sierpnia 31, 2015

Chodaki Coqui - komfort, wygoda i świetny design !

Chodaki Coqui - komfort, wygoda i świetny design !
Jakiś czas temu udało się nam wygrać w konkursie chodaki firmy 



Dość długo zanosiłam się z zamiarem kupna synowi chodaków, które docelowo byłyby laczkami na basen, czy alternatywą dla sandałków w upalny dzień. 
Wygrana zatem była takim strzałem w dziesiątkę, bo mi odszedł zakup, a Bartek pokochał swoje "żabusie" miłością ogromną. 
Właściwie to chodziłby w nich na okrągło. 


Było kilka rzeczy, które wstrzymywały mnie przed zakupami chodaków. Bałam się, czy stopa będzie utrzymywana stabilnie, czy Bartek nie będzie koślawił nóg w nich. Czy biegając nie będzie mu nóżka wypadać i oczywiście czy nie będzie się ślizgał? 



Coqui odpowiada jednym "kumknięciem" na wszystkie nasze potrzeby.

Stópka jest stabilna, chodaki są idealnie dopasowane. 
Chodaczki zostały stworzone z tworzywa, które zmniejsza ryzyko przenoszenia bakterii, wąchając nie czuje się zapachu plastiku i taniej chińszczyzny (jak przy większości takiego typu obuwia). 
Podeszwa jest antypoślizgowa i nie zostawia kolorowych plam na podłodze. 
Na stronie Coqui znajdziecie ogromny wybór chodaków zarówno dla dzieci jak i dorosłych. 
Ja zdecydowanie polecam Wam chodaki ze względu na jakość wykonania, atrakcyjną cenę i fajny design, który nie jest pospolity i ładnie prezentuje się na stopie właściciela. 

sierpnia 26, 2015

Tak, jestem dziwną matką.

Tak, jestem dziwną matką.
Są takie sytuacje, które spotykają się z oburzeniem innych matek. 
Ja zdaję sobie sprawę, że każda wychowuje swoje dziecko po swojemu, jednak pewne rzeczy wydają się po prostu naturalne. Jednak nie dla wszystkich. 
Tak, przyznaję się - w oczach wielu - jestem dziwną matką. 
I dobrze mi z tym, bo uważam, że mojemu dziecku niczego nie brakuje i jest dzięki tym "dziwactwom" szczęśliwy i zadbany. 



1. Sprawdzam etykiety na produktach, które mam podać dziecku. Robię to już odruchowo. 
Ilość konserwantów, benzoesany monosodowe. Zaczęłam studiowanie etykietek już w ciąży i weszło mi w nawyk. Nie chcę dawać Mu chemii, której jeszcze zdąży się najeść w dorosłym życiu. 

2. Nie pozwalam na odstępstwa w kwestii wieczornych rytuałów - poki działają - nie zamierzam ich zmieniać. Maksymalnie 21 w łóżku i jeśli tylko to możliwe (nie jest chory np.) usypiamy samodzielnie. Nie płacze, nie wychodzi z pokoju. Ćwiczyliśmy to dość krótko, bo to jedna z tych kwestii, do których dorósł sam. 

3. Moje dziecko nie je słodyczy. mam tu na myśli puste kalorie w sklepowych ciastkach (które zawierają tłuszcz palmowy i spulchniacze, oraz polepszacze smaku), lizaki. Wolę dać mu domowe ciasto czy dziecięcego biszkopta. Jakoś nie wydaje mi się, żeby cierpiał z tego powodu. 

4. Obcinam mu regularnie paznokcie i czyszczę woskowinę w uszach. (Tak, znam takie mamy, dla których to czysta abstrakcja). Moje dziecko nie nosi pod paznokciami brudu sprzed tygodnia. 

5. Moje dziecko nie ogląda nałogowo telewizji. Zdarza mi sie włączyć Mu Strażaka Sama, albo Klub Przyjaciół Myszki Miki, kiedy prośba aby zajął się na chwilę sobą - nie działa. Jednak bywa to bardzo sporadyczne. Wolimy spędzać czas na dworze, albo czytając książki. 

6. Nie zmuszam syna do jedzenia. Jeśli nie chce zjeść obiadu, bo ma taki dwulatkowo-buntowy kaprys - to nie. 

7. Zdarza mi się intensywnie wzruszyć, kiedy patrzę jak śpi, kiedy myślę sobie, że rano obudzi się a ja będe w pracy. 

8. Pilnuję czasu posiłków. Lubię tą rutynę, która u nas sprawdza się od dość długiego czasu. Bartek przynajmniej wie, że jest pora na przekąskę czy kolację. 

To kilka z moich dziwactw. 
A czy Ty jesteś dziwną mamą? 
Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger