lipca 15, 2015

Mama wraca do pracy - czyli jak nie zwariować.

Najgorsze co maluje mi się przed oczami ze wspomnień, kiedy pracowałam w żłobkach?
To widok kurczowo trzymającego się malucha, który nie chce puścić rąk swojej mamy. 
Strasznie chciałam tego uniknąć. Nie wyobrażałam sobie aby moje dziecko odczuwało strach przed tym, że mama wyszła i nie wróci. Jakkolwiek można to Mu tłumaczyć, ale ile z tego zrozumie nie wiadomo. 

Wróciłam do pracy na 8 godzin. Stało się to właściwie nagle, więc przepełniała mnie obawa jak Bartek to przyjmie. Przebywaliśmy razem niemal 2,5 roku na okrągło. 
Uspokajał mnie nieco fakt, że nie będę zostawiała go ani w żłobku, ani pod opieką obcej osoby. Bartkiem miały zająć się babcie na przemian z tatą. 

Aby nie zwariować i ogarnąć to jakoś systematycznie ustalamy grafik ze sporym wyprzedzeniem. Obie babcie podają dni w danym miesiącu, które im nie pasują. Tata także uczestniczy w opiece, więc i On w pracy musi podać potrzebne dni wolne. 



Gotuje obiady na co najmniej dwa dni, dzięki czemu mam czas po pracy na to, aby spędzić przyjemnie czas na zabawie z Małym. 
Oczywiście oboje to przeżywamy na swój sposób, ja kryje swój smutek, kiedy wczesnym rankiem wchodzę do pokoju aby przykryć Bartka i pogłaskać Jego blond główkę, której nie zobaczę przez najbliższe 9h, On natomiast reaguje nieco fochiasto na moją osobę, kiedy wracam. Ale to ponoć normalne, więc staram się cierpliwie czekać aż mu przejdzie. 

Co poza tym?
Przygotowuje dokładną rozpiskę na każdy dzień, aby mieć pewność, że babcie podadzą odpowiednie posiłki na śniadanie, drugie śniadanie, obiadek i podwieczorek. Mają konkretne wytyczne, których się trzymają. Wiem, że Bartek spędza czas na miłej zabawie i podwórku. 

Ubrania także zostawiam na komodzie i pozostaje w kontakcie telefonicznym. 
Staram się nad wszystkim panować, na tyle ile mogę. Wiadomo, że zdarzają się wypadki, odstępstwa od zasad. 
Wystarczy mi to na tyle, aby funkcjonować przez pięć długich dni roboczych. Cieszą mnie weekendy, kiedy spędzamy całe dnie razem i mogę wynagrodzić Synkowi to, że mnie nie było. 

Ciężko mi, zapewne nie mniej niż Jemu. Ale takie mamy czasy. 
A jak Wy znosicie rozłąki z Dziećmi? Pod czyją opieką pozostają? 

1 komentarz:

Karolka pisze...

Mój młody uwielbia swój żłobek. Już wieczorem się dopytuje czy na drugi dzień też pójdzie. Wiem że ma tam dobra opiekę no i dzieci z którymi się bawi.

Copyright © 2016 Mother and Son , Blogger