kwietnia 12, 2016

Granica bycia dzieckiem.

Wczoraj na Instagramowym profilu jednej z mam (którą bardzo lubię i szanuje jej sposób wychowania synka) wywiązała się rozmowa dotycząca stawiania granic w życiu dzieci. 
Owa mama wstawiła fotkę, która ukazywała to jak artystycznie "wyżywa" się jej maluch na ścianach, drzwiczkach lodówki. Odpierając zdziwione komentarze tłumaczyła, że syn ma w tym pokoju prawo do malowania wszędzie, bo to Jego pokój, Jego arcydzieła i Jego sposób wyrażania siebie. Za jakiś czas robią remont i będzie wtedy ZAKAZ. 




Czytam to i zastanawiam się nad kilkoma rzeczami. 

Gdzie jest granica pozwalania dzieciom na bycie dzieckiem? Czy pozwolenie Maluchowi na niszczenie otaczających Go przedmiotów to normalny objaw bycia wyluzowaną mamą? Ja nie pozwoliłam na to nigdy i dzięki temu Bart nigdy nie dotknął kredką ściany. Wie, że do malowania są kolorowanki i kartki. 
Czy to jest wychowanie bezstresowe właśnie? Pozwól dziecku na wszystko, byleby nie krzyczał i nie płakał? 
Bartek ma stawiane granice. Dwie godziny bajek, stałe pory posiłków, nie wolno Mu wielu rzeczy i czy przez to On nie ma udanego dzieciństwa, a ja jestem złą matką? Uczę Go od małego szanować przedmioty, wartość pieniądza. 

Dzieciństwo to nie tylko przywilej i możliwość robienia rzeczy, które potem wspomina się z uśmiechem. To też dbanie o to, aby dziecko z każdej czynności, sytuacji wyciągało wnioski i naukę na przyszłość. 

Nie zraża mnie foszek Bartka, kiedy słyszy z moich ust "Nie wolno". On leci do pokoju zły, a ja za nim po chwili, by uzasadnić swój sprzeciw. 


Wyznaczanie granic to nic innego jak dawanie jasnych komunikatów, dotyczących postępowania w codziennym życiu. Musimy wytłumaczyć dziecku co wolno, a czego nie. Ważne jest, aby granice były dostosowane do wieku dziecka. My - rodzice natomiast mamy dopilnować, aby ustalone zasady były przestrzegane. Przy wyznaczaniu granic musimy mieć także pewność, że dziecko rozumie co one oznaczają i dlaczego nie powinno łamać się tych zasad. Pamiętajmy jednak zawsze, że dziecko cały czas poznaje świat i nieustannie próbuje nowych zachowań. Sprawdza dokąd sięgają postawione granice i jak mocno może nagiąć. Musimy o tym pamiętać, bowiem nie zawsze uzasadnionym jest karanie dziecka za zachowanie, które nie jest w jego świadomości zakodowane jako złe.

Wyznaczając elastyczne granice dziecku budujemy swój autorytet w Jego oczach i wzajemne zaufanie, które porządkuje nasze relacje rodzic - dziecko. 

Nasz smyk uczy się odróżniać dobro od zła i dowiaduje się jak należy postępować w danej sytuacji. Dodatkowo ma świadomość konsekwencji swoich działań. 
Bartek zachowania z domu przenosi do przedszkola czy do innych miejsc w których przebywa. Wydaje mi się, że ma to także wpływ na nie sprawianie większych kłopotów w placówce i liczę, że wszystko czego się uczy przez nasze granice przeniesie w życie dorosłe. 



{Inspiracja części tekstu : http://www.edupoint.pl/wyznaczanie-granic-czyli-o-szczesliwym-dziecinstwie/ }

4 komentarze:

Agnieszka Meksula pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Agnieszka Meksula pisze...

Mam corke 7 lat. Byc moze za duzo jej zabraniam i ciagle poprawiam,gdy cos zrobi zle,ale staram sie ja wychowac na kulturalnego malego czlowieczka:-) bo wiem,ze w przyszlosci dzieki temu bedzie miala szacunek do starszych ludzi,do swoich i cudzych rzeczy,i ze ogolem bedzie lepszym czlowiekiem...denerwuje mnie,gdy ludzie mowia-niech to robi,niech sie tym bawi,to tylko dziecko...ale uwazam,ze wszystkie nawyki z dziecinstwa zostaja na starosc.i ciesze sie,ze od malego(szybko zaczela mowic)wie,ze trzeba powiedziec dziekuje,przepraszam i dzien dobry czy do widzenia.stara sie sprzatac po sobie,czy to po zabawie czy po jedzeniu,choc czasami zdarzy jej sie zapomniec;-) no i nigdy nie zrobila mi awantury w sklepie,ze mam jej cos kupic i koniec :-) dziecka nie trzeba bic,zeby wychowac.ale bezstresowe wychowanie,to nie wychowywanie dziecka-tak uwazam

Agnieszka Meksula pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
ewciaewcia83 pisze...

Hej.muszą być pewne granicę i poszanowanie rzeczy. Ja moich dwóch synów uczę. I nie rysują mi po ścianach. Szacunek do tego, co ich otacza mają. Tamtej Pani gratuluję "bezstresowego" wychowywania, oby nie zaowocowało to negatywnymi efektami w przyszłości. Pozdrawiam. Ewcia

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger