marca 16, 2016

Jak to jest być mamą w świecie?

Bardzo lubię oglądać i czytać o rodzicielstwie, wychowaniu, porodzie w różnych częściach świata. 
Mam dla Was kilka nowinek, ciekawostek z kilku takich odległych mniej i bardziej krajów :) 




SZWECJA.

Kobiety w ciąży mogą pracować zawodowo aż do dnia porodu. Mogą, ale nie muszą. Tylko i wyłącznie do nich należy decyzja, czy skorzystają z możliwości przejścia na urlop na siedem tygodni przed przewidywaną datą porodu. Suma dni wolnych od pracy wykorzystanych przed porodem zostanie jednak odliczona z całej puli, dostępnej już po urodzeniu dziecka.
Jeśli mama wykonuje pracę, która ma szkodliwy wpływ dla niej lub dla nienarodzonego dziecka -  Pracodawca ma obowiązek przeniesienia kobiety na inne, niestanowiące zagrożenia dla zdrowia stanowisko lub zapewnienia pełnopłatnego urlopu, aż do dnia rozwiązania.


 Urlop rodzicielski lub wychowawczy uzmysławia rodzicom, że oboje są "sprawcami" cudu narodzin. Przysługuje on w wymiarze 480 dni. Dni te mogą być rozdysponowane pomiędzy oboje rodziców wedle ich preferencji. Jedynym wymogiem pozostaje konieczność wykorzystania przez każde z rodziców minimum 60-ciu dni takiego urlopu. W razie ich nie wykorzystania, wyjściowa liczba dni wolnych zostanie o 60 dni pomniejszona.

A jak z wychowaniem takiego Szkraba? W Polsce dzieci są tulone, pieszczone, żeby nie powiedzieć rozpieszczane.. Dostają ogrom ciepła, czułości. W Szwecji natomiast panuje tzw. "zimny chów". Jeśli dziecko upadnie mówi się "Wstawaj" lub nie reaguje się wcale.
Każde dziecko powyżej 18-go miesiąca życia ma prawo do żłobka. Czas, w jakim tam przebywa oraz wysokość opłat są uzależnione od statusu majątkowego rodziny szwedzkie dzieci są wychowywane w luźnej atmosferze, rodzice na wiele (za wiele) im pozwalają. Cenią ich prywatność, np. nie wejdą do pokoju dziecka bez pozwolenia. Dzieci wychowuje się  w poczuciu demokracji, wszyscy mają prawo głosu i większość w rodzinie decyduje. Dzieci doskonale wiedzą co wolno, a czego nie wolno robić dorosłym w stosunku do nich. Wiadomo, że nie wolno bić, straszyć, ani ich upokarzać.
Jeśli rodzice są rozwiodą, ojciec nie staje się "niedzielnym tatusiem" Jest nadal aktywny w wychowaniu swojego potomka. Dość często przy rozstaniu rodziców przyznaje się opiekę nad dzieckiem na równi w połowie ojcu i matce. 

AFRYKA

Choć może się nam wydawać, że w XXI wieku takie rzeczy się nie zdarzają, to faktem jest, iż wiele afrykańskich kobiet w ogóle nie wie o swojej ciąży, dopóki brzuch nie urośnie do widocznych rozmiarów. A nawet jeśli kobieta się tego domyśla, nie mówi o tym nikomu, a już zwłaszcza mężowi. Ciąża ściśle wiąże się bowiem z seksualnością, a seksualność to tam wciąż temat tabu. Poza tym nie mają kalendarza, nie są więc w stanie podać terminu ostatniej miesiączki. Zdarza się, że mówią położnej, że są w 12. lub w 15. miesiącu ciąży albo że to trzeci miesiąc, choć faktycznie – już siódmy. Z drugiej strony ciąża to dla nich coś absolutnie normalnego i naturalnego: jest ciąża, będzie dziecko, a raczej dużo dzieci. Im więcej, tym wyższa pozycja kobiety – i jej męża – w społeczności. Afrykańskie wiejskie kobiety przez całą ciążę ciężko pracują. Robią to samo, co zwykle, bez żadnej taryfy ulgowej: codziennie sprzątają, gotują, piorą ręcznie ubrania dla całej rodziny, uprawiają pole, chodzą na targ, przynoszą na własnych plecach wodę ze źródeł odległych nieraz o wiele kilometrów. I nigdy się nie skarżą na zmęczenie, senność czy ciążowe nudności. 

źródlo

Z powodu bardzo niskiego poziomu opieki medycznej i ciężkiej pracy często dochodzi tam do poronień czy urodzeń martwego dziecka. W Tanzanii kobieta rodzi średnio pięcioro dzieci, ale śmiertelność jest tak wysoka, że trudno spotkać matkę, która wychowuje wszystkie swoje dzieci – niemal każda straciła przynajmniej jedno. Kobiety przyjmują to jednak ze stoickim spokojem, rzadko kiedy płaczą po stracie dziecka. W sytuacji kiedy dzieci rodzi się bardzo dużo, a opieka medyczna jest na niskim poziomie, ludzie mają zupełnie inny stosunek do śmierci. Jest dla nich rzeczą naturalną, że jedne dzieci rodzą się zdrowe, a inne słabe i chore i że te chore nie przeżywają. Kobiety są z tym pogodzone, po prostu wkrótce zachodzą w kolejną ciążę i rodzą kolejne dziecko. W jednym z plemion Tanzanii nawet gdy kobieta czuje smutek po urodzeniu martwego dziecka – płakać jej nie wolno! Funkcjonuje tam bowiem przesąd, że jeśli matka zapłacze po stracie dziecka przy porodzie, to zwariuje: wpadnie w depresję i pomieszają się jej zmysły.
źródło

 Czymś, co jest dla nas równie egzotyczne i szokujące, to absolutna dominacja i władza mężczyzny nad kobietą. To mąż – albo brat czy szwagier – przychodzi z ciężarną kobietą do przychodni i to on rozmawia z położną lub lekarzem. Nawet gdy pada pytanie o samopoczucie ciężarnej, odczuwane bóle czy termin ostatniej miesiączki – odpowiada mąż!

AZJA

Jeśli chodzi o połóg, szczególne zwyczaje panują wśród Azjatek. Na przykład Wietnamki wcale nie kąpią się zaraz po porodzie. Wręcz przeciwnie: unikają brania prysznica przynajmniej przez kilka dni! Może się to nam wydawać niemądre i niehigieniczne, ale to stara azjatycka tradycja, związana z obowiązującą w medycynie Wschodu teorią „gorąca” i „zimna” (nie ma to nic wspólnego z temperaturą). Kobieta w czasie ciąży jest „gorąca”, co jest uważane za stan pozytywny i korzystny dla zdrowia. Ale w czasie porodu następuje „otwarcie” ciała i wychłodzenie, co jest niekorzystne. Aby ciało powróciło do stanu równowagi, po porodzie potrzebuje więc dużo ciepła: kobieta powinna leżeć w ciepłym łóżku i jeść „gorące”, rozgrzewające potrawy. Natomiast kąpieli musi unikać, bo grożą one wychłodzeniem i przewianiem ciała, a w konsekwencji – chorobami. Nawet gdy po paru dniach Wietnamka zdecyduje się na kąpiel, wybierze raczej wannę, a nie prysznic, który wiąże się z większym ryzykiem wychłodzenia. 

źródło

Ale wietnamski zakaz kąpieli przez kilka dni to nic w porównaniu z tradycyjnym połogiem w Chinach. Trwa on 30 dni i w tym czasie matka ma wyłącznie karmić dziecko, jeść i odpoczywać. Za pomocą specjalnej diety i totalnego odpoczynku ma powrócić do zdrowia sprzed ciąży, jej dzieckiem zaś i nią samą opiekuje się w tym czasie teściowa, matka lub wynajęta opiekunka. Brzmi nieźle, ale... Podczas miesiąca połogu młoda chińska mama nie może się kąpać, myć włosów ani zębów. Nawet podczas najgorętszego lata musi mieć na sobie ubranie z długimi rękawami i nogawkami, a także skarpetki oraz... nakrycie głowy. Właśnie po to, aby się nie wychłodzić. Jedyna dozwolona forma mycia to przecieranie ciała ręcznikiem zamoczonym w mieszaninie gorącej wody i alkoholu.

źródło


Młoda mama ma obowiązek odpoczywać. Właściwie od wszystkiego. Swoje dziecko widuje tylko podczas karmień, a poza tym ma leżeć w łóżku, owijać brzuch elastycznym bandażem, jak najwięcej spać i stosować specjalną dietę. Nie wolno jej w tym czasie czytać książek, oglądać telewizji, korzystać z komputera, rozmawiać przez telefon, wystawiać się na przeciągi, chodzić po schodach, schylać się ani wychodzić z domu. Młoda mama nie powinna też płakać, śmiać się, wzruszać i denerwować. Jednym słowem – ma unikać wszelkich emocji.

No i wreszcie: specjalny jadłospis. Położnica, aby wrócić do dobrej formy, powinna zjadać sześć posiłków dziennie. I muszą to być potrawy dostarczające ciepłej energii, czyli głównie: mięso, ryby i jajka. Te ostatnie uważane są za szczególnie wartościowe, dlatego w niektórych regionach Chin młoda mama musi zjeść obowiązkowo dwa jajka do każdego posiłku (czyli sześć dziennie!). Owoce i warzywa są zakazane (jako potrawy „zimne”, wychładzające organizm), tak samo herbata, słodycze czy lody. Ściślej rzecz biorąc, jeśli chodzi o napoje, w ogóle nie można nic pić poza specjalnymi zupami przygotowywanymi na bazie wina ryżowego. Na zwiększenie laktacji natomiast serwuje się zupę... z głowy ryby. Można mieć tylko nadzieję, że dziś nie ma już obowiązku takiego przeżywania połogu, a jest to kwestia wyboru... 

{część ciekawostek źródło : google.pl} 


2 komentarze:

Sonia Chmielewska pisze...

Ten ciągły odpoczynek Azjatek na początku zabrzmiał super, ale w miare czytania zakazu za zakazem doszłam do wniosku, że wolę chyba nasze polskie realia :)

Karolka pisze...

o rety, chyba w Azji wcale tak fajnie nie jest jakby się mogło wydawać. Raczej też wolę te nasze realia i sposoby na przeżywanie emocji.

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger