października 16, 2015

Będę przedszkolakiem!

Stało się.
Od listopada zaczynamy dni adaptacyjne w przedszkolu. Wybraliśmy takie, które jest blisko naszego domu i mimo, że jest prywatne nie kroi naszego budżetu domowego bardzo boleśnie.
Odwiedzaliśmy placówkę już dwa razy, za każdym razem Bartek zachowywał się podobnie. Obserwował, stał lekko z boku, ale nie był na tyle onieśmielony, żeby nie podejść do dzieci, bądź też dawać do zrozumienia, że się ich boi, lub że chce natychmiast wyjść. Właścicielka po drugiej wizycie stwierdziła, że widziała sporo dzieci i z naszym smykiem nie powinno być jakiejś tragedii jeśli chodzi o przebieg adaptacji czy samo uczęszczanie.

Nie ukrywam, że chciałabym aby miała rację.  Barti był ze mną od urodzenia do około drugiego roku życia. Nie zostawał nigdy sam na noc u żadnej z babć lub też w jakiejkolwiek placówce opiekuńczej. Więc jest we mnie trochę obaw. Bo nie wiem czy zostawanie pod opieką babć u nas lub u babci w domu można zaliczyć do przygotowania przed-przedszkolnego?
Podczas opieki nad Nim, babcie zgodnie twierdziły, że Maluch nie okazuje tęsknoty, nie płacze po kątach, nie pyta gdzie poszliśmy. Dziarsko rano wstawał i stwierdzał, że mama pojechała autobusem do pracy. Kiedy wracałam zdarzały się sytuacje, że strzelał focha pt. Zostawiłaś mnie na tak długo. Jednak w kilka minut udawało mi się go okiełznać i Przytulance załatwiały sprawę, która odchodziła w zapomnienie.

źródło

Barti będzie zostawał sam od 9 do 15.00 liczę, że czas będzie mu leciał tak szybko jak mi. W placówce jest prowadzony program edukacyjny, jest też czas na drzemkę o której snuje negatywne domysły – w domu jest problem ze spaniem i myślę, że i tam może być. Aczkolwiek wiem, że synek lubi nam płatać figle i będzie mi bardzo miło jeśli zobaczę, że sypia razem z innymi dziećmi – bez sprzeciwu.
Mam nadzieję, że dni adaptacyjne uspokoją nas oboje.

Że Barti jakoś przełknie nasze rozstanie ze spokojem i zrozumieniem i wykaże się swoją „dziecięcą” dorosłością, którą przejawia w codziennej egzystencji w domu. Wiem, że to jest właściwy czas, dlatego zależy mi na tym, aby wszystko poszło dobrze. 2,5 latek w przedszkolu brzmi dość kontrowersyjnie chyba, że jest to dziecko, z którym można tak się dogadać jak z Naszym. Liczę, że przedszkole zapewni Mu, nie tylko możliwość przebywania z rówieśnikami, ale i nauczy większej samodzielności, nowych wierszyków, piosenek. Że pozwoli Mu rozwijać swoje pasje i skupiać się na jednej rzeczy / zabawie dłużej niż 4 minuty.
Trzymajcie kciuki! 

Brak komentarzy:

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger