sierpnia 26, 2015

Tak, jestem dziwną matką.

Są takie sytuacje, które spotykają się z oburzeniem innych matek. 
Ja zdaję sobie sprawę, że każda wychowuje swoje dziecko po swojemu, jednak pewne rzeczy wydają się po prostu naturalne. Jednak nie dla wszystkich. 
Tak, przyznaję się - w oczach wielu - jestem dziwną matką. 
I dobrze mi z tym, bo uważam, że mojemu dziecku niczego nie brakuje i jest dzięki tym "dziwactwom" szczęśliwy i zadbany. 



1. Sprawdzam etykiety na produktach, które mam podać dziecku. Robię to już odruchowo. 
Ilość konserwantów, benzoesany monosodowe. Zaczęłam studiowanie etykietek już w ciąży i weszło mi w nawyk. Nie chcę dawać Mu chemii, której jeszcze zdąży się najeść w dorosłym życiu. 

2. Nie pozwalam na odstępstwa w kwestii wieczornych rytuałów - poki działają - nie zamierzam ich zmieniać. Maksymalnie 21 w łóżku i jeśli tylko to możliwe (nie jest chory np.) usypiamy samodzielnie. Nie płacze, nie wychodzi z pokoju. Ćwiczyliśmy to dość krótko, bo to jedna z tych kwestii, do których dorósł sam. 

3. Moje dziecko nie je słodyczy. mam tu na myśli puste kalorie w sklepowych ciastkach (które zawierają tłuszcz palmowy i spulchniacze, oraz polepszacze smaku), lizaki. Wolę dać mu domowe ciasto czy dziecięcego biszkopta. Jakoś nie wydaje mi się, żeby cierpiał z tego powodu. 

4. Obcinam mu regularnie paznokcie i czyszczę woskowinę w uszach. (Tak, znam takie mamy, dla których to czysta abstrakcja). Moje dziecko nie nosi pod paznokciami brudu sprzed tygodnia. 

5. Moje dziecko nie ogląda nałogowo telewizji. Zdarza mi sie włączyć Mu Strażaka Sama, albo Klub Przyjaciół Myszki Miki, kiedy prośba aby zajął się na chwilę sobą - nie działa. Jednak bywa to bardzo sporadyczne. Wolimy spędzać czas na dworze, albo czytając książki. 

6. Nie zmuszam syna do jedzenia. Jeśli nie chce zjeść obiadu, bo ma taki dwulatkowo-buntowy kaprys - to nie. 

7. Zdarza mi się intensywnie wzruszyć, kiedy patrzę jak śpi, kiedy myślę sobie, że rano obudzi się a ja będe w pracy. 

8. Pilnuję czasu posiłków. Lubię tą rutynę, która u nas sprawdza się od dość długiego czasu. Bartek przynajmniej wie, że jest pora na przekąskę czy kolację. 

To kilka z moich dziwactw. 
A czy Ty jesteś dziwną mamą? 

4 komentarze:

Karolka pisze...

Są większe dziwactwa ;)
a ja zdecydowanie należę do dziwnych matek...a może raczej niestabilnych??

Justyna Krzysztof pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Justyna Krzysztof pisze...

Nie zmuszasz dziecka do jedzenia? Ciekawe..
. a jak tylko nie zje czegoś to przezywasz to jak mrowka okres.

MamBa MamBa pisze...

Nie zmuszanie, a przeżywanie tego że nie zje to dwie różne rzeczy.
Zmuszanie to stanie nad dzieckiem z widelcem, albo co gorsza bieganie za nim żeby zjadło chociaż dwa ziemniaczki..
Ja tego nie robię - owszem był czas, że się martwiłam że nie zjada obiadów, ale doszłam do wniosku, że to po prostu taki etap.

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger