marca 15, 2016

3 najpiękniejsze momenty w moim macierzyństwie.

Są w życiu matki takie momenty, które zapisują się w naszej pamięci na zawsze, i takie, które rozbijają nas każdego dnia na milion kawałeczków, by w ciągu 3 sekund pozbierać nas z powrotem. Taka totalna demolka. 
Nie mówię tu o samym porodzie, pierwszym uśmiechu, pierwszym kroczku i pierwszym słowie z hebanowych usteczek. Mam na myśli takie chwile, które każda z nas ma serwowane przez nasze potomstwo "na własność". 


Odkąd Mój Pierworodny nauczył się mówić nie nadążam z zapisywaniem Jego śmiesznych powiedzonek, określeń i przezwisk. Jednak totalnie rozpływam się i ocieram kątem bluzy łzy z policzków, kiedy wraca z nową pieśnią przedszkolną na ustach. Najpierw były Mikołajowe, teraz Strażackie ... Jestem totalnie zauroczona skupieniem, które maluje się na Jego twarzy, kiedy wydobywa ze swojej pamięci słowa piosenki by godnie ją zaprezentować. 


W naszym życiu od zawsze królują rytuały. Te wieczorne mają magiczną moc. Uwielbiam ten moment, kiedy przebrany w piżamkę, przykryty ukochaną "tomkową" pościelą wypowiada "Kocham Cię mamisiu/mamusiu/mami". Ulatuje ze mnie w tym momencie całodniowe zmęczenie i kolejny raz za drzwiami sypialni zbieram się w całość. Coraz częściej doceniam fakt, że moje Dziecko jest zdrowe, że tak cudnie się rozwija a ja mogę w tym uczestniczyć. Macierzyństwo daje ogromną moc. Nawet kiedy jestem padnięta, wystarczą małe rączki na mojej twarzy, lub opiekuńcze "Gdzie Cię boli mamusiu? Pocałowałem Ci, już nie boli". 
Wiem, że to co robię ma sens, nauka nie idzie w las, obserwowanie moich zachowań - odbija się w Jego czynach. 

Pracując zostawiam Misia na większą część dnia. Niemal przez cały ten czas jestem myślami przy nim. Zastanawiam sie co robi, czy zjadł obiad, czy dobrze się bawi z rówieśnikami. 
Wybija godzina "0" biegnę do przedszkola, gdzie małe rączki zawieszają się na mojej szyi i usta nie zamykają się, bo przecież relacja musi być zdana. A magiczne " Kocham Cię, dziękuję, że przyszłaś po mnie mamuniu do przedszkola" tak jakby to było dla Niego coś dziwnego. 
Przyszłam, bo nie mogę bez Niego żyć. Nie potrafię sobie wyobrazić, że kiedyś nie było tej małej rozgadanej istotki. 

I wyczekuję tych wszystkich i jeszcze więcej, bo wiem, że lista się rozrasta, każdego dnia spotyka nas coś nowego. 

A Ty za co uwielbiasz bycie mamą? 

2 komentarze:

Honorata Osowska pisze...

Pieknie napisane... wzruszyłam sie;-( ale miło naprawde! ja kocham byc mama za to ze moge patrzec jak moj syn rosnie robi postepy! za to jak zasypiamy razem przytula sie do mnie bawi moimi uszami i zasypia...rano budzi słowami "mama jus nie" i daje buziaczka zawisajac na szyi... dziekuje Bogu ze dał mi ten skarb i miano bycia mama! kocham to i juz...mimo czasem zmeczenia usmiech Oliwierka mojego sprawia ze o tym zapominam...

Sonia Chmielewska pisze...

Piękne <3 za co ja uwielbiam bycie mamą? Za to, że chociaż miewam gorsze dni, że zdarzy mi się krzyknąć, Darek przyjdzie rzuci się na szyje i powie magiczne "KOCHAM CIE". Niby dwa proste słowa, a mają taką moc, że odpuszcza zmęczenie i złość całego dnia.
Uwielbiam nasze wspólne wyjścia, czy to na trening, czy poprostu na spacer. Wspaniale jest widzieć jak cieszy się ze wspólnie spędzonego czasu i jak można z nim porozmawiać o tym jak się bawiliśmy albo co widzieliśmy. Cudownie jest widzieć jak się rozwija i można tylko dziękować, że jest zdrowy :*

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger