babeczki , przynajmniej wiemy co do nich damy. Ostatnio na wizycie u lekarza, Maluch miał robioną morfologię. Lekarka stwierdziła, że rzadko widzi tak dobre wyniki u dzieci. Świadczą one o dobrym odżywieniu. Tak, obrosłam w piórka. Cieszy mnie, że mam wpływ na to, chociaż czasem jest bardzo trudno (zwłaszcza z obiadkami) nie odpuszczam. Zaraz lato więcej owoców, warzyw. Będziemy się zajadać! 


8. Tłumaczę. 
Bartosz jest energicznym dzieckiem, któremu zdarza się popełniać głupoty. Kilka dni temu bawiąc się z psem dość mocno najechał jej na łapkę. Nic się nie stało, prócz tego, że pies pisnął ze strachu, my krzyknęliśmy że tak nie wolno, a Bart się rozpłakał. 
Po krótkiej chwili poprosiłam aby przyszedł do mnie na rozmowę. Z boku mogło to wyglądać dziwnie. Ale nasza rozmowa była bardzo poważna. Tłumaczyłam, że nie wolno robić psu krzywdy, że Lunę to bolało, że ma przeprosić i obiecać że więcej tak nie zrobi. 
Najpierw się opierał, potem przytulił psiaka i przeprosił. Uwierzcie, że to był ogromny krok, bo dziś np. sam upomniał mnie, że nie można robić pieskowi krzywdy. Wierzę więc, że z każdej takiej sytuacji Mały wyciąga lekcje na przyszłość. Nas - rodziców, kiedy np. uderzy potrafi sam z siebie podejść i przeprosić. Więc tłumaczenie - Ma MOC! 

Lubię być mamą. 
Lubię robić to wszystko. Lubię kształtować osobowość tego Brzdąca i zasiewać w nim dobre maniery i zwyczaje. 
Lubię kiedy odpłaca mi przytuleniem, buziakiem, uśmiechem i słowami "kocham Cię mamusiu". Wierzę wtedy, że moja Misja ma sens. 
że moje życie z Nim, obok Niego i dla Niego. 
ma sens. 



6 komentarzy:

Kasia pisze...

Piękne! Niezbyt często słyszy się od mam, że są dobre w tym, co robią a tu proszę - bardzo pozytywnie :)

Sylwia N pisze...

Tak czytam sobie, i zatrzymałam się w punkcie o tym, że Bartek prosi o zabawki z reklamy. I śmiać mi się chce, bo u nas Laura jak chce prosić, to zazwyczaj o lizaka :) A wolałabym czasami, żeby wymyśliła, jaką chce zabawkę :)

Mother and son pisze...

Dziękuję. Wydaje mi się, że to jedna z niewielu dziedzin mojego życia, w której jestem z siebie na prawdę zadowolona :)

Mother and son pisze...

:)

Karolka pisze...

U nas z tymi reklamami to podobnie jest. Młody się pyta, czy to mamy i gdy mu mówię, że nie to odpowiada "to kupimy, mam pieniążki" :) Z tymi zasadami tylko mam pod górkę bo niestety Ślubny mi nie pomaga - co nauczę to ten wszystko psuje.

Mother and son pisze...

To ja myślę, że ślubnego trzeba ustawić do pionu.

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger