stycznia 15, 2016

Jestem sobie przedszkolaczek!

Nasza przygoda z przedszkolem rozpoczęła się w listopadzie, więc jakby nie patrzeć za nami pełne trzy miesiące jak nasz Maluch jest pełnoprawnym przedszkolakiem. 
Dlaczego zdecydowaliśmy, że to właściwy czas? 
Bartosz miał 2,5 roku, kiedy stwierdziłam to jest ta pora. Pora na to, aby nasze dziecko rozpoczęło integrować się w grupie, rozwijało i poznawało świat, który stoi przed Nim z otwartymi ramionami. W domu z mamą czy babcią - owszem jest bezpiecznie, miło i zabawnie, ale to nie to samo co grupa rówieśnicza i zajęcia z wykwalifikowaną kadrą nauczycieli, którzy każdego dnia mają do zaoferowania nową zabawę, nowe zajęcia plastyczne i nową piosenkę. 

Wybraliśmy przedszkole, które znajduje się dosłownie 3 minuty od naszej klatki. Przedszkole "Mały Artysta", które jak nazwa wskazuje rozwija dziecko pod kątem artystycznym (muzycznym, językowym, plastycznym itd.). I faktycznie tak jest. Syn (pomijając dosłownie 3 dni kryzysowe na początku) każdego dnia zaskakuje mnie czymś nowym. A tu nuci słowa nowej piosenki, a tu inicjuje nową zabawę, albo wypowiada nowe słowo po angielsku. Dzięki przedszkolu przestał bać się dzieci. Zniknęło "Dzidzia nie!", które pojawiało się w momencie przekroczenia Jego strefy bezpieczeństwa. 

źródło

Bartosz rozwinął swoją samodzielność. Odpieluchowaliśmy się na przelomie sierpnia/września, więc szedł już bez pieluszki, przedszkole usprawniło tylko fakt, że sam chodzi już do toalety, podciąga spodenki, myje rączki. Sam rozbiera się z odzieży wierzchniej. 
Samodzielnie zjada posiłki. Czuję się niepotrzebna ;)

Przedszkole to także dla Niego możliwość rozładowania nadmiaru energii. Chociaż mam wrażenie, że mimo to ma jej za dużo, zwłaszcza, że w dzień nie sypia już ani w domu, ani tym bardziej w przedszkolu. 

Dziecko, które chodzi do przedszkola otwiera przed sobą morze możliwości. Te możliwości daje mu właśnie grupa rówieśników. Dzięki niej nasz Syn nabrał pewności siebie, rozbudza swoją wyobraźnię, którą każdego dnia nas zadziwia. 
Nasz przedszkolak poznaje reguły życia w społeczeństwie. Uczy się tolerancji, asertywności. Okazje do nauki asertywności - sztuki odmawiania - pojawiają sie na każdym kroku. Bartek nauczył się wyrażać swoje emocje i uczucie. Z łatwoscią wypowiada zdania typu "nie smuć się, tęsknie za Tatą, jestem wesoły". 

Większość mam martwi się, że dziecko uczęszczające do przedszkola będzie chorować. 
Jak jest u nas? Owszem nie uniknęliśmy tego. W ciągu trzech miesięcy Bartek był dwa razy chory. 
Raz dostał antybiotyk, raz się obyło bez. Nie panikuje, siedząc w domu w okresie jesienno-zimowym na pewno też by się rozchorował. Zdrowo się odżywiamy, spacerujemy, nie przegrzewamy. I nie odpuścimy! Bo jestem zadowolona z rozwoju swojego dziecka, które rozpoczęło przedszkolne życie jako 2,5 letni Szkrab, ale wiem, że to była właściwa decyzja, której nie żałuję! 




Brak komentarzy:

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger