lutego 06, 2016

Z pamiętnika pokojówki.

Już od pierwszego dnia, kiedy moja noga przekroczyła próg hotelu, wiedziałam, że będę tyrać nosem przy ziemi. 
Nie mam za dużego kontaktu z goścmi hotelowymi, jednak wyrobiłam sobie już o nich opinie.
Definicja naszego gościa hotelowego :

- Na uprzejme "Dzień dobry" odpowiada burknięciem i grymasem. Wszak jestem tylko pokojówką.
- Obsługują najdroższe, markowe gadżety, a często zapominają do czego służy spłuczka w kiblu, lub śmietnik stojący pod biurkiem.
- Jeśli chodzi o gości sportowców, budowlańców - nie ma opcji żeby nie wynieśc od nich choć jednej puszki po piwie, paczki papierosów (mimo, że stoi jak byk kartka "NO SMOKING")
- Zdarzyło mi się dostać raz napiwek. I był to podarunek od ludzi ze Stanów Zjednoczonych. Od Polaków nie ma ani złotówki. Nie wiedzą co to. 
- Zdarza się, że tona śmieci leży na podłodze, tuż obok PUSTEGO kosza na śmieci. 
Współczuje bardzo żonom, matkom takich osób.

źródło

Jak to wygląda? 
O 7 rano melduje sie na recepcji. Dostaje raport z numerkami pokoi do posprzątania.
Wskakuje do szatni, gdzie przebieram obuwie. Dostaje też klucze do kantorków, masterkę i telefon służbowy. Z kantorka zabieram koszyczek z przegródkami, w których mam płyny, ścierki i worki na śmieci. W pustych pokojach zmieniam pościel, wycieram kurze, sprzątam łazienkę, odkurzam. Donoszę świeże ręczniki, płyn do mycia, mydełko, wodę w butelce. I tak przez kolejne osiem godzin. 

Jeszcze schody na korytarzu, podłogi w pralni, suszarni, pranie suche ściągnąć, powiesić mokre. 
Nie jest lekko. Choć niektórym się wydaje, że to lekka i przyjemna praca. Każdego dnia wracam z bólem pleców. Taki mój los :)




1 komentarz:

Honorata Osowska pisze...

Miło sie czyta Twoje wpisy (jesli moge mowic per "Ty" Honorata jestem ) ;-) praca bywa rozna...ja marze isc do pracy... zarobic na swoje tzw "waciki" ;P ale syn pujdzie do pszedszkola to ja wtedy pójde cos zarobic i dołożyc sie czasem do wydatkow a nie tylko na garnuszku meza...;/ ehhh jest dobrze ale siedzenie non stop w domu z dala od rodziny przyjaciol znajomych.... ciezko...z njikim sie nie spotykam nie wychodze, jestem wiezniem we wlasnym domu... maz non stop w pracy( biedak charuje by nas utrzymac, nie mam o to pretensji przeciez, ale...) no własnie ale... nie ma mnie w tym wszystkim, same obowiazki... nic przyjemnosci...tylko sklep po chleb obiad pranie itp itd ja jestem kobieta i czasem chce sie nia znow poczuc.... moc sie uszykowac na wyjscie umalowac troszke wieki tego nie robiłam...ehhh buzka

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger